Mity o zakazie wyprzedzania: kiedy naprawdę nie wolno?

0
8
Rate this post

Nawigacja:

Skąd biorą się mity o zakazie wyprzedzania?

Przepisy kontra „szkoła życia”

Zakaz wyprzedzania jest jednym z najczęściej łamanych i jednocześnie najbardziej niezrozumianych przepisów ruchu drogowego. Wielu kierowców opiera się bardziej na „szkole życia”, czyli tym, co usłyszało od innych, niż na faktycznych zapisach Kodeksu drogowego. Problem w tym, że przepisy są dość szczegółowe, zmieniają się w czasie, a do tego różnią się od zwykłych przyzwyczajeń kierowców.

Część mitów wynika z dawnych przepisów, które już nie obowiązują, ale nadal są powtarzane. Inna grupa to błędne interpretacje znaków – szczególnie znaków B-25 „zakaz wyprzedzania” i B-26 „zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe”, a także linii ciągłych. Dochodzi do tego nieznajomość wyjątków: kiedy mimo wszystko wolno wyprzedzić, a kiedy drobny szczegół powoduje, że manewr staje się wykroczeniem.

W efekcie jedni kierowcy boją się wyprzedzać tam, gdzie jest to legalne i bezpieczne, a inni wręcz przeciwnie – wyprzedzają „bo przecież wszyscy tak robią”, choć przepisy im tego zabraniają. Ostatecznie cierpi bezpieczeństwo, a także portfel (mandaty, punkty karne, utrata prawa jazdy).

Znaki i linie – najczęstsze źródło nieporozumień

Mitów najwięcej pojawia się przy interpretacji znaków pionowych i poziomych. Kierowcy często mieszają znaczenie znaku B-25 z linią P-4 (podwójną ciągłą), nie odróżniają zakazu wyprzedzania od zakazu omijania czy mijania, a także nie rozumieją, kiedy znak przestaje obowiązywać. Do tego dochodzą niejasne skróty myślowe, typu „jak jest ciągła, to wyprzedzać nie wolno nigdy” lub „jak nie ma znaku, to można wszystko”.

Z drugiej strony, zbyt swobodna interpretacja przepisów powoduje powstawanie równie groźnych mitów: „jak nie ma samochodu z naprzeciwka, to można złamać ciągłą, bo przecież jest bezpiecznie” albo „jak jest tir, to można wyprzedzać, bo on jedzie wolno”. To już nie tylko mity, ale prosta droga do czołowego zderzenia.

Dlaczego kierowcy nie aktualizują wiedzy

Prawo o ruchu drogowym nie jest czymś, do czego większość kierowców regularnie zagląda. Egzamin teoretyczny zdawali lata temu, a później bazowali głównie na praktyce. Gdy pojawia się nowy znak, nowe wytyczne czy zmieniają się zasady, mało kto świadomie uzupełnia wiedzę. Tymczasem interpretacja tego, kiedy naprawdę nie wolno wyprzedzać, wymaga znajomości kilku artykułów Kodeksu i zestawienia ich z oznakowaniem na drodze.

Dlatego tak mocno utrwalają się mity – są proste, krótkie i często wygodne („jak nie ma policji, to można”). Rzeczywiste przepisy są bardziej szczegółowe i mniej efektowne, ale to one decydują, czy manewr był wykonany legalnie, czy nie. I, co ważniejsze, czy był wykonany bezpiecznie.

Podstawy prawne zakazu wyprzedzania

Co mówi Kodeks drogowy o wyprzedzaniu

Wyprzedzanie reguluje przede wszystkim art. 24 ustawy Prawo o ruchu drogowym. To tam znajdują się zasady, gdzie i jak można wyprzedzać oraz kiedy jest to zakazane. Dodatkowo, kwestie zakazu wyprzedzania wynikają pośrednio z innych przepisów – np. dotyczących przejść dla pieszych, przejazdów rowerowych, skrzyżowań, przejazdów kolejowych czy oznakowania poziomego.

Przepisy budują prostą logikę: wolno wyprzedzać tylko wtedy, gdy jest to dozwolone przepisami i jednocześnie bezpieczne. Jeżeli którykolwiek z tych warunków nie jest spełniony (np. manewr jest formalnie dozwolony, ale warunki na drodze uniemożliwiają bezpieczne wykonanie), wyprzedzanie staje się wykroczeniem – bo kierujący ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i panować nad pojazdem.

Zakaz wyprzedzania a inne manewry: mijanie i omijanie

Wiele nieporozumień wynika z mylenia pojęć. Dla przypomnienia:

  • wyprzedzanie – przejeżdżanie obok uczestnika ruchu, który porusza się w tym samym kierunku, ale z mniejszą prędkością;
  • omijanie – przejeżdżanie obok uczestnika ruchu lub przeszkody, która się nie porusza (np. stojący pojazd, wypadek, dziura, zaparkowany samochód);
  • mijanie – przejeżdżanie obok uczestnika ruchu nadjeżdżającego z przeciwka.

Zakaz wyprzedzania (znak B-25 lub wynikający z sytuacji na drodze) dotyczy tylko manewru wyprzedzania. Nie oznacza automatycznie zakazu omijania i mijania, które rządzą się innymi zasadami. Tu pojawia się klasyczny mit: „jak stoi zakaz wyprzedzania, to nie wolno objechać stojącej ciężarówki” – to nieprawda, bo objechanie stojącej przeszkody to omijanie, nie wyprzedzanie. Trzeba jednak zachować szczególną ostrożność i zastosować się do innych ograniczeń (np. linii ciągłych, zakazu wjazdu na przeciwny pas, widoczności).

Znaki szczególne: B-25 i B-26

Dwa kluczowe znaki w kontekście zakazu wyprzedzania to:

  • B-25 „zakaz wyprzedzania” – zakaz wyprzedzania wszystkich pojazdów silnikowych wielośladowych (czyli głównie samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych, autobusów);
  • B-26 „zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe” – zakaz wyprzedzania pojazdów silnikowych przez samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t (z pewnymi wyjątkami, np. autobusów w niektórych sytuacjach).

