Dlaczego motocykliści montują kamerę na kasku i co na to prawo
Po co w ogóle jeździć z kamerą na kasku
Kamera na kasku motocyklisty przestała być gadżetem dla zapaleńców. Dla wielu osób to dziś standardowy element wyposażenia, zaraz obok rękawic i porządnej kurtki. Rejestrator wideo pełni kilka ról jednocześnie: dokumentuje przejazd, pozwala odtworzyć przebieg kolizji, ułatwia naukę jazdy i bywa świetnym narzędziem dowodowym w sporach z innymi uczestnikami ruchu.
Z perspektywy bezpieczeństwa jazda z kamerą na kasku ma dodatkowy efekt: część kierowców samochodów zachowuje większy dystans i ostrożność, widząc urządzenie rejestrujące. W praktyce wielu motocyklistów przyznaje, że odkąd jeździ z kamerą, agresywne zachowania wobec nich zdarzają się rzadziej.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że kamera na kasku to nie tylko korzyści. Dochodzą kwestie legalności nagrywania, ochrony danych osobowych, a także ewentualnego naruszenia przepisów homologacyjnych samego kasku. Do tego dochods fact, że nagranie działa „w obie strony” – może pogrążyć motocyklistę, jeśli sam jedzie skrajnie nieprzepisowo.
Czy samo nagrywanie jazdy jest w Polsce legalne
Rejestracja obrazu z jazdy motocyklem, także z kamery na kasku, co do zasady jest w Polsce legalna. Prawo nie zakazuje prywatnym osobom utrwalania wizerunków i numerów rejestracyjnych innych pojazdów w przestrzeni publicznej, o ile nagranie jest wykorzystywane w celach prywatnych, a nie do masowego upubliczniania lub profilowania osób.
Polskie przepisy nie traktują zwykłego użytkownika kamery samochodowej lub motocyklowej jak „administrator danych” w rozumieniu RODO, jeśli nagrywa on wyłącznie na własny użytek, a nagrania nie są systematycznie publikowane i analizowane. Inaczej może być, gdy nagrywasz „zawodowo”, prowadzisz popularny kanał wideo lub zarabiasz na publikowaniu nagrań uczestników ruchu.
Od strony ruchu drogowego samo posiadanie i używanie kamery nie jest zabronione. Policja i inne służby wręcz chętnie przyjmują nagrania z kamer jako materiał pomocniczy przy ustalaniu sprawcy wykroczenia czy przestępstwa drogowego.
Gdzie zaczynają się prawne schody z kamerą na kasku
Najwięcej wątpliwości w kontekście jazdy z kamerą na kasku wywołują trzy zagadnienia: legalność przetwarzania nagrań (RODO i ochrona danych osobowych), legalne wykorzystanie nagrania jako dowodu oraz wpływ montażu kamery na bezpieczeństwo kasku (i ewentualną odpowiedzialność przy wypadku). Dodatkowo pojawia się temat publikacji filmów w sieci – w tym wskazywania tablic rejestracyjnych i wizerunku kierowców.
W praktyce problematyczne staje się nie samo nagrywanie, ale to, co dalej zrobisz z materiałem. Ten sam film może być legalny jako dowód w sprawie o kolizję, a jednocześnie – po wrzuceniu bez anonimizacji do sieci – naruszać dobra osobiste i przepisy o ochronie danych. Warto mieć to w głowie już w chwili, gdy decydujesz się na stałe używanie kamery na kasku.
Motocyklista, który rozumie te ograniczenia, może bez obaw korzystać z kamery, a jednocześnie być przygotowany na sytuację, w której nagranie będzie kluczowym dowodem w sporze po kolizji lub wypadku.
Aspekty prawne: RODO, wizerunek i numer rejestracyjny
Czy nagranie z kamery na kasku to „dane osobowe”
Wiele osób obawia się, że samo nagrywanie innych kierowców naraża ich na odpowiedzialność z RODO. W praktyce nagrań z jazdy używanych wyłącznie prywatnie nie traktuje się jak typowego przetwarzania danych, o ile spełnione są określone warunki. Kluczowa jest tzw. „domowa” lub „osobista” klauzula wyłączeniowa – gdy nagrywasz wyłącznie dla siebie, nie budujesz bazy filmów z opisanymi osobami, nie prowadzisz działalności, RODO co do zasady się nie aktywuje.
