Czy egzaminator może „uwziąć się” na kursanta? Fakty, mechanizmy i jak się bronić

0
3
Rate this post

Nawigacja:

Skąd się bierze przekonanie, że egzaminator „uwziął się” na kursanta?

Psychologia stresu: dlaczego na egzaminie wszystko wydaje się gorsze

Egzamin na prawo jazdy to dla większości osób jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Wysoka stawka, presja otoczenia, własne ambicje – to mieszanka, która potrafi kompletnie zniekształcić odbiór zachowania egzaminatora. Zwykłe, rzeczowe uwagi mogą zostać odebrane jako „czepianie się”, a neutralny ton głosu – jako chłód czy niechęć.

Silny stres uruchamia mechanizmy obronne. Mózg szuka wyjaśnienia tego, co się dzieje. Jeśli kursant widzi, że popełnia błędy albo czuje, że „idzie mu słabo”, pojawia się naturalna potrzeba zrzucenia części odpowiedzialności na kogoś z zewnątrz. Najbliższym „kandydatem” jest egzaminator. Gdy ten zwraca uwagę, stanowczo przerywa manewr lub wystawia arkusz z wynikiem negatywnym, łatwo zinterpretować to jako przejaw wrogości.

Dochodzi do tego asymetria ról: egzaminator ma władzę, kursant jest oceniany i w dodatku często nie zna przepisów ani kryteriów oceny na tyle dobrze, by na bieżąco rozumieć, co się dzieje. Tam, gdzie brakuje wiedzy, pojawiają się domysły. Tak rodzą się historie typu: „on się na mnie uwziął”, „ona oblała wszystkich z rzędu”, „ten egzaminator nigdy nie przepuszcza za pierwszym razem”.

Różnica między surowym a niesprawiedliwym egzaminatorem

Trzeba odróżnić dwie rzeczy: egzaminatora wymagającego oraz egzaminatora stronniczego lub naruszającego przepisy. Surowy egzaminator:

  • ściśle trzyma się przepisów i wytycznych WORD;
  • nie „przymyka oka” na błędy, które inni czasem puszczają;
  • ma oszczędny sposób bycia, nie zagaduje, nie wspiera „po ludzku”.

Taki egzaminator może być odbierany jako „nieprzyjemny” czy „trudny”, ale dopóki jednakowo traktuje wszystkich i działa w granicach procedur, nie można mówić o uwzięciu.

Inna sytuacja to egzaminator, który:

  • traktuje wyraźnie inaczej różnych kandydatów (np. jednym pomaga, innych gasi komentarzami);
  • nie stosuje obiektywnych kryteriów – przerywa egzamin mimo braku rażącego błędu;
  • pozwala sobie na komentarze osobiste, ocenę wyglądu, wieku, płci czy pochodzenia;
  • manipuluje przebiegiem egzaminu, by doprowadzić do niepowodzenia.

Tutaj można mówić o naruszeniu standardów, a czasem nawet o złamaniu prawa. I właśnie te przypadki kursanci opisują słowami „uwziął się na mnie”.

Plotki, opinie i legendy o „złych egzaminatorach”

Wokół WORD-ów narasta mnóstwo legend. W poczekalni i w szkołach jazdy krążą nazwiska „katów”, o których mówi się, że „prawie nikt u nich nie zdaje”, „zawsze szuka pretekstu” czy „lubi oblewać”. Część tych historii ma źródło w rzeczywistych doświadczeniach, jednak równie często są to powiększone lub zniekształcone anegdoty. Każdy ma potrzebę wytłumaczenia swojego niepowodzenia – i tak powstaje zbiorowy mit.

Wyniki statystyczne pokazują, że są egzaminatorzy, u których zdawalność obiektywnie jest niższa niż średnia. Nie zawsze oznacza to uwzięcie – czasami to po prostu kwestia charakteru, większej konsekwencji lub specyfiki pory dnia i grup, które trafiają do danego egzaminatora. Mimo to dla kursanta różnica między „surowym, ale sprawiedliwym” a „uwziętym” jest trudna do uchwycenia, gdy nie zna kryteriów oceny.

Co mówi prawo? Granice uprawnień egzaminatora

Zakres obowiązków egzaminatora w świetle przepisów

Egzaminator nie działa według własnego widzimisię, tylko na podstawie szczegółowych przepisów: ustawy Prawo o ruchu drogowym, rozporządzeń w sprawie egzaminowania oraz wewnętrznych instrukcji WORD. Zgodnie z nimi egzaminator ma obowiązek:

  • przeprowadzić egzamin zgodnie ze scenariuszem i zakresem dla danej kategorii prawa jazdy;
  • oceniać wyłącznie zachowanie na drodze, zgodność z przepisami oraz technikę jazdy, a nie sympatię, wygląd czy poglądy kursanta;
  • zapewnić bezpieczeństwo przebiegu egzaminu;
  • zachować bezstronność i obiektywizm wobec wszystkich zdających;
  • odnotować błędy w arkuszu egzaminacyjnym zgodnie z katalogiem błędów.

Te zasady nie są „dowolne” – egzaminator przechodzi szkolenia, egzaminy kwalifikacyjne i podlega okresowej weryfikacji. Istnieją procedury kontroli, a na skargi kursantów urząd ma obowiązek zareagować.

Czego egzaminator robić nie ma prawa

Istnieje równie jasny katalog zachowań, które stanowią naruszenie standardów i mogą być podstawą do skargi. Egzaminator nie ma prawa:

  • obrażać, wyśmiewać ani komentować wyglądu, wieku, płci, akcentu, pochodzenia;
  • sugerować łapówki, „układu” lub jakiejkolwiek nieformalnej korzyści;
  • odmówić przeprowadzenia egzaminu bez merytorycznej podstawy (np. sprawy zdrowotne, brak dokumentów, zły stan techniczny pojazdu);
  • przerywać egzaminu bez uzasadnionego, przewidzianego w przepisach powodu;
  • umyślnie prowadzić egzamin w sposób prowokujący do błędu (np. wydając sprzeczne polecenia zbyt późno);
  • podnosić głosu w agresywny sposób, używać wulgaryzmów czy grozić kursantowi.

Większość WORD-ów dopuszcza spokojny, stanowczy ton i krótkie uwagi techniczne w trakcie jazdy. Granicą jest podważanie godności oraz wpływanie na wynik egzaminu w sposób nieobiektywny.

Kiedy egzamin można przerwać, a kiedy to nadużycie?

Przerwanie egzaminu to jeden z najbardziej emocjonujących momentów. Kursant ma często wrażenie, że egzaminator zrobił to „bo chciał”, podczas gdy w przepisach istnieje jasny katalog sytuacji, w których egzamin musi być zakończony z wynikiem negatywnym. Są to m.in.:

  • spowodowanie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu (np. wymuszenie pierwszeństwa, ignorowanie czerwonego światła, wjechanie na przejście przy pieszych);
  • niezastosowanie się do sygnałów i poleceń egzaminatora, policjanta lub innych osób uprawnionych;
  • odmowa wykonania polecenia egzaminatora dotyczącego manewru czy trasy;
  • rażące naruszenie przepisów szczegółowych (np. wyprzedzanie na przejściu, jazda pod prąd na drodze z ruchem jednokierunkowym).

Jeżeli egzaminator przerywa egzamin, ma obowiązek odnotować konkretną przyczynę w arkuszu. Jeśli kursant poźniej analizuje nagranie lub sytuację i widzi, że do rażącego naruszenia nie doszło, może istnieć podstawa do zarzutu nieprawidłowego przeprowadzenia egzaminu.

Czy egzaminator może się „uwziąć”? Mechanizmy stronniczości

Subiektywizm i uprzedzenia – jak działają w praktyce

Egzaminator jest człowiekiem. Tak samo jak kierowca, lekarz czy nauczyciel może mieć gorszy dzień, własne sympatie i antypatie, nieuświadomione uprzedzenia. Zgodnie z przepisami powinien je odsunąć na bok, ale w praktyce nie zawsze jest to w 100% możliwe. Stronniczość może przejawiać się np. w:

  • surowszej interpretacji sytuacji „na granicy” – ktoś inny puściłby błąd, ten egzaminator zalicza go jako poważny;
  • ostrym, chłodnym tonie wobec jednych zdających, a łagodnym wobec innych;
  • frustracji przenoszonej z poprzedniego egzaminu na kolejnego kursanta.

Nie zawsze jest to świadome „uwzięcie się”. Czasem działa mechanizm efektu pierwszego wrażenia: egzaminator widzi bardzo zdenerwowaną osobę, która od wejścia sprawia wrażenie nieprzygotowanej. Zaczyna jej uważniej się przyglądać, szybciej doszukuje się braków, częściej przerywa jazdę „na wszelki wypadek”. Kursant czuje się traktowany jak gorszy i widzi w tym „celowe uwzięcie”.

Przeczytaj również:  Rola symulatorów w szkoleniu kierowców – rewolucja czy fanaberia?

Realne przykłady zachowań, które wyglądają jak uwzięcie

W relacjach kursantów pojawia się kilka powtarzających się schematów, które subiektywnie wyglądają jak „celowe oblewanie”:

  • Egzaminator, który nie mówi nic poza komendami – zero uśmiechu, zero wsparcia, zimny ton. Kursant czuje, że osoba obok niego go nie lubi, a każde wahnięcie pedału gazu jest odbierane jako pretekst do wyniku negatywnego.
  • Bardzo szybkie przerwanie egzaminu po pierwszym poważniejszym potknięciu, mimo że technicznie egzamin mógłby trwać dalej, a błąd nie wykreował jeszcze faktycznego zagrożenia.
  • Wydawanie poleceń w ostatniej chwili, np. „proszę skręcić tutaj w prawo”, kiedy do skrzyżowania zostało kilka metrów, a na pasie obok jadą auta. Kursant ma wrażenie, że egzaminator „podkłada miny”.
  • Skupianie się na drobiazgach, szczegółach typu zbyt wolne przełączanie biegów, przy ostentacyjnym ignorowaniu ewidentnego stresu kursanta.

Sam fakt, że coś wygląda jak uwzięcie, nie oznacza automatycznie, że nim jest. Żeby to ocenić, trzeba spojrzeć na sytuację przez pryzmat przepisów i standardów oceny, a nie samych emocji.

Granica między „uwziął się” a „egzamin jest trudny”

Egzaminy praktyczne w Polsce są wymagające, a ruch drogowy z roku na rok gęstnieje. Dla wielu osób to pierwsze w życiu zetknięcie z jazdą w takim natężeniu ruchu i na tak obciążonych psychicznie warunkach. Stąd częsta pokusa, by każdą porażkę interpretować jako niesprawiedliwość ze strony egzaminatora.

Realne „uwzięcie się” powinno mieć konkretne objawy:

  • egzaminator wyraźnie inaczej traktuje ciebie niż innych zdających w podobnych okolicznościach;
  • powtarzają się komentarze osobiste, złośliwe uwagi, ironia, docinki;
  • na nagraniach widać, że przerywa egzamin w sytuacjach, w których inni egzaminatorzy – zgodnie z praktyką WORD – kontynuują jazdę;
  • ignoruje twoje pytania lub wręcz odmawia wyjaśnienia sytuacji w sposób zgodny z procedurami (np. po zakończeniu egzaminu).

Jeżeli natomiast błędy są obiektywne: wymuszenie pierwszeństwa, przejechany znak STOP, niezatrzymanie się przy zielonej strzałce lub wjazd na przejście z pieszym – nawet gdy egzaminator jest oschły, trudno mówić o uwzięciu. Wtedy problemem jest raczej brak umiejętności i złe przygotowanie niż zła wola.

Sygnały ostrzegawcze: jak rozpoznać, że coś jest nie tak

Niepokojące zachowania egzaminatora podczas egzaminu

Istnieje kilka wzorców zachowań, które mogą sugerować, że egzamin nie jest prowadzony w duchu bezstronności. Jeśli podczas egzaminu praktycznego zauważasz:

  • agresywny ton głosu, podniesiony głos, wyraźną irytację egzaminatora niezwiązaną z twoim bezpieczeństwem na drodze;
  • komentarze osobiste typu: „z pani to kierowcy nie będzie”, „kobiety zawsze tak jeżdżą”, „w pana wieku to już za późno na prawo jazdy”;
  • ostentacyjne przewracanie oczami, śmiech, sarkazm wobec twoich błędów;
  • brak wyraźnych komend lub wydawanie ich w sposób nieprecyzyjny, np. „tam skręcamy” bez wskazania kierunku, gdy są dwie możliwości;
  • ignorowanie zasad bezpieczeństwa, np. polecenie wykonania manewru w sposób sprzeczny z przepisami.

Takie zachowania nie są po prostu „surowością” – to naruszenie standardów kultury osobistej i często także przepisów wewnętrznych WORD. Każdy taki element można (i warto) później odtworzyć w skardze, jeśli egzamin uznasz za niesprawiedliwy.

Objawy stronniczości w porównaniu z innymi kursantami

Często najlepszym papierkiem lakmusowym jest porównanie swojego przypadku z innymi osobami. Jeśli np. zapisujesz się wielokrotnie do tego samego WORD-u, słyszysz relacje znajomych i widzisz, że:

  • konkretny egzaminator przerywa egzaminy po 3–5 minutach, zanim zdający zdąży w ogóle cokolwiek pokazać;
  • Różnice w traktowaniu zdających w tym samym dniu

    Czasem sygnałem ostrzegawczym jest obserwacja przebiegu egzaminów tego samego dnia. Jeśli siedzisz w poczekalni, przyglądasz się, jak egzaminator wychodzi po kolejnych kursantów i widzisz, że:

    • z jednymi rozmawia swobodnie, żartuje, a do innych mówi wyłącznie szorstkim, rozkazującym tonem;
    • jednym szczegółowo tłumaczy wynik po zakończeniu, a innym odmawia komentarza, zbywając krótkim „wie pani, co pani zrobiła”;
    • konsekwentnie dopuszcza do kontynuowania jazdy mimo drobnych błędów u jednych zdających, a u innych te same pomyłki są podstawą do szybkiego przerwania egzaminu,

    pojawia się pytanie o jednolitość standardu oceny. Pojedynczy przypadek może być zbiegiem okoliczności, ale gdy podobne historie powtarzają się tygodniami, rodzi to uzasadnione wątpliwości.

    Dobrym nawykiem jest zapisywanie detali od razu po egzaminie: godzina, nazwisko (lub numer) egzaminatora, przebieg trasy, wypowiedziane komentarze. Te notatki mogą później stać się cennym materiałem przy porównaniu z relacjami innych zdających oraz przy ewentualnej skardze.

    Psychologiczne skutki poczucia niesprawiedliwości

    Poczucie, że egzaminator „uwziął się”, potrafi skutecznie zablokować postępy. Zamiast analizy błędów technicznych, cała energia idzie w emocje: złość, wstyd, myśli typu „i tak mnie obleją”. To często prowadzi do błędnego koła:

    • kursant idzie na kolejny egzamin z przekonaniem, że wynik i tak jest przesądzony;
    • stres rośnie, pojawiają się sztywne ruchy, opóźnione reakcje;
    • błędy faktycznie się nasilają, co „potwierdza” w głowie teorię o uwzięciu.

    W takiej sytuacji pomocne bywa krótkie wsparcie psychologiczne (choćby rozmowa z doświadczonym instruktorem, który patrzy na sprawę chłodnym okiem) oraz jedno–dwa jazdy doszkalające z symulacją egzaminu. Chodzi o to, by odczarować sytuację: pokazać, że przy tych samych umiejętnościach i podobnej trasie można popełniać mniej błędów, kiedy uwaga skupia się na drodze, a nie na egzaminatorze.

    Osoba w białej koszulce wykonuje wymaz ustny na niebieskim tle
    Źródło: Pexels | Autor: cottonbro studio

    Jak reagować w trakcie egzaminu, gdy czujesz się źle traktowany

    Kiedy i jak zadać pytanie egzaminatorowi

    Kursant ma prawo prosić o doprecyzowanie polecenia, o ile nie robi tego w sposób utrudniający prowadzenie pojazdu. Jeżeli słyszysz niejasną komendę typu „tam skręcamy”, a jesteś na skrzyżowaniu z kilkoma możliwymi kierunkami, możesz spokojnie powiedzieć:

    • „Czy mam skręcić w najbliższą ulicę w prawo?”
    • „Czy mam zawrócić na następnym skrzyżowaniu?”

    Jasne pytanie nie jest podważaniem autorytetu egzaminatora. To dbanie o bezpieczeństwo – błędna interpretacja polecenia często kończy się poważnym błędem, którego można było uniknąć jedną dodatkową frazą. Jeżeli egzaminator reaguje na to irytacją, warto zarejestrować w pamięci taką sytuację, bo w świetle standardów WORD oczekuje się od niego klarownych poleceń.

    Reakcja na komentarze przekraczające granice

    Gdy egzaminator wygłasza uwagi osobiste, ironiczne albo obraźliwe, większość osób zamiera i udaje, że nic nie słyszy. To naturalny odruch pod presją. Można jednak w sposób spokojny zaznaczyć granicę, np.:

    • „Proszę, skupmy się na jeździe, takie komentarze dodatkowo mnie stresują.”
    • „Proszę mówić tylko o błędach związanych z jazdą, a nie o mojej osobie.”

    Nie wdawaj się w dyskusję o racji, nie oceniaj egzaminatora wprost („jest pan nieuprzejmy”, „to jest chamstwo”). Liczy się krótka, rzeczowa informacja zwrotna. Po egzaminie możesz opisać te wypowiedzi w skardze, posługