Rola świadka wypadku drogowego: odpowiedzialność i granice działania
Dlaczego świadek jest tak ważny dla poszkodowanego
Świadek wypadku drogowego często pojawia się na miejscu zdarzenia jako pierwszy. Zanim przyjedzie karetka, straż pożarna czy policja, to właśnie obecne osoby decydują, czy poszkodowany doczeka fachowej pomocy w stanie pozwalającym na uratowanie życia. Od reakcji świadka zależy, czy ktoś nie wykrwawi się, nie udusi, nie dozna trwałego uszkodzenia mózgu z powodu braku tlenu. Jednocześnie nadgorliwość lub błędne działania mogą pogorszyć stan ofiary, na przykład przez niepotrzebne ruszanie osoby z poważnym urazem kręgosłupa.
Rola świadka nie polega na „leczeniu” ani zastępowaniu ratowników medycznych. Świadek ma przede wszystkim:
- zabezpieczyć miejsce wypadku, żeby nie doszło do kolejnych zdarzeń,
- wezwać pomoc pod numer 112 lub 999,
- ocenić podstawowe funkcje życiowe poszkodowanego (przytomność, oddech),
- udzielić niezbędnej pierwszej pomocy – w granicach własnych umiejętności i zasad bezpieczeństwa,
- pozostać na miejscu do czasu przyjazdu służb i przekazać im informacje.
Dobrze udzielona pierwsza pomoc nie musi być idealna podręcznikowo. Ważniejsze są szybkie, konkretne działania niż wielominutowe zastanawianie się i paraliż decyzyjny. Błędem bywa z kolei robienie „za dużo”: np. wyciąganie nieprzytomnej osoby z auta bez realnej potrzeby, bo „trzeba ją ułożyć wygodniej”, albo podawanie wody komuś, kto ma nudności po silnym urazie głowy.
Obowiązek udzielenia pierwszej pomocy – co mówią przepisy
Polskie prawo jednoznacznie określa, że każdy świadek wypadku ma obowiązek udzielenia pierwszej pomocy, o ile nie naraża przy tym w sposób oczywisty własnego życia lub zdrowia. Nie chodzi tu o zaawansowane czynności medyczne – nikt nie wymaga od laika intubacji czy zaawansowanego leczenia urazów. Chodzi o działania adekwatne do sytuacji, takie jak wezwanie karetki, zabezpieczenie miejsca, prostą ocenę stanu poszkodowanego i podstawowe czynności ratunkowe.
Prawo chroni osobę udzielającą pierwszej pomocy, o ile działa ona w dobrej wierze i według swojej najlepszej wiedzy. W praktyce oznacza to, że:
- lepiej zrobić coś (zgodnie z zasadami pierwszej pomocy) niż nie robić nic,
- nie ponosisz odpowiedzialności za to, że nie wykonałeś czynności medycznych ponad Twoje umiejętności,
- odpowiedzialność możesz ponieść raczej za rażące zaniechanie (np. ucieczka z miejsca wypadku bez powiadomienia służb), a nie za nieidealnie poprowadzony ucisk klatki piersiowej.
Nie ma także obowiązku narażania siebie na poważne ryzyko – jeśli na przykład w samochodzie jest wyciek paliwa i pożar, Twoim pierwszym zadaniem będzie wezwanie pomocy i ostrzeganie innych, a dopiero jeśli sytuacja na to pozwoli – próba dotarcia do poszkodowanego. Bohaterstwo kosztem własnego życia nie jest wymagane przez prawo ani rozsądek.
Granica między pomocą a szkodzeniem
Świadek może bardzo pomóc, ale też nieświadomie zaszkodzić. Typowe przykłady błędów:
- agresywne wyciąganie poszkodowanego z pojazdu bez zagrożenia pożarem – ryzyko uszkodzenia kręgosłupa,
- podawanie jedzenia, napojów albo leków osobie po urazie głowy lub z zaburzeniami świadomości,
- stawianie na siłę osoby, która skarży się na ból kręgosłupa, bo „musi przejść na pobocze”,
- polewanie wodą osoby wychłodzonej lub w szoku – może pogłębić hipotermię,
- robienie zdjęć i filmików zamiast natychmiastowego wezwania pogotowia.
Główną zasadą, która pomaga uniknąć szkody, jest myślenie: po co wykonuję daną czynność i jakie może mieć skutki. Jeśli nie masz pewności, czy ruch jest bezpieczny, lepiej zadbać o drożność dróg oddechowych, ucisnąć krwawiącą ranę i okryć poszkodowanego kocem, niż przenosić go „bo tak będzie lepiej”.

Zabezpieczenie miejsca wypadku: co wolno robić, a czego unikać
Pierwsze sekundy po zauważeniu wypadku
W pierwszych sekundach po zauważeniu zdarzenia na drodze łatwo spanikować. Kluczem jest prosty, powtarzalny schemat. Zanim podejdziesz do poszkodowanych, musisz zadbać o własne bezpieczeństwo oraz o to, by nie doszło do kolejnego zderzenia. Kolejny najeżdżający pojazd może potrącić zarówno Ciebie, jak i osoby już ranne.
Po zauważeniu wypadku:
- Zatrzymaj swój pojazd w bezpiecznym miejscu – najlepiej na poboczu, możliwie daleko od wraków, ale tak, abyś mógł zasłonić miejsce wypadku i ostrzec innych.
- Włącz światła awaryjne.
- Załóż kamizelkę odblaskową (jeżeli masz ją w aucie – warto wozić przynajmniej jedną, a najlepiej kilka).
- Ustaw trójkąt ostrzegawczy w odpowiedniej odległości (w terenie zabudowanym co najmniej 30 m, poza terenem zabudowanym 100 m lub więcej, jeśli widoczność jest kiepska).
- Oceń z dalszej odległości, czy nie ma zagrożeń dodatkowych: ognia, dymu, wycieku paliwa, zwisających przewodów.
Nie zatrzymuj auta gwałtownie w miejscu, gdzie za Tobą jadą inne pojazdy z dużą prędkością. Nie wybiegaj bez zastanowienia na jezdnię. Jeśli musisz przejść przez pasy ruchu, zrób to szybko, upewniając się, że kierowcy Cię widzą i zwalniają.
Ustawienie trójkąta, oświetlenie i ostrzeganie innych kierowców
Świadek wypadku może i powinien odpowiednio oznakować miejsce zdarzenia. Nie wymaga to żadnych uprawnień – wystarczą podstawowe zasady.
Kilka praktycznych wskazówek:
- Trójkąt ostrzegawczy ustaw za swoim pojazdem, nie przy samym wraku. Samochód świadka często tworzy pierwszą barierę chroniącą miejsce wypadku przed najechaniem przez innych.
- Jeśli jest ciemno lub pada, możesz użyć także latarki lub światła z telefonu, ale nie oślepiaj nim nadjeżdżających kierowców – kieruj snop światła lekko w dół lub na pobocze.
- Jeżeli jest Was kilku świadków, jedna osoba może stanąć w bezpiecznej odległości przed zakrętem lub wzniesieniem i gestami nakazywać zwolnienie – ręka uniesiona w dół, szeroki ruch ręką oznaczający hamowanie.
Nie stawaj na środku pasa z rozpostartymi ramionami, próbując fizycznie zatrzymać samochody. Twoja rola to sygnalizowanie, nie blokowanie ruchu własnym ciałem. Jeśli poszkodowany lub wrak leży na środku jezdni, Twoim zadaniem jest oznaczenie tego miejsca i bezpieczne odgrodzenie go, np. pojazdem, a nie narażanie siebie na potrącenie.
Kiedy można przestawić pojazdy, a kiedy nie wolno tego robić
Naturalną reakcją wielu świadków jest chęć „uprzątnięcia” drogi i szybkiego przywrócenia ruchu. Tymczasem ruszanie pojazdów po wypadku nie zawsze jest dobrym pomysłem – zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa medycznego, jak i prawnego.
Kiedy generalnie NIE przestawiać pojazdów:
- gdy w środku są ranni lub nieprzytomni, których przemieszczenie mogłoby pogorszyć stan,
- gdy doszło do poważnego wypadku z ofiarami (nie tylko stłuczka) – wtedy pojazdy są dowodami w śledztwie i ich położenie ma znaczenie,
- gdy nie ma pewności, czy konstrukcja pojazdu nie została tak naruszona, że poruszanie nim jest niebezpieczne.
Kiedy można rozważyć przestawienie pojazdów:
- gdy zdarzenie ma charakter lekkiej stłuczki bez rannych,
- gdy istnieje poważne zagrożenie dalszymi kolizjami – np. pojazdy pozostały na ostrym zakręcie, a widoczność jest słaba,
- gdy pojazd blokuje jedyny pas przejazdu służb ratunkowych.
Jeżeli w środku znajdują się poszkodowani, znacznie ważniejsze jest ustabilizowanie ich stanu i zabezpieczenie miejsca niż usunięcie auta z drogi. Przestawiając pojazd, możesz naruszyć kręgosłup lub miednicę osób wewnątrz, nawet jeśli wydaje Ci się, że „przecież nic im nie jest, siedzą normalnie”.

Wezwanie pomocy: jak skutecznie rozmawiać z numerem 112 lub 999
Co powiedzieć dyspozytorowi – schemat rozmowy
Prawidłowe wezwanie pomocy to jedna z najważniejszych umiejętności świadka. Dyspozytor nie jest Twoim wrogiem – to partner, który zadaje wiele pytań nie po to, by Cię denerwować, ale by ocenić priorytet i wysłać odpowiednie służby. Mimo stresu warto trzymać się prostego schematu.
Podczas zgłoszenia:
- Przedstaw się i powiedz krótko, co się stało: „Tu Jan Kowalski, jestem świadkiem wypadku drogowego”.
- Podaj dokładne miejsce – miejscowość, numer drogi, kierunek, charakterystyczne punkty (np. most, wiadukt, stacja benzynowa). Jeśli to możliwe, spójrz na słupki kilometrowe przy drodze.
- Określ liczbę poszkodowanych i ich stan orientacyjnie: „Trzy osoby, jedna nieprzytomna, dwie przytomne, jedna mocno krwawi z nogi”.
- Powiedz, czy jest zagrożenie dodatkowe: pożar, dym, wyciek paliwa, samochód w rowie, duże utrudnienia w ruchu.
- Odpowiadaj spokojnie na pytania dyspozytora – nie rozłączaj się, dopóki on tego nie zasugeruje.
Dyspozytor może także udzielać Ci krok po kroku wskazówek, co wolno robić jako świadek i jak nie zaszkodzić poszkodowanemu. Jeśli nie pamiętasz szczegółów kursu pierwszej pomocy, a musisz rozpocząć uciski klatki piersiowej, dyspozytor poprowadzi Cię głosem.
Numer 112 a 999 – który wybrać po wypadku
W Polsce działają równolegle numery:
- 999 – bezpośrednio do pogotowia ratunkowego,
- 112 – numer alarmowy ogólny, obsługiwany przez centrum powiadamiania ratunkowego.
Po wypadku drogowym możesz wybrać każdy z nich. Dyspozytor 112 przekaże zgłoszenie odpowiednim służbom, często w tym samym budynku pracuje z dyspozytorami medycznymi. Jeśli masz wątpliwości, wybierz 112 – działa również, gdy telefon nie ma karty SIM (choć z ograniczeniami) lub gdy jesteś za granicą w UE.
Zdarza się, że w panice świadek wybiera kilka numerów po kolei, rozłącza się, dzwoni ponownie, nie dopuszcza dyspozytora do głosu. Taka „lawina zgłoszeń” zamiast przyspieszyć, może nawet wydłużyć czas przyjazdu karetki, bo trzeba zweryfikować sprzeczne informacje. Lepiej wykonać jedno spokojne zgłoszenie i pozostać przy telefonie w razie dodatkowych pytań.
Najczęstsze błędy popełniane przy wezwaniu pomocy
Pod wpływem adrenaliny łatwo o proste pomyłki. Kilka z nich szczególnie często powtarza się w praktyce:
- brak dokładnej lokalizacji – ogólne „między X a Y” bez punktów orientacyjnych,
- krzyk do słuchawki bez możliwości zrozumienia treści,
- nieodbieranie ponownych połączeń od dyspozytora, bo „jestem zajęty pomaganiem”,
- dramatyzowanie bez konkretów: „tu jest masakra, proszę szybko, wszyscy umierają”,
- rozłączanie się, bo „przecież już powiedziałem, niech jadą”.
Tymczasem dyspozytor nie widzi miejsca zdarzenia, opiera się tylko na Twoim opisie. Krótkie, rzeczowe zdania działają lepiej niż emocjonalny, długi monolog. Zamiast „wszędzie jest krew, tragedia, nigdy czegoś takiego nie widziałem” lepiej powiedzieć: „dwie osoby są przytomne, trzecia nie reaguje, nie widzę, czy oddycha”.
Ocena stanu poszkodowanego: jak nie zaszkodzić przy pierwszym kontakcie
Bezpieczne podejście do poszkodowanego
Pierwszy kontakt: co zrobić przy poszkodowanym, zanim dotkniesz ciała
Podejdź tak, aby poszkodowany Cię widział (jeśli jest przytomny) i słyszał. Nie nachylaj się nagle nad twarzą od strony, z której niczego się nie spodziewa. Zatrzymaj się na chwilę obok, ugnij kolana, postaraj się być na jego poziomie wzroku.
Prosty schemat zachowania:
- Przedstaw się i powiedz, co robisz: „Nazywam się Anna, pomogę Panu, wezwałam karetkę”.
- Zapytaj, czy Cię słyszy i jak się czuje: „Proszę na mnie spojrzeć. Co Pana najbardziej boli?”.
- Oceń, czy poszkodowany oddycha i czy nawiązuje sensowny kontakt – odpowiada logicznie, reaguje na pytania.
- Zwróć uwagę na widoczne krwawienia, nienaturalne ustawienie kończyn, skargi na ból kręgosłupa, klatki piersiowej, brzucha.
Nie szarp poszkodowanego za ramiona, nie podnoś go do pozycji siedzącej „żeby mu było wygodniej”. Każda zmiana ułożenia może pogłębić uraz kręgosłupa, którego z zewnątrz nie widać.
Ocena przytomności i oddechu krok po kroku
Świadek może legalnie sprawdzić, czy poszkodowany jest przytomny i czy oddycha. Nie wymaga to sprzętu, tylko spokoju i kilku prostych ruchów.
- Reakcja na głos – głośno zwróć się do poszkodowanego po imieniu (jeśli je znasz) lub ogólnie: „Proszę otworzyć oczy, proszę mi odpowiedzieć”.
- Reakcja na dotyk – delikatnie potrząśnij za bark (nie za szyję), obserwując, czy otwiera oczy, jęczy, porusza się.
- Jeśli brak reakcji – oceń oddech:
- ułóż dłoń na środku czoła, dwa palce drugiej ręki na kości podbródka,
- delikatnie odchyl głowę do tyłu, unosząc żuchwę (chyba że podejrzewasz poważny uraz kręgosłupa szyjnego – wtedy staraj się ograniczyć ruch głowy do minimum i tylko lekko unieść żuchwę),
- przez 10 sekund patrz na klatkę piersiową (czy się unosi), nasłuchuj przy ustach szmeru oddechu i staraj się poczuć ruch powietrza na swoim policzku.
Jeśli nie widzisz wyraźnych ruchów klatki piersiowej, nie słyszysz oddechu i nie czujesz powietrza – traktuj to jak brak oddechu. Pojedyncze westchnienia, dziwne „charknięcia” albo bardzo rzadkie wdechy co kilkanaście–kilkadziesiąt sekund to także stan wymagający natychmiastowej resuscytacji.
Czego nie robić przy podejrzeniu urazu kręgosłupa
Uraz kręgosłupa to jedno z najpoważniejszych zagrożeń po wypadku. Nawet drobne, z pozoru niewinne przemieszczenie szyi czy tułowia może wywołać trwałe porażenie.
Jeżeli:
- poszkodowany skarży się na ból karku, pleców lub uczucie „mrowienia” w rękach, nogach,
- doszło do zgniecenia kabiny, dachowania, wyrzucenia z pojazdu,
- widzisz skręconą, nienaturalną pozycję głowy lub kończyn,
traktuj to jako podejrzenie urazu kręgosłupa.
W takiej sytuacji:
- Nie sadzaj poszkodowanego „żeby mu było lepiej”.
- Nie ciągnij za ręce ani pod pachy, żeby go przenieść.
- Nie kładź go na płasko, jeśli sam przyjął pozycję siedzącą lub półsiedzącą i oddycha względnie dobrze.
To, co możesz zrobić, to stabilizacja ręczna głowy. Uklęknij za głową poszkodowanego lub z boku, obejmij delikatnie jego głowę dłońmi po bokach i staraj się utrzymać ją w pozycji, w jakiej się znajduje, nie forsując żadnej korekty. Twoje zadanie to „pilnowanie”, by głowa nie opadała, nie skręcała się przy każdym oddechu czy ruchu.
Wyciąganie z samochodu: kiedy jest konieczne, a kiedy lepiej zostawić w środku
Generalna zasada jest prosta: jeżeli nic się nie pali, nie ma dymu, wycieku paliwa ani innego bezpośredniego zagrożenia życia – poszkodowanego pozostaw w pojeździe i zabezpiecz go w tej pozycji do przyjazdu służb.
Sytuacje, w których jako świadek możesz, a nawet powinieneś, podjąć decyzję o wyciągnięciu poszkodowanego:
- samochód się pali lub szybko napełnia dymem,
- istnieje realne ryzyko kolejnego zderzenia, którego nie jesteś w stanie inaczej ograniczyć,
- poszkodowany jest nieprzytomny i nie oddycha prawidłowo – musisz go ułożyć na twardym podłożu, by prowadzić uciski klatki piersiowej.
Jeżeli musisz kogoś ewakuować samodzielnie, rób to możliwie jednym, zdecydowanym ruchem, minimalizując wyginanie kręgosłupa. Klasyczny, prosty sposób dostępny dla laika to tzw. „chwyt ratowniczy”:
- Ustaw oparcie fotela możliwie płasko (jeśli możesz to zrobić szybko).
- Przełóż swoje ręce pod jego pachy, obejmując klatkę piersiową.
- Chwyć nadgarstek najbliższej ręki poszkodowanego i przytrzymaj go przy jego klatce (żeby ręka nie zwisała i nie zahaczała o elementy wnętrza).
- Stopniowo wycofuj się do tyłu, ciągnąc poszkodowanego po siedzisku, a potem po ziemi – najpierw barki, potem resztę ciała.
Nie próbuj „nosić na rękach” dorosłego człowieka, jeśli nie masz pomocy i odpowiedniej siły. Ciągnięcie po podłożu jest mniej efektowne, ale dużo bezpieczniejsze i częściej realistyczne.
Bezpieczne zdejmowanie pasów i obsługa poduszek powietrznych
Pas bezpieczeństwa może utrudniać dostęp do poszkodowanego, ale jednocześnie stabilizuje jego ciało. Nie rozpinaj go automatycznie u każdego rannego.
- Pozostaw pas zapięty, jeśli poszkodowany jest przytomny, oddycha, nie wymiotuje i nie musisz go ewakuować z pojazdu.
- Rozepnij pas, gdy:
- musisz prowadzić RKO (resuscytację) poza pojazdem,
- istnieje zagrożenie pożarem lub dymem,
- poszkodowany wymiotuje i nie można inaczej zabezpieczyć dróg oddechowych.
Przy poduszkach powietrznych:
- Jeśli poduszka się otworzyła i „leży” przed poszkodowanym – nie ma już ciśnienia, nie wybuchnie ponownie. Możesz ją odsunąć, by uzyskać dostęp do klatki piersiowej.
- Jeżeli widzisz nieodpalaną poduszkę (np. w kierownicy), staraj się nie opierać na niej ciała i nie wkładać głowy w jej bezpośrednią linię. Poduszka może zadziałać z opóźnieniem przy manipulacji elementami auta.
Zatrzymanie masywnego krwotoku – co jest dozwolone bez uprawnień
Zgodnie z prawem świadek może stosować bezpośredni ucisk na ranę, opatrunki i – jeśli ma wiedzę i sprzęt – także opaski uciskowe. W praktyce najważniejsze jest szybkie zatamowanie dużego krwawienia, nawet najprostszymi metodami.
Jak rozpoznasz krwotok zagrażający życiu:
- krew płynie strumieniem, szybko przesiąka ubranie i podłoże,
- poszkodowany gwałtownie blednie, słabnie, robi się „nijaki”,
- na drodze lub w aucie tworzą się widoczne kałuże krwi.
Postępowanie krok po kroku:
- Załóż rękawiczki jednorazowe, jeśli je masz. Jeśli nie – możesz użyć foliowej torby, worka lub kilku warstw materiału między Twoją skórą a krwią.
- Przyłóż do rany czysty (albo możliwie najczystszy) materiał – gazę, bandaż, chustkę, część ubrania.
- Mocno dociśnij dłonią bezpośrednio na ranę i nie odpuszczaj tego ucisku do przyjazdu służb lub do założenia opaski.
- Jeśli materiał przemaka, nie zdejmuj go, tylko dołóż kolejne warstwy na wierzch i dalej uciskaj.
Opaska uciskowa może uratować życie przy amputacjach i bardzo masywnych krwotokach z kończyn. Jeśli masz profesjonalny staz taktyczny i choć podstawowe przeszkolenie, możesz go użyć zgodnie z instrukcją (wysoko na ramieniu lub udzie, z zapisaniem godziny założenia). Lepiej jednak zastosować silny ucisk ręczny niż bawić się w prowizoryczną „opaskę z paska”, która nie zatrzyma krwi, a tylko uciszy nerwy sumienia.
Postępowanie przy utrudnionym oddychaniu i duszeniu się
Po wypadku poszkodowany może mieć problem z oddychaniem nie tylko z powodu urazu klatki piersiowej, ale też z powodu:
- wymiotów i zachłyśnięcia,
- obrzęku języka lub tkanek jamy ustnej (np. po uderzeniu),
- ciała obcego w gardle (fragment jedzenia, proteza zębowa).
Jeśli poszkodowany kaszle i jest przytomny, zachęcaj go do kaszlu, podtrzymując w pozycji siedzącej lub półsiedzącej. Nie klep mocno po plecach osoby, która siedzi wyprostowana bez podparcia – może to spowodować przemieszczenie ciała obcego głębiej.
Przy silnym zadławieniu (brak możliwości mówienia, poszkodowany chwyta się za gardło, nie może oddychać):
- u przytomnego – możesz zastosować kilka uderzeń w okolicę między łopatkami dłonią zaciśniętą w łódkę, pochylając poszkodowanego do przodu,
- u nieprzytomnego – rozpoczynasz RKO, bo brak oddychu traktujesz jak zatrzymanie krążenia.
Nie próbuj na siłę „wyciągać” ciała obcego palcami z głębi gardła, jeśli go nie widzisz wyraźnie na wejściu do jamy ustnej. Możesz wepchnąć je głębiej.
Resuscytacja krążeniowo-oddechowa – co wolno robić i jak się przełamać
Laik ma pełne prawo podjąć resuscytację. Co więcej – ma obowiązek udzielenia pomocy w granicach swoich możliwości. Prawnie trudniej jest wytłumaczyć bierność niż próbę ratowania życia.
Schemat RKO u dorosłego (w ogromnym skrócie):
- Upewnij się, że nie ma oddechu lub oddech jest agonalny.
- Uklęknij obok klatki piersiowej, ułóż nadgarstek jednej dłoni na środku mostka, drugą dłoń połóż na pierwszej.
- Wyprostuj ręce w łokciach, ustaw barki nad dłońmi i uciskaj mocno i szybko:
- głębokość ucisku: ok. 5–6 cm u dorosłego,
- częstotliwość: ok. 100–120 ucisków na minutę.
- Pozwalaj klatce piersiowej wrócić do pierwotnego kształtu po każdym ucisku, ale nie odrywaj rąk od mostka.
Jeśli nie czujesz się na siłach, by wykonywać oddechy ratownicze, możesz prowadzić tzw. RKO „rękami” – tylko uciski klatki piersiowej, bez wdechów. To wciąż znacznie lepsze niż brak jakichkolwiek działań. Dyspozytor 112 lub 999 może Cię prowadzić, licząc na głosie rytm ucisków.
Pozycja bezpieczna – kiedy można ułożyć poszkodowanego na boku
Pozycja boczna ustalona jest pomocna, gdy poszkodowany jest nieprzytomny, ale oddycha i nie ma wyraźnego podejrzenia poważnych urazów kręgosłupa czy miednicy. Jej celu są dwa:
- ochrona dróg oddechowych przed zachłyśnięciem wymiocinami,
- utrzymanie stabilnej, wygodnej pozycji do czasu przyjazdu służb.
Jak ułożyć poszkodowanego na boku krok po kroku
Jeżeli decydujesz się na pozycję boczną ustaloną, zrób to spokojnie i w określonej kolejności. Nie szarp ciała, staraj się pracować przy jak najmniejszym wyginaniu kręgosłupa.
- Uklęknij przy poszkodowanym i upewnij się jeszcze raz, że oddycha (spojrzenie na klatkę piersiową, nasłuch przy ustach).
- Rękę bliższą Tobie ułóż pod kątem prostym do ciała, zgiętą w łokciu, dłonią do góry.
- Drugą rękę poszkodowanego przełóż przez klatkę piersiową i grzbiet dłoni oprzyj o jego policzek – tę rękę będziesz wykorzystywać jak podpórkę dla głowy.
- Daleką nogę ugnij w kolanie, stawiając stopę na ziemi.
- Trzymając dłoń przy policzku, pociągnij za zgięte kolano w swoją stronę – ciało obróci się bokiem do Ciebie.
- Delikatnie odchyl głowę do tyłu, by udrożnić drogi oddechowe, i odchyl brodę ku górze.
- Upewnij się, że usta są skierowane lekko w dół (żeby ewentualne wymiociny mogły wypływać, a nie spływać do gardła).
Po ułożeniu co kilkadziesiąt sekund ponownie sprawdzaj oddech. Jeśli przestaniesz go wyczuwać, od razu wyprostuj poszkodowanego na plecy i rozpocznij RKO.
Czego nie robić z „dobrego serca”: typowe błędy świadków
Na miejscu wypadku większość osób chce pomóc, ale część odruchów bardziej szkodzi, niż wspiera. Kilka rzeczy lepiej sobie od razu wykreślić z repertuaru:
- Nie wyciągaj z ciała odłamków szkła, metalu, noży