Numer rejestracyjny pojazdu i wizerunek kierowcy mogą zostać uznane za dane osobowe, jeśli w konkretnych okolicznościach pozwalają zidentyfikować konkretną osobę. Dla przeciętnego motocyklisty nagrywającego jazdę i omawiającego film później w domu to głównie potencjalny dowód, a nie materiał do analityki.
Sytuacja zmienia się, jeśli nagrania są publicznie udostępniane, szczególnie w sposób systematyczny, na kanale z dużymi zasięgami lub w celach zarobkowych. Wówczas pojawia się ryzyko, że nagrywający stanie się administratorem danych i będzie musiał liczyć się z obowiązkami wynikającymi z RODO.
Udostępnianie nagrania w sieci a odpowiedzialność cywilna
Najbardziej ryzykowny moment to publikacja filmu z kamerki na kasku w internecie: na YouTube, Facebooku, TikToku czy w innych mediach. Jeśli na nagraniu widać czyjąś twarz, numer rejestracyjny i łatwo zidentyfikować kierowcę lub właściciela pojazdu, rośnie ryzyko naruszenia jego dóbr osobistych (np. czci, dobrego imienia, prywatności).
Przykład: publikujesz film „Piraci drogowi w moim mieście” i pokazujesz kolizję z udziałem samochodu o konkretnych, czytelnych tablicach. W tytule nazywasz kierowcę „idiotą” czy „mordercą drogowym”. Jeśli sprawa nie była jeszcze rozstrzygnięta przez sąd, a kierowca zostaje łatwo rozpoznany, masz realną szansę na pozew o ochronę dóbr osobistych, niezależnie od tego, że faktycznie popełnił wykroczenie.
Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest:
- zasłanianie (blur) twarzy i tablic rejestracyjnych,
- niepodawanie danych pozwalających na identyfikację (nazwa firmy, numer boczny auta służbowego itp.),
- opisywanie zdarzenia bez inwektyw i kategorycznych ocen (np. „prawdopodobne wymuszenie pierwszeństwa”, zamiast „bandyta za kierownicą”).
Wykorzystanie nagrania tylko w ramach zgłoszenia na policję lub do ubezpieczyciela jest dużo mniej problematyczne – służy realizacji uprawnionego celu (dochodzenie swoich roszczeń) i z reguły nie rodzi odpowiedzialności po stronie nagrywającego.
RODO i kamera na kasku: kiedy zaczynasz być administratorem danych
Ryzyko wejścia w reżim RODO rośnie, gdy:
- nagrania z kamery na kasku są systematycznie publikowane i monetyzowane,
- tworzysz archiwum zdarzeń drogowych z możliwością wyszukiwania konkretnych pojazdów,
- udostępniasz materiały innym podmiotom w sposób zorganizowany i powtarzalny.
Wtedy możesz być traktowany jako administrator danych osobowych nagranych osób. To oznacza konieczność posiadania podstawy prawnej przetwarzania (np. uzasadniony interes), zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa materiałów, reagowania na potencjalne żądania osób nagranych (np. żądanie usunięcia lub sprzeciwu).
Dla przeciętnego motocyklisty nagrywającego jazdę i przechowującego materiały na własnym nośniku, wykorzystywane wyłącznie przy ewentualnych roszczeniach odszkodowawczych, temat RODO w praktyce sprowadza się do zdrowego rozsądku: nie prowadzić masowego „archiwum piratów drogowych” i nie publikować danych innych osób bez realnej potrzeby.

Montaż kamery na kasku a przepisy i bezpieczeństwo
Czy przyklejanie kamerki do kasku jest legalne
Kask motocyklowy w Unii Europejskiej musi spełniać określone normy homologacyjne. Dodatkowe elementy, takie jak uchwyty, kamerki, interkomy, mogą w niektórych interpretacjach naruszać konstrukcję kasku i wpływać na jego zdolność do ochrony głowy przy uderzeniu. W efekcie producent zwykle zastrzega, że modyfikacje mogą powodować utratę homologacji.
Przepisy ruchu drogowego w Polsce nie mówią wprost o kamerach na kasku. Mowa jest o obowiązku używania kasku ochronnego spełniającego normy oraz o zakazie zasłaniania pola widzenia. Kamera przyklejona po boku lub na szczycie kasku co do zasady nie zasłania oczu, więc nie narusza wprost przepisów o widoczności, o ile jest prawidłowo zamontowana.
Problem może pojawić się w sytuacji wypadku. Ubezpieczyciel lub biegły sądowy może próbować stawiać tezę, że kask z przyklejoną kamerą chronił gorzej, a skutki dla zdrowia były cięższe. W praktyce jednak udowodnienie związku między zamontowaną kamerą na kasku a konkretnymi obrażeniami bywa trudne, o ile nie doszło do skrajnie niebezpiecznej modyfikacji (np. wiercenie otworów w skorupie).
Jak zamontować kamerę, żeby nie ryzykować utraty homologacji
Najbezpieczniejsze rozwiązania to takie, które nie ingerują mechanicznie w skorupę kasku. W praktyce oznacza to montaż na:
- fabrycznych szynach/uchwytach, jeśli producent kasku je przewidział,
- taśmach lub paskach obejmujących kask, bez wiercenia,
- klejach i taśmach dwustronnych o kontrolowanej przyczepności, zalecanych przez producentów kamer.
Należy unikać wiercenia otworów w skorupie, wkręcania śrub na wylot czy „domowych patentów”, które mogą osłabić konstrukcję. W razie poważnego wypadku taka ingerencja może zostać użyta jako argument przeciwko motocykliście, np. przy sporze z ubezpieczycielem lub producentem kasku.
Warto też zwrócić uwagę, by uchwyt nie posiadał ostrych krawędzi i wystających elementów, które mogą zadziałać jak hak przy ślizgu po asfalcie. Wiele nowoczesnych mocowań ma mechanizmy „odrywania” się przy dużym obciążeniu, właśnie po to, by nie zwiększać ryzyka dla użytkownika.
Czy kamera na kasku może być uznana za element ograniczający widoczność
Przepisy wymagają, by kierujący miał zapewnione odpowiednie pole widzenia. Kamera zamontowana centralnie z przodu, zasłaniająca fragment wizjera lub wystająca mocno przed kask, może zostać uznana przez funkcjonariusza za element ograniczający widoczność i tym samym potencjalne naruszenie obowiązku zachowania ostrożności.
Bezpieczniejszy montaż to:
- boczna część kasku, poza polem bezpośredniego widzenia,
- góra kasku, przy czym warto sprawdzić, czy kamera nie wychodzi nadmiernie do przodu,
- uchwyty „pod brodą” kasku integralnego, które utrzymują kamerę poniżej linii wizjera, ale nie zasłaniają pola widzenia.
W razie kontroli drogowej dobrze jest być w stanie wykazać, że kamera nie ogranicza widoczności ani nie zmienia sposobu używania kasku. Zwykle wystarcza zdroworozsądkowe ustawienie i brak innych naruszeń (np. brudny wizjer, zarysowania itp.).
Legalność nagrania jako dowodu po kolizji
Czy nagranie z kamery na kasku można użyć w sądzie
Polskie sądy od wielu lat dopuszczają nagrania z kamerek samochodowych i motocyklowych jako środki dowodowe. W sprawach cywilnych, w tym o odszkodowanie po kolizji lub wypadku, panuje zasada swobodnej oceny dowodów. Oznacza to, że sąd może wziąć pod uwagę każdy materiał, który pomaga ustalić przebieg zdarzenia, o ile nie został uzyskany w sposób rażąco bezprawny.
W praktyce nagranie z kamery na kasku bywa jednym z najcenniejszych dowodów, bo:
- pokazuje dokładny moment zdarzenia,
- utrwala zachowanie innych uczestników tuż przed kolizją (zmiana pasa, hamowanie, brak kierunkowskazu),
- jest odporne na późniejsze „korygowanie” zeznań przez sprawcę.
Nawet jeżeli nagranie zostało zarejestrowane bez zgody nagranego kierowcy, nie przekreśla to automatycznie jego wartości dowodowej. W wielu sprawach sądy uznawały, że interes poszkodowanego w dochodzeniu roszczeń przeważa nad potencjalnym naruszeniem prywatności sprawcy na drodze publicznej.
Kiedy nagranie może zostać zakwestionowane
Istnieją jednak sytuacje, gdy nagranie z kamery na kasku może zostać podważone lub osłabione jako dowód. Dzieje się tak, gdy:
- materiał nosi ślady montażu lub manipulacji (cięcia, przyspieszenia),
- jakość obrazu jest zbyt niska, aby jednoznacznie rozpoznać sytuację drogową,
- nagranie jest niepełne (np. zaczyna się tuż przed samą kolizją, co rodzi podejrzenia co do wcześniejszych manewrów),
- brakuje informacji o dacie i czasie, co może utrudniać powiązanie filmu z konkretnym zdarzeniem.
W takich przypadkach sąd często wspiera się opinią biegłego, który ocenia autentyczność nagrania, ewentualnie odczytuje dodatkowe dane (np. prędkość z pliku, jeśli kamera je zapisuje). Dlatego w interesie motocyklisty jest przechowywanie nagrań w oryginalnej formie, bez domowego „montażu” w programach do edycji.
Jak zgłosić kolizję z nagraniem z kamery na kasku
Po zdarzeniu drogowym, w którym doszło do szkody, nagranie z kamery na kasku najlepiej zabezpieczyć jak najszybciej. Chodzi zarówno o kopię pliku (na innym nośniku lub w chmurze), jak i o uniknięcie nadpisania materiału przez pętlę nagrywania. Jeżeli kamera automatycznie kasuje starsze pliki, zwykłe „odłożenie tematu na później” może skończyć się utratą kluczowego dowodu.
Przy zgłaszaniu kolizji policji dobrze jest od razu poinformować funkcjonariuszy, że dysponujesz nagraniem, oraz zaproponować jego zabezpieczenie. Najwygodniej przekazać nagranie na:
- pendrivie lub karcie pamięci,
- płycie CD/DVD z nagranym plikiem,
- udzielając dostępu do pobrania (np. link do chmury) – po wcześniejszym uzgodnieniu z funkcjonariuszem.
W wielu komendach policji praktyką jest sporządzanie protokołu przyjęcia materiału wideo jako dowodu w sprawie. W protokole opisuje się m.in. od kogo pochodzi nagranie, czego dotyczy, na jakim nośniku zostało dostarczone. Dobrze zachować dla siebie kopię pliku w niezmienionej formie – przydaje się przy postępowaniu odszkodowawczym i ewentualnych błędach przy kopiowaniu przez organy ścigania.
Wykorzystanie nagrania w postępowaniu odszkodowawczym
Jeżeli sprawa nie kończy się na notatce policyjnej, lecz przechodzi do ubezpieczyciela (szkoda z OC lub AC), nagranie z kamery na kasku można przesłać razem ze zgłoszeniem szkody. Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz częściej wprost przewidują w formularzach możliwość przesyłania plików wideo.
Przy zgłoszeniu szkody dobrze jest krótko opisać, co dokładnie widać na filmie i w którym momencie. Ułatwia to likwidatorowi pracę, a czasem przyspiesza decyzję, bo analityk nie musi „przewijać” kilkudziesięciu minut jazdy.
Jeżeli ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania lub zaniża jego wysokość, nagranie staje się jednym z podstawowych dowodów w ewentualnym pozwie cywilnym przeciwko sprawcy lub jego ubezpieczycielowi. W takim wypadku sąd, obok oględzin pojazdów i zeznań, bardzo często opiera się właśnie na materiale z kamery.
Co zrobić, jeśli to nagranie obciąża motocyklistę
Bywa i tak, że nagranie z kamery na kasku pokazuje nie tylko winę drugiej strony, ale także wykroczenia motocyklisty (np. przekroczenie prędkości, jazdę „po sznurku” między samochodami w niedozwolony sposób). Powstaje wtedy pokusa, żeby filmu „nie pokazywać”.
W postępowaniu cywilnym (o odszkodowanie) to strona decyduje, jakie dowody powołuje. Brak nagrania może jednak utrudnić wykazanie winy drugiego kierowcy i zmniejszyć szanse na korzystny wyrok. Zdarza się, że motocyklista, chcąc ukryć własne drobne wykroczenie, ostatecznie traci możliwość udowodnienia, że to druga strona spowodowała kolizję.
W postępowaniu karnym lub w sprawach o wykroczenie sytuacja jest bardziej złożona. Organy ścigania mogą – co do zasady – żądać wydania nagrania, jeżeli wiedzą o jego istnieniu i uznają je za ważne dla sprawy. Jednocześnie nikt nie ma obowiązku dostarczania dowodów na własną niekorzyść w zakresie odpowiedzialności karnej lub za wykroczenie. Na tym tle powstają spory, więc przy poważniejszych zdarzeniach rozsądne bywa skonsultowanie się z prawnikiem, zanim przekaże się nagranie z kamerki, które wyraźnie obciąża kierującego motocyklem.
Udostępnianie nagrania innym uczestnikom zdarzenia
Przy kolizjach, w których uczestniczy kilka pojazdów, pozostali kierowcy często proszą nagrywającego o przesłanie filmu. Ułatwia to późniejsze zgłoszenie szkody i może pomóc w obronie przed bezzasadnym obciążeniem winą.
Najbezpieczniejszy model to:
- przekazanie kopii nagrania bez publicznego publikowania (np. wysyłka przez komunikator, chmurę, mail),
- zawarcie krótkiej pisemnej informacji (choćby w mailu), że nagranie udostępniane jest wyłącznie w celu dochodzenia roszczeń związanych z konkretnym zdarzeniem drogowym.
Taka formuła pomaga wykazać, że materiał służy realizacji uzasadnionego interesu, a nie „piętnowaniu” konkretnej osoby. W razie konfliktu o dalsze wykorzystanie nagrania (np. gdy ktoś wrzuci film na YouTube bez zgody nagrywającego) łatwiej wtedy bronić swojego stanowiska.

Ryzyka prawne dla motocyklisty nagrywającego przejazdy
Odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych
Konflikt pojawia się najczęściej wtedy, gdy nagranie z kamery na kasku wycieka poza krąg osób bezpośrednio zaangażowanych w zdarzenie i trafia do szerokiej publiczności. Z punktu widzenia prawa cywilnego nie zawsze wystarczy „anonimizacja” tablic, jeśli na wideo widać np. charakterystyczny samochód firmowy, baner przy siedzibie przedsiębiorstwa czy twarz kierowcy.
Osoba uznająca, że publikacja narusza jej dobra osobiste, może żądać m.in.:
- usunięcia nagrania z sieci,
- złożenia przeprosin (np. w tym samym serwisie, w którym opublikowano film),
- zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę,
- wpłaty określonej kwoty na cel społeczny.
Ryzyko rośnie, gdy nagraniu towarzyszą obraźliwe komentarze, przypisywanie sprawcy zachowań przestępczych bez wyroku sądu czy „publiczny lincz” w mediach społecznościowych. Jeżeli film staje się wiralem, a nagrana osoba dozna realnej szkody (np. utrata kontraktów, zwolnienie z pracy po zidentyfikowaniu), skala ewentualnych roszczeń bywa znaczna.
Odpowiedzialność karna za bezprawne wykorzystywanie nagrania
Sam fakt nagrywania zdarzeń na drodze publicznej rzadko stanowi przestępstwo. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy nagrywanie lub publikacja nagrań łączy się z innymi czynami zabronionymi, takimi jak:
- zniesławienie lub zniewaga (np. przypisywanie komuś przestępstwa, którego nie popełnił),
- bezprawne ujawnianie danych szczególnie chronionych (np. danych medycznych po wypadku),
- bezprawne rozpowszechnianie wizerunku w sytuacjach intymnych lub drastycznych (np. ofiara ciężkiego wypadku w stanie rozkawałkowania).
W praktyce większość spraw kończy się na gruncie prawa cywilnego, jednak przy skrajnych naruszeniach prokuratura może wszcząć postępowanie z urzędu lub po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej. Publiczne udostępnianie nagrań z ofiarami wypadków, bez ich zgody lub zgody rodzin, bywa kwalifikowane jako wyjątkowo naganne społecznie.
Konsekwencje wizerunkowe i „efekt odwrotny do zamierzonego”
Nawet jeśli motocyklista formalnie nie złamie przepisów, masowe publikowanie „kompromitujących” nagrań innych kierowców może mieć dla niego negatywne skutki wizerunkowe. Firmy, kluby motocyklowe czy organizatorzy imprez coraz częściej przyglądają się aktywności w sieci swoich pracowników, członków czy ambasadorów.
Osoba, która buduje w internecie wizerunek „łowcy piratów drogowych” i regularnie atakuje innych uczestników ruchu, może zostać odebrana jako konfliktowa, nastawiona na generowanie sporów zamiast ich rozwiązywania. Przy sporach odszkodowawczych ubezpieczyciele również przeglądają publiczne treści – nagrania pokazujące brawurową jazdę poza konkretnym zdarzeniem potrafią zaważyć na ocenie wiarygodności.
Praktyczne wskazówki dla motocyklisty z kamerą na kasku
Jak konfiguracja kamery wpływa na wartość dowodową nagrania
O tym, czy nagranie z kamery na kasku pomoże w sporze po kolizji, decydują w dużej mierze ustawienia sprzętu. Nie chodzi wyłącznie o jakość obrazu, ale też o stabilność, sposób zapisywania plików i dodatkowe dane (np. prędkość, lokalizacja).
Przy ustawianiu kamery przydaje się kilka prostych zasad:
- Odpowiednia rozdzielczość i liczba klatek – im czytelniejsze nagranie, tym łatwiej ocenić odległości, prędkość względną i zachowanie innych kierowców.
- Stałe pole widzenia – zbyt szeroki kąt (tzw. „rybie oko”) zniekształca obraz, co później utrudnia biegłym analizę. Zbyt wąski kadr nie obejmie pobocza, sygnalizacji świetlnej czy znaków.
- Stabilne mocowanie – nagranie trzęsące się, z drganiami przy wyższej prędkości, może okazać się praktycznie bezużyteczne, mimo technicznie dobrej rozdzielczości.
Jeżeli kamera ma funkcję rejestracji dźwięku, lepiej ją pozostawić, zamiast wyłączać „dla oszczędności miejsca”. Nagrany sygnał dźwiękowy (klakson, odgłos hamowania, komunikaty innych uczestników) potrafi być istotny przy rekonstrukcji zdarzenia.
Organizacja archiwum nagrań
System pętli w kamerach motocyklowych ma zapewnić, że pamięć nigdy się nie zapełni – stare pliki są zastępowane nowymi. Z punktu widzenia dowodowego oznacza to jednak, że cenne nagranie łatwo utracić, jeśli nie zareaguje się od razu po zdarzeniu.
Po kolizji dobrą praktyką jest:
- oznaczenie pliku i szybkie skopiowanie go na inne urządzenie,
- zabezpieczenie oryginału przed nadpisaniem (np. zablokowanie kasowania w ustawieniach kamery, jeżeli posiada taką funkcję),
- opisanie nagrania (data, godzina, miejsce, numery pojazdów, króciutki opis sytuacji) w oddzielnym pliku tekstowym lub notatce.
Przy większej liczbie nagrań (np. motocyklista dojeżdżający codziennie tym samym odcinkiem drogi) dobrym rozwiązaniem jest automatyczne porządkowanie plików według daty i trzymanie ich w chmurze lub na dysku zewnętrznym. Pozwala to w razie potrzeby sięgnąć po nagranie sprzed kilku tygodni, które w danym momencie nie wydawało się istotne.
Reakcja na żądanie usunięcia nagrania
Osoba nagrana na filmie może zwrócić się z prośbą, a czasem z żądaniem, żeby motocyklista usunął nagranie lub je „zamazał”. Nie oznacza to automatycznie obowiązku spełnienia takiego żądania, zwłaszcza jeżeli materiał ma znaczenie dla dochodzenia roszczeń lub obrony przed cudzym powództwem.
Rozsądny schemat postępowania bywa następujący:
- jeśli nagranie jest opublikowane publicznie, a osoba żąda jego usunięcia lub anonimizacji – przeanalizować, czy film faktycznie wymaga aż takiej ekspozycji (często wystarczy usunięcie tablic i twarzy),
- jeśli nagranie jest przechowywane prywatnie na potrzeby dowodowe – można odmówić usunięcia, powołując się na konieczność ochrony swoich praw (np. trwające postępowanie lub potencjalny spór).
Sytuacja jest bardziej delikatna, gdy nagranie dotyczy osoby postronnej (np. pieszego, który został potrącony w wyniku kolizji innych pojazdów). W takim przypadku przechowywanie i publikacja wymagają szczególnej ostrożności – zwłaszcza jeśli nagranie ukazuje stan zdrowia tej osoby lub okoliczności mogące naruszać jej prywatność.