Znaki te nie zakazują wyprzedzania wszystkich. B-25 nie zabrania wyprzedzania rowerów, wózków rowerowych, pojazdów jednośladowych (motocykli), pojazdów zaprzęgowych czy kolumn pieszych. B-26 natomiast dotyczy tylko określonej kategorii pojazdów (ciężarowe > 3,5 t) jako wyprzedzających. Mity powstają właśnie wtedy, gdy kierowcy stosują „za szeroką” interpretację zakazu i boją się manewrów, które są legalne.

Mity o znakach zakazu wyprzedzania

Mit 1: Znak B-25 zabrania wyprzedzania każdego pojazdu

To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów o zakazie wyprzedzania. Znak B-25 nie zakazuje wyprzedzania absolutnie wszystkiego. Jego zakres jest dokładnie określony: dotyczy pojazdów silnikowych wielośladowych. Oznacza to, że mając przed sobą:

  • rowerzystę,
  • motocyklistę,
  • osobę na hulajnodze elektrycznej (w świetle definicji pojazdu),
  • pojazd zaprzęgowy,
  • wózek rowerowy,

– wyprzedzenie takiego uczestnika ruchu jest dopuszczalne, nawet jeżeli stoi znak B-25. Oczywiście trzeba przy tym zachować inne przepisy: bezpieczny odstęp, brak przekraczania linii ciągłej, dobrą widoczność i panowanie nad pojazdem.

Przykład praktyczny: jedziesz drogą krajową poza obszarem zabudowanym, pojawia się znak B-25. Kilkaset metrów dalej dojeżdżasz do kolumny rowerzystów jadących poboczem lub przy prawej krawędzi jezdni. Jeśli nie naruszasz innych zakazów (np. nie przekraczasz ciągłej linii środkowej, masz odpowiednią widoczność), masz prawo ich wyprzedzić.

Mit 2: Jak jest ciągła linia, to znak B-25 już nie ma znaczenia

Kolejne błędne przekonanie brzmi: „Jak jest ciągła, to i tak nic nie wolno, więc zakaz wyprzedzania niczego nie zmienia”. W rzeczywistości znak pionowy i linia pozioma działają równolegle i każdy z nich może wprowadzać inne ograniczenia. Linia ciągła (pojedyncza lub podwójna) zasadniczo zakazuje najeżdżania i przekraczania tej linii. Nie mówi jednak wprost o wyprzedzaniu – zabrania przede wszystkim wjeżdżania na przeciwny pas ruchu.

Przeczytaj również:  Czy w terenie zabudowanym można klaksonować?

Znak B-25 zakazuje wyprzedzania określonych pojazdów niezależnie od tego, czy trzeba w tym celu wjechać na przeciwny pas, czy nie. Wyobraź sobie szeroką drogę z dwoma pasami w jednym kierunku, oddzielonymi ciągłą linią od jezdni w przeciwnym kierunku. Linia ciągła oddziela tylko kierunki ruchu, ale na swoim pasie można wyprzedzać, zmieniając pas z prawego na lewy – chyba że stoi znak B-25. Wtedy wyprzedzanie pojazdów objętych zakazem jest zabronione, mimo że nie przekraczasz linii.

W skrócie: linia ciągła ogranicza geometrię ruchu (gdzie możesz pojechać), a znak B-25 ogranicza sam manewr wyprzedzania wobec określonych pojazdów. Czasem oba te ograniczenia się nakładają, a czasem każde z nich „dokłada” coś od siebie.

Mit 3: Zakaz wyprzedzania działa tylko do najbliższego skrzyżowania

Wielu kierowców jest przekonanych, że każdy znak zakazu obowiązuje tylko do najbliższego skrzyżowania. To częściowo prawda, ale dotyczy to znaków, które nie są odwoływane wcześniej ani nie obowiązują na określonym odcinku wskazanym tabliczką. Znak B-25 najczęściej:

  • obowiązuje do najbliższego skrzyżowania, o ile nie zostanie wcześniej odwołany znakiem B-27 „koniec zakazu wyprzedzania”,
  • albo obowiązuje na odcinku określonym na tabliczce (np. T-20 z podaną długością odcinka).

Mit pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy pomiędzy kolejnymi skrzyżowaniami ustawiono nowy znak B-25, ale kierowca zauważył tylko pierwszy i założył, że od najbliższego skrzyżowania zakaz już nie obowiązuje. Tymczasem, jeśli kolejny znak powtórzono, to zakaz zaczyna się ponownie za tym znakiem i trwa do jego odwołania – czy to przez B-27, czy przez skrzyżowanie, czy przez koniec odcinka.

Mit 4: Jak skończy się linia ciągła, to zakaz wyprzedzania też się kończy

To niebezpieczne uproszczenie. Oznakowanie poziome (linie) i pionowe (znaki) są od siebie niezależne. Linia ciągła może się zakończyć, przechodząc w przerywaną, bo poprawia się widoczność i dopuszcza się wjechanie na przeciwny pas. Ale jeśli znak B-25 nie został odwołany, to zakaz wyprzedzania nadal obowiązuje, mimo że formalnie możesz już przekroczyć oś jezdni.

W praktyce często widać, że zarządcy dróg starają się „zsynchronizować” linie z zakazem wyprzedzania, ale nie zawsze jest to idealne. Kierowca ma obowiązek obserwować oba rodzaje oznakowania, a nie wybierać to, które mu akurat pasuje. Gdy dochodzi do wypadku podczas wyprzedzania, policja i sąd analizują zarówno obecność znaku, jak i linię na jezdni.

Znak zakazu pieszych i nakazu skrętu w prawo na ruchliwej ulicy
Źródło: Pexels | Autor: Jakub Zerdzicki

Mity o liniach ciągłych i oznakowaniu poziomym

Mit 5: Najechanie na linię ciągłą przy wyprzedzaniu jest „prawie legalne”

Popularne tłumaczenie brzmi: „Ja tylko trochę najechałem na ciągłą, ale jej nie przekroczyłem”. W praktyce rozróżnia się najechanie i przekroczenie linii ciągłej, ale oba mogą być podstawą do mandatu, zwłaszcza jeżeli robi się to przy wyprzedzaniu. Przepisy mówią o zakazie najeżdżania i przekraczania linii pojedynczej ciągłej oraz linii podwójnej ciągłej, z określonymi wyjątkami (np. omijanie przeszkody przy zachowaniu szczególnej ostrożności, gdy nie ma innego wyjścia).

W kontekście wyprzedzania problem jest prosty: jeśli aby wyprzedzić, musisz wjechać kołem choćby częściowo na ciągłą linię środkową, łamanie przepisu jest oczywiste. Tłumaczenie się, że to tylko „lekko” albo „na chwilę”, nie ma znaczenia – manewr był nieprawidłowy. W przypadku kolizji lub wypadku taka „drobnostka” może zaważyć na całej odpowiedzialności kierowcy.

Mit 6: Ominięcie auta na ciągłej to zawsze nielegalne wyprzedzanie

Tu wraca różnica między wyprzedzaniem a omijaniem. Auto, które stoi (np. w korku, z powodu awarii, przed przejazdem kolejowym), może być omijane, pod warunkiem że nie łamie się innych przepisów – przede wszystkim zakazu przekraczania linii ciągłej oraz zakazów ruchu na danym pasie. Z punktu widzenia prawa nie jest to wyprzedzanie, więc zakaz B-25 nie ma tu zastosowania.

Mit 7: Jak wszyscy wyprzedzają na zakazie, to znaczy, że „wolno”

Często spotykana logika: „Przecież wszyscy tam wyprzedzają, to musi być w porządku”. Ograniczenia w ruchu nie działają na zasadzie głosowania większościowego. Jeśli znak lub linia zakazuje wyprzedzania, to nawet masowe łamanie przepisu nie zmienia jego obowiązywania.

Na drogach krajowych typowy obrazek: długi podjazd, ciężarówka jedzie 40 km/h, a za nią nerwowa kolumna aut. Ktoś pierwszy łamie zakaz, kolejni jadą „za nim”, bo „on pewnie wie, co robi”. W razie kontroli lub wypadku każdy kierowca odpowiada za swój manewr osobno. Tłumaczenie „wszyscy tak robili” nie interesuje ani policji, ani sądu.

Presja kolumny jest realna – klaksony, „siedzenie na zderzaku”, nerwowe ruchy. Mimo tego kierowca ma obowiązek kierować się przepisami i własną oceną sytuacji, a nie zachowaniem innych. Lepiej stracić kilka minut, niż zyskać kilka sekund i na długo zostać bez prawa jazdy.

Mit 8: Wyprzedzanie z niewielkim przekroczeniem prędkości „się nie liczy”

Bywa, że kierowcy usprawiedliwiają się: „Przy wyprzedzaniu musiałem trochę przyspieszyć, inaczej bym nie zdążył”. Jeżeli manewr wykonujesz tam, gdzie wyprzedzanie jest dozwolone, krótkotrwałe zwiększenie prędkości w granicach zdrowego rozsądku jest w praktyce tolerowane, choć formalnie może naruszać limit. Natomiast przy zakazie wyprzedzania takie tłumaczenie nie ma znaczenia – podstawowe wykroczenie to sam manewr, nie to, z jaką prędkością go wykonałeś.

Konflikt przepisów pojawia się też na drodze jednojezdniowej z ograniczeniem 50 km/h: auto przed tobą jedzie 50 km/h, a ty chcesz je wyprzedzić, nie przekraczając limitu. W praktyce jest to bardzo trudne bez minimalnego zwiększenia prędkości. Dlatego ustawodawca pozwala ocenić manewr całościowo: czy był bezpieczny, czy nie stwarzał zagrożenia, czy nie ignorował innych zakazów (linii, znaków B-25/B-26). Sam fakt chwilowego +5 km/h przy prawidłowym wyprzedzaniu nie jest tym samym, co pełne zignorowanie zakazu wyprzedzania.

Mit 9: Zawsze wolno wyprzedzać na drogach z pierwszeństwem

Niektórzy kierowcy zakładają, że droga z pierwszeństwem („główna”) jest z definicji „uprzywilejowana” także pod względem manewrów. Tymczasem pierwszeństwo przejazdu nie ma żadnego bezpośredniego związku z zakazem wyprzedzania. Na drodze głównej można bez problemu spotkać:

  • znak B-25 lub B-26,
  • odcinki z podwójną linią ciągłą,
  • miejsca, gdzie wyprzedzanie zabronione jest „z mocy prawa” (np. przejścia dla pieszych, skrzyżowania bez sygnalizacji).

Przykład: szeroka droga wojewódzka z pierwszeństwem przebiega przez niewielką miejscowość. W rejonie przejścia dla pieszych bez sygnalizacji, z azylem, masz wciąż pierwszeństwo, ale nie wolno ci wyprzedzać pojazdu jadącego przed tobą bezpośrednio przed tym przejściem i na nim – niezależnie od znaków B-25/B-26.

Mit 10: Wyprzedzanie „pół na pół” na dwóch pasach jest w porządku

Niekiedy widać kierowców, którzy przy wyprzedzaniu jadą „na styk”: połową auta na swoim pasie, połową na przeciwnym, przez dłuższy odcinek. Usprawiedliwieniem ma być to, że „przecież w razie czego wrócę na swój pas”. Z punktu widzenia przepisów oraz bezpieczeństwa taki styl jazdy jest rażąco nieprawidłowy.

Jeżeli podczas wyprzedzania utrzymujesz się częściowo na przeciwnym pasie ruchu, naruszasz zasady korzystania z pasa, często też przekraczasz linię ciągłą, a przede wszystkim ograniczasz margines bezpieczeństwa – sobie i innym. W razie pojazdu z przeciwka „na czołówkę” wystarczy lekki ruch kierownicą jednej ze stron i miejsca już nie ma. Prawidłowe wyprzedzanie to szybkie, zdecydowane i krótkotrwałe zajęcie przeciwnych pasów (jeśli to konieczne), a nie „wiszenie” na środku jezdni.

Zakaz wyprzedzania z mocy samych przepisów

Poza znakami B-25 i B-26 istnieją miejsca, gdzie wyprzedzanie jest zabronione nawet bez jakiegokolwiek znaku. To tutaj tworzy się wiele mitów, bo kierowcy oczekują „konkretnego znaku zakazu”, a tymczasem ograniczenie wynika wprost z kodeksu drogowego.

Gdzie kodeks zabrania wyprzedzania bez znaku?

Do kluczowych sytuacji należą m.in.:

  • Przejścia dla pieszych – co do zasady nie wolno wyprzedzać bezpośrednio przed i na przejściu dla pieszych, jeśli przejście nie jest regulowane sygnalizacją świetlną, a ruch nie jest kierowany przez uprawnioną osobę.
  • Przejazdy rowerowe – podobnie jak przejścia dla pieszych, objęte są szczególną ochroną; wyprzedzanie tu jest obarczone wysokim ryzykiem i w wielu konfiguracjach zakazane.
  • Skrzyżowania – na większości skrzyżowań wyprzedzanie jest zabronione, z wyjątkami (np. skrzyżowania z ruchem okrężnym, skrzyżowania o ruchu kierowanym sygnalizacją lub przez uprawnioną osobę).
  • Przejazdy kolejowe – przed przejazdem i na nim wyprzedzanie jest co do zasady zakazane, niezależnie od braku znaku.
  • Miejsca o ograniczonej widoczności – np. wierzchołek wzniesienia, ostry zakręt – tu, nawet bez linii ciągłej, wyprzedzanie może być ocenione jako stworzenie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu.

Kierowca nie może oczekiwać, że każde takie miejsce będzie oznaczone „na czerwono”. Część obowiązków wynika z ogólnych zasad bezpieczeństwa i z art. o szczególnej ostrożności, a nie z pojedynczego znaku.

Przejście dla pieszych – typowe błędy przy wyprzedzaniu

Najczęściej popełniane wykroczenie to wyprzedzanie auta, które zwalnia przed przejściem. Wielu kierowców interpretuje to jako „niezdecydowanie” poprzednika i wykorzystuje chwilę do szybkiego skoku na lewy pas. Tymczasem pojazd z przodu może zwalniać, bo:

  • zauważył pieszego zbliżającego się do przejścia,
  • widzi dziecko, które może nagle wtargnąć,
  • ma ograniczoną widoczność i z góry przyjmuje bezpieczniejsze tempo.
Przeczytaj również:  Czy dziecko bez fotelika zawsze skutkuje mandatem?

Wyprzedzanie w takiej sytuacji, nawet bez znaku B-25, jest z reguły zabronione i skrajnie ryzykowne. Jeżeli pieszy wkroczy na przejście, kierowca pojazdu wyprzedzającego często nie ma już żadnej szansy na reakcję.

Skrzyżowania – dlaczego wyprzedzanie jest tam ograniczone

Skrzyżowanie to miejsce, gdzie trajektorie ruchu wielu pojazdów przecinają się w różnych kierunkach. W tak złożonej sytuacji wyprzedzanie znacząco komplikuje i tak już trudne zadanie obserwacji otoczenia. Dlatego przepisy ograniczają wyprzedzanie na skrzyżowaniach, dopuszczając je głównie wtedy, gdy:

  • ruch jest kierowany (sygnalizacja świetlna lub osoba uprawniona),
  • mamy do czynienia ze skrzyżowaniem z ruchem okrężnym (rondo),
  • wyprzedzanie odbywa się z prawej strony, gdy pojazd wyprzedzany sygnalizuje skręt w lewo (i jest to zgodne z innymi przepisami).

Na małych, niekierowanych skrzyżowaniach w terenie zabudowanym często brakuje jakichkolwiek znaków ostrzegawczych. Brak znaku nie oznacza jednak „pełnej swobody” manewrów. Wyprzedzenie pojazdu jadącego wolniej w trakcie dojeżdżania do skrzyżowania może skończyć się klasycznym zderzeniem z autem wyjeżdżającym z drogi podporządkowanej, które po prostu nie spodziewa się samochodu „wyskakującego z lewego boku” poprzednika.

Przejazd kolejowy – zakaz absolutny czy są wyjątki?

W rejonie przejazdów kolejowych przepisy są wyjątkowo surowe. Wyprzedzanie bezpośrednio przed przejazdem (na określonym odcinku) oraz na samym przejeździe jest zabronione niezależnie od tego, czy rogatki są zamknięte, czy otwarte, oraz czy sygnalizator działa. Powód jest oczywisty: margines bezpieczeństwa jest minimalny, a ryzyko kolizji z pojazdem szynowym ma ogromne konsekwencje.

Nie ma tu „sprytnych” wyjątków w rodzaju: „tylko rower wyprzedzę” czy „tylko lekko wyskoczę na lewy pas”. Jeżeli znajdujesz się na odcinku objętym zakazem wyprzedzania w okolicy przejazdu kolejowego, odpuszczasz manewr, nawet jeśli przed tobą jedzie bardzo powoli poruszający się pojazd. Ewentualne wytłumaczenia, że „pociąg przecież nie jechał” czy „miałem dobrą widoczność”, nie mają znaczenia w świetle przepisów.

Zakaz wyprzedzania a różne rodzaje pojazdów

W życiu codziennym rzadko porównuje się paragrafy z definicjami pojazdów, stąd sporo nieporozumień. Ten sam znak B-25 będzie inaczej „działał” na osobówkę, inaczej na ciężarówkę, a jeszcze inaczej na motocyklistę.

Samochód osobowy a pojazdy wolnobieżne

Na drogach lokalnych często spotyka się ciągniki rolnicze, maszyny budowlane czy inne pojazdy wolnobieżne. Kierowcy osobówek frustrują się, widząc znak B-25 przed odcinkiem, na którym taki pojazd porusza się 25–30 km/h. Tymczasem z punktu widzenia przepisów ciągnik rolniczy to również pojazd silnikowy wielośladowy – czyli objęty zakazem wyprzedzania wynikającym z B-25.

Jeżeli więc widzisz znak B-25, a przed sobą ciężki ciągnik z przyczepą, wyprzedzanie jest zabronione, choć „intuicyjnie” wydaje się, że wystarczyłoby kilka sekund i byłoby po sprawie. Ustawienie znaku w takich miejscach wynika z innych czynników: wąska jezdnia, brak pobocza, ukryte zjazdy z pól czy zabudowania zasłaniające widoczność.

Motocykle – czy mogą wyprzedzać tam, gdzie auta nie mogą?

Motocykl jest pojazdem silnikowym jednośladowym. To oznacza, że zakaz B-25 –
skierowany do pojazdów silnikowych wielośladowychformalnie go nie obejmuje jako wyprzedzającego. To nie znaczy jednak, że motocyklista ma pełną swobodę:

  • wiążą go wszystkie zakazy wynikające z linii ciągłych i ogólnych zasad bezpieczeństwa,
  • zakazy „z mocy prawa” (przejścia, przejazdy, skrzyżowania) obowiązują go tak samo jak każdego innego kierowcę,
  • musi zachować odpowiednie odstępy i panowanie nad pojazdem.

W praktyce motocykle często korzystają z „przewagi gabarytów” i sprawności przy wyprzedzaniu kolumn aut. Jeśli jednak motocykl wjedzie np. na przeciwny pas ruchu, przekraczając podwójną linię ciągłą, łamie przepisy dokładnie tak samo jak kierowca osobówki. Różnica w treści znaku B-25 nie jest „biletem na wszystko”.

Samochody ciężarowe i znak B-26

Znak B-26 budzi wiele emocji wśród kierowców ciężarówek. Ograniczenie jest jasne: samochodom ciężarowym o DMC powyżej 3,5 t nie wolno wyprzedzać innych pojazdów silnikowych (z wyjątkami przewidzianymi w przepisach). Powód jest prosty – wyprzedzanie ciężarówką trwa długo, a różnica prędkości bywa minimalna, więc z punktu widzenia płynności i bezpieczeństwa ruchu zakaz bywa konieczny.

Typowy mit brzmi: „Jak jadę pusty i jestem lżejszy, to mnie to nie dotyczy”. Zakaz z B-26 patrzy na dopuszczalną masę całkowitą pojazdu, a nie na to, ile faktycznie waży w danym momencie. Jeżeli tabliczka znamionowa i dokumenty mówią o DMC powyżej 3,5 t, to znak B-26 obejmuje pojazd niezależnie od tego, czy jedzie z ładunkiem, czy bez.

Zakaz wyprzedzania w szczególnych warunkach

Nie zawsze potrzeba znaku, by rozsądny kierowca zrezygnował z wyprzedzania. Przepisy zakładają, że reagujesz na warunki – pogodę, stan nawierzchni, widoczność. Bywa, że formalnie zakazu nie ma, ale wyprzedzanie i tak może być zakwalifikowane jako stworzenie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu.

Znak zakazu wyprzedzania a linie na jezdni

Częste nieporozumienia pojawiają się tam, gdzie znak pionowy mówi jedno, a oznakowanie poziome – zdaniem kierowcy – „pozwala więcej”. Tymczasem znak B-25 czy B-26 jest nadrzędny wobec linii przerywanych. To, że linia rozdzielająca pasy jest przerywana, nie unieważnia zakazu wyprzedzania wpisanego na znaku.

Sytuacja odwrotna też jest możliwa: znak formalnie nie zabrania wyprzedzania, ale ciągła linia osiowa uniemożliwia legalny wyjazd na przeciwny pas. W praktyce oznacza to, że:

  • jeżeli widzisz B-25/B-26 i linię przerywaną – znak ogranicza manewr, nawet jeśli pasy „kuszą” do wyjazdu na lewo,
  • jeżeli nie ma znaku, ale jest linia ciągła – barierą jest oznakowanie poziome, nie wolno go przekroczyć przy wyprzedzaniu,
  • jeżeli pojawia się linia ciągła połączona z B-25/B-26 – mamy do czynienia z podwójnym zabezpieczeniem miejsca uznanego za szczególnie niebezpieczne.

Przykład z praktyki: droga krajowa, odcinek przed ostrym zakrętem. Znak B-25 stoi już kilkadziesiąt metrów przed początkiem zakrętu, natomiast linia ciągła zaczyna się dopiero tuż przed nim. Kierowca, który „wskakuje” na lewy pas jeszcze na linii przerywanej, łamie zakaz wyprzedzania z B-25, chociaż fizycznie nie przejechał jeszcze po ciągłej. W razie kontroli tłumaczenie, że „przecież linia pozwalała”, nie zadziała.

Kolumna pojazdów a pojedyncze wyprzedzanie

Silne emocje budzi też kwestia wyprzedzania całej kolumny wolniej jadących aut. Kodeks nie zabrania wprost wyprzedzania więcej niż jednego pojazdu przy jednym manewrze, ale nakłada na kierującego obowiązek takiej oceny sytuacji, aby nie przeciążać ryzyka. Zbyt długie przebywanie na pasie przeciwległym, zwłaszcza na drodze jednojezdniowej, jest klasycznym przykładem „zaproszenia do czołówki”.

Manewr wyprzedzania kolumny może być uznany za szczególnie niebezpieczny, gdy:

  • różnica prędkości między tobą a kolumną jest niewielka,
  • długość kolumny przekracza dystans widoczności,
  • warunki pogodowe ograniczają ocenę sytuacji (mgła, opady),
  • z przodu kolumny jedzie duży pojazd zasłaniający widok na przeciwległy pas.

Doświadczeni kierowcy ciężarówek znają sytuację, gdy osobówka „wbija się” na czoło kolumny tuż przed maskę TIR-a, bo z przeciwka pojawiło się auto. Na papierze kierujący „zmieścił się”, ale w praktyce wymusił gwałtowne hamowanie i stworzył realne zagrożenie. Taki manewr – przy odpowiedniej dokumentacji – może zostać zakwalifikowany nie tylko jako naruszenie zasad wyprzedzania, ale też jako spowodowanie zagrożenia w ruchu.

Warunki atmosferyczne a odpowiedzialność za manewr

Mgła, intensywny deszcz czy śnieżyca nie tworzą samoistnego „zakazu wyprzedzania” opisanego w znaku, ale zmieniają obiektywną ocenę ryzyka. Jeśli przy widoczności skróconej do kilkudziesięciu metrów ktoś decyduje się na wyprzedzanie z wyjazdem na przeciwny pas, ryzyko oceniają nie tylko policjant i sąd, ale w razie zdarzenia – również biegły.

Przy złej pogodzie policjant może potraktować taki manewr jako działanie rażąco sprzeczne z zasadą ostrożności, nawet jeśli na danym odcinku nie ma znaku B-25 czy linii ciągłej. Kierowca usłyszy wtedy nie zarzut „złamania znaku”, lecz np.:

  • „spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym”,
  • „niedostosowanie techniki jazdy do warunków atmosferycznych i drogowych”.

Na drogach szybkiego ruchu w ulewnym deszczu często widać sytuację, gdy część aut jedzie 80–90 km/h, a pojedynczy kierowca próbuje na siłę „utrzymać przelot” 140 km/h i wyprzedza niemal w ciemno, jadąc po cienkiej warstwie wody. W razie kolizji taki styl jazdy jest prostą drogą do przypisania wyłącznej winy, niezależnie od tego, czy znaki formalnie dopuszczały wyższą prędkość i wyprzedzanie.

Agresywne wyprzedzanie „na trzeciego”

Kolejny mit brzmi: „jak tylko się zmieszczę, to znaczy, że mogłem wyprzedzać”. Manewr „na trzeciego”, kiedy na drodze dwukierunkowej pojawiają się jednocześnie dwa wyprzedzające pojazdy, z czego jeden próbuje „przeskoczyć” kolumnę jadąc niejako równolegle do innego auta, jest klasycznym przykładem zachowania kwalifikowanego jako rażące naruszenie zasad ruchu.

W takiej konfiguracji zwykle dochodzi do kilku przewinień naraz:

  • przekroczenie linii ciągłej,
  • niedostosowanie prędkości do warunków,
  • niezachowanie odpowiednich odstępów,
  • często również wyprzedzanie w miejscu zabronionym z mocy ustawy (przejście, skrzyżowanie).

Jeżeli w wyniku takiego wyprzedzania dochodzi do czołowego zderzenia, sądy traktują to jako skutek całego ciągu błędów wyprzedzającego, a nie „pecha”, że akurat coś jechało z przeciwka. Twierdzenie, że „wszyscy tak jeżdżą” w żaden sposób nie łagodzi odpowiedzialności.

Przeczytaj również:  Czy nocą można jechać bez kasku na motocyklu?

Wyprzedzanie z prawej strony – kiedy jest dozwolone

W powszechnej opinii „prawym pasem się nie wyprzedza”. Przepisy są subtelniejsze. W określonych sytuacjach wyprzedzanie z prawej strony jest dopuszczalne, zwłaszcza w ruchu wielopasmowym:

  • w obszarze zabudowanym, na jezdni o co najmniej dwóch pasach w tym samym kierunku – można wyprzedzać z prawej, o ile pasy są wyraźnie wyznaczone,
  • poza obszarem zabudowanym na drodze o co najmniej trzech pasach przeznaczonych w jednym kierunku – również, przy zachowaniu pozostałych zasad bezpieczeństwa,
  • w przypadku pojazdu skręcającego w lewo – dopuszczalne jest jego „ominięcie” z prawej, jeżeli jest miejsce i nie narusza się innych przepisów.

To jednak nie znaczy, że każdy przejazd prawym pasem szybciej niż korek na lewym jest „legalnym wyprzedzaniem”. W korkach na drogach ekspresowych czy autostradach różnice prędkości bywają minimalne i trudno mówić o pełnym manewrze wyprzedzania, gdy kolumna porusza się z prędkością pieszego. Z drugiej strony ciągła jazda lewym pasem przy pustym prawym bywa kwalifikowana jako utrudnianie ruchu, co z kolei prowokuje innych do wyprzedzania z prawej w sposób nerwowy i ryzykowny.

Wyprzedzanie a zachowanie odstępu bocznego

Pojęcie „bezpiecznego wyprzedzania” nie sprowadza się tylko do oceny, czy zdążysz wrócić na swój pas przed nadjeżdżającym z przeciwka. Równie istotny jest odstęp boczny od wyprzedzanego pojazdu, zwłaszcza gdy jest to pieszy, rowerzysta, hulajnoga czy motocykl.

Przepisy wymagają, by wyprzedzając rowerzystę, motorower, motocykl lub kolumnę pieszych, zachować co najmniej określony w ustawie dystans boczny. W praktyce oznacza to konieczność:

  • zredukowania prędkości przed rozpoczęciem manewru, jeśli droga jest wąska,
  • często częściowego lub pełnego najechania na przeciwny pas ruchu,
  • rezygnacji z wyprzedzania, gdy z przeciwka zbliża się pojazd, a droga jest zbyt wąska na jednoczesny bezpieczny przejazd.

Jeżeli kierowca osobówki „przeciska się” obok rowerzysty na centymetry, nie opuszczając swojego pasa, bywa przekonany, że „przecież nie przekroczył linii”. W razie kontroli lub zdarzenia drogowego może się jednak okazać, że to właśnie brak odpowiedniego odstępu jest głównym przewinieniem, nawet jeśli linie poziome formalnie nie zostały naruszone.

Wyprzedzanie pojazdu sygnalizującego skręt

Częstym źródłem sporów jest zachowanie wobec pojazdu, który sygnalizuje zamiar skrętu. Przepisy dopuszczają wyprzedzanie z prawej strony auta skręcającego w lewo, o ile:

  • po prawej jest odpowiednia przestrzeń (np. drugi pas lub utwardzone pobocze, które można legalnie wykorzystać),
  • manewr nie prowadzi do przecięcia toru jazdy innego uczestnika ruchu,
  • zachowany zostaje bezpieczny odstęp i rozsądna prędkość.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy pojeździe sygnalizującym skręt w prawo. Próba wyprzedzenia go z tej samej strony, „wciskając się” między auto a krawężnik, jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań w mieście. Kiedy kierujący zaczyna skręcać, a z prawej pojawia się nagle rower, hulajnoga lub motocykl próbujący „przemknąć”, droga hamowania i pole widzenia są już zbyt małe na bezpieczną reakcję.

Wyprzedzanie na autostradzie i drodze ekspresowej

Na drogach szybkiego ruchu wyprzedzanie wydaje się prostsze – brak skrzyżowań jednopoziomowych, przejść dla pieszych czy przejazdów kolejowych. To jednak powoduje inne zjawisko: przyzwyczajenie do wysokiej prędkości i lekceważenie reżimu odstępów oraz lusterek.

Do typowych błędów należą:

  • włączanie się na lewy pas bez uprzedniego sprawdzenia martwego pola (nagłe „wyskoczenie” przed szybciej jadący pojazd),
  • zbyt mała różnica prędkości przy wyprzedzaniu ciężarówki – osobówka jedzie 95 km/h, ciężarówka 90 km/h, przez co manewr trwa bardzo długo,
  • „karne” wyprzedzanie auta jadącego nieco wolniej, bez powrotu na prawy pas przez dłuższy odcinek.

Przy prędkościach rzędu 120–140 km/h błąd oceny czasu potrzebnego na wyprzedzanie rośnie lawinowo. Kierowca, który „z rozpędu” rozpoczyna manewr, a następnie orientuje się, że zbliża się do kolumny kilku ciężarówek, nierzadko kontynuuje wyprzedzanie całej grupy, zamiast wrócić na prawy pas po pierwszym pojeździe. Każde takie „przeciągnięcie” zwiększa czas obecności na lewym pasie i ryzyko gwałtownych hamowań innych uczestników ruchu.

Wyprzedzanie a pojęcie „szczególnej ostrożności”

W wielu sytuacjach nie ma literalnego przepisu w stylu: „tu jest zakaz wyprzedzania”, a mimo to policjant może zakwestionować manewr, odwołując się do wymogu szczególnej ostrożności. To pojęcie opisuje nie tyle konkretny zakaz, co podwyższony standard zachowania w miejscach uznanych za wrażliwe: szkoły, przystanki, okolice przejść i przejazdów, odcinki z dużą liczbą zjazdów.

Jeżeli kierowca wyprzedza tuż przy przystanku, na którym stoi grupa pasażerów, przy jednoczesnej ograniczonej widoczności (np. wiata zasłania część chodnika), może usłyszeć zarzut, że wybrał zbyt ryzykowny sposób wykonania manewru. Podobnie na zwężonym odcinku w rejonie robót drogowych, bez dodatkowego znaku B-25 – nawet jeśli formalnie „da się” ominąć jadący wolniej pojazd, może być to uznane za sprzeczne z zasadą szczególnej ostrożności.

Najbardziej nieoczywiste mity o zakazie wyprzedzania

W codziennych rozmowach między kierowcami powtarza się kilka powielanych od lat schematów myślenia, które z przepisami mają niewiele wspólnego. Można wskazać przynajmniej kilka z nich:

  • „Jak jestem już na lewym pasie, to muszę dokończyć wyprzedzanie za wszelką cenę” – w rzeczywistości przerwanie manewru i powrót na swój pas bywa najbezpieczniejszą opcją, gdy zmienia się sytuacja (np. ktoś włącza się przed ciebie z pasa rozbiegowego).
  • „Jeżeli pojazd z przodu jedzie wolno, to zawsze mogę go wyprzedzić” – prędkość pojazdu wyprzedzanego nie unieważnia miejscowych zakazów (przejścia, przejazdy, zakręty, wierzchołki wzniesień).
  • „Wyprzedzanie na ograniczeniu do 50 km/h to tylko kwestia prędkości” – nawet jadąc przepisowo, można wykonać manewr w sposób skrajnie niebezpieczny (np. między dwiema wysepkami przejścia dla pieszych, gdy jadące obok auto zaczyna hamować).
  • Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Czy zakaz wyprzedzania (B-25) oznacza, że nie wolno wyprzedzać żadnego pojazdu?

    Nie. Znak B-25 „zakaz wyprzedzania” dotyczy wyłącznie pojazdów silnikowych wielośladowych (np. samochodów osobowych, dostawczych, ciężarówek, autobusów). Nie obejmuje on wszystkich uczestników ruchu.

    Na odcinku oznaczonym znakiem B-25 nadal możesz, przy zachowaniu pozostałych przepisów, wyprzedzić m.in. rowerzystę, motocyklistę, osobę na hulajnodze elektrycznej, pojazd zaprzęgowy czy wózek rowerowy – o ile nie naruszasz np. linii ciągłej i masz zapewnioną dobrą widoczność.

    Czy na zakazie wyprzedzania wolno wyprzedzić rowerzystę albo motocykl?

    Tak, wolno. Zakaz wynikający ze znaku B-25 nie obejmuje rowerów, motocykli i innych pojazdów jednośladowych. Wyprzedzając ich, musisz jednak zachować wszystkie inne wymagania: odpowiedni odstęp, brak przekraczania linii ciągłej, panowanie nad pojazdem i szczególną ostrożność.

    Jeśli natomiast dodatkowo obowiązują inne ograniczenia (np. zwężenie jezdni, bardzo słaba widoczność, śliska nawierzchnia), może się okazać, że mimo braku formalnego zakazu manewr będzie po prostu niebezpieczny – a wtedy również nie wolno go wykonywać.

    Czy na linii ciągłej absolutnie nigdy nie wolno wyprzedzać?

    To jeden z najpopularniejszych mitów. Linia ciągła (pojedyncza lub podwójna) zasadniczo zakazuje jej najeżdżania i przekraczania, czyli wjeżdżania na przeciwny pas ruchu. Nie oznacza to jednak, że każda forma wyprzedzania jest zakazana.

    Jeżeli możesz wykonać manewr całkowicie w obrębie swojego pasa (np. na bardzo szerokim pasie ruchu lub przy wyprzedzaniu bardzo wolno jadącego pojazdu przy prawej krawędzi), a przepisy szczególne tego nie zabraniają, formalnie nie łamiesz zakazu linii ciągłej. Zawsze musisz jednak ocenić bezpieczeństwo manewru i pamiętać o innych ograniczeniach, jak znaki B-25 czy B-26.

    Czy jak nie ma znaku „zakaz wyprzedzania”, to można wyprzedzać wszędzie?

    Nie. Brak znaku B-25 czy B-26 nie oznacza pełnej dowolności. Kodeks drogowy wprost wskazuje miejsca, w których wyprzedzanie jest zabronione niezależnie od znaków – np. bezpośrednio przed przejściem dla pieszych i na nim (z wyjątkami), na przejazdach kolejowych, w niektórych sytuacjach na skrzyżowaniach czy przy bardzo ograniczonej widoczności.

    Dodatkowo zawsze obowiązuje zasada szczególnej ostrożności. Nawet jeśli formalnie nie ma zakazu, ale warunki na drodze uniemożliwiają bezpieczne wykonanie manewru (zła widoczność, śliska nawierzchnia, intensywny ruch), wyprzedzanie może zostać uznane za wykroczenie.

    Czy mogę ominąć stojącą ciężarówkę na odcinku z zakazem wyprzedzania?

    Tak, o ile nie łamiesz innych przepisów. Objechanie stojącego pojazdu to omijanie, a nie wyprzedzanie. Zakaz wyprzedzania (np. znak B-25) dotyczy wyłącznie manewru wyprzedzania, czyli przejeżdżania obok pojazdu poruszającego się w tym samym kierunku.

    Podczas omijania musisz jednak:

    • zachować szczególną ostrożność,
    • nie przekraczać linii ciągłej ani nie wjeżdżać na pas ruchu, na który wjazd jest zabroniony,
    • upewnić się, że nie stwarzasz zagrożenia dla nadjeżdżających z przeciwka i innych uczestników ruchu (pieszych, rowerzystów).

    Czym się różni zakaz wyprzedzania B-25 od B-26 dla ciężarówek?

    Znak B-25 zakazuje wyprzedzania wszystkich pojazdów silnikowych wielośladowych przez wszystkie pojazdy. Obejmuje więc m.in. samochody osobowe, dostawcze, ciężarowe i autobusy jako pojazdy wyprzedzające.

    Znak B-26 jest znakiem „branżowym” – zabrania wyprzedzania pojazdów silnikowych przez samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t. Oznacza to, że kierowca ciężarówki nie może wyprzedzać innych pojazdów silnikowych, ale np. kierowca samochodu osobowego jadący tą samą drogą nie jest tym znakiem objęty.

    Czy jeśli nie ma samochodu z naprzeciwka, mogę „na chwilę” złamać ciągłą linię przy wyprzedzaniu?

    Nie. Brak pojazdu z przeciwka nie legalizuje łamania przepisów. Przekraczanie linii ciągłej jest zabronione niezależnie od tego, czy w danej chwili coś jedzie z naprzeciwka. Zakaz ten wynika m.in. z ograniczonej widoczności, łuków drogi, wzniesień czy innych czynników, których kierowca może nie oceniać obiektywnie.

    Takie „chwilowe” łamanie ciągłej linii to poważne wykroczenie, za które grozi wysoki mandat i punkty karne, a w razie spowodowania wypadku – znacznie poważniejsze konsekwencje, włącznie z utratą prawa jazdy.

    Esencja tematu

    • Wielu kierowców opiera wiedzę o zakazie wyprzedzania na „szkole życia” i dawnych przepisach, zamiast na aktualnym Kodeksie drogowym, co prowadzi do powstawania szkodliwych mitów.
    • Najwięcej nieporozumień dotyczy interpretacji znaków B-25, B-26 i linii ciągłych – kierowcy mylnie łączą ich znaczenie, a także nie wiedzą, kiedy zakaz faktycznie przestaje obowiązywać.
    • Mity upraszczają rzeczywistość („jak jest ciągła, to nigdy nie wolno wyprzedzać” albo „jak nie ma znaku, to można wszystko”), podczas gdy przepisy są bardziej szczegółowe i uzależniają manewr od warunków bezpieczeństwa.
    • Kierowcy rzadko aktualizują wiedzę o przepisach, przez co nie nadążają za zmianami prawa i nowym oznakowaniem, co zwiększa ryzyko wykroczeń oraz niebezpiecznych sytuacji na drodze.
    • Prawo jasno wskazuje, że wyprzedzać wolno tylko wtedy, gdy jest to jednocześnie dozwolone przepisami i obiektywnie bezpieczne; niespełnienie któregokolwiek warunku czyni manewr wykroczeniem.
    • Zakaz wyprzedzania dotyczy wyłącznie manewru wyprzedzania, a nie omijania czy mijania – np. objechanie stojącej ciężarówki to omijanie, które podlega innym regułom niż wyprzedzanie.
    • Znak B-25 nie zabrania wyprzedzania wszystkich pojazdów (np. rowerów czy motocykli), a B-26 dotyczy tylko samochodów ciężarowych powyżej 3,5 t jako wyprzedzających; zbyt szeroka interpretacja tych znaków prowadzi do niepotrzebnego lęku lub błędnych decyzji na drodze.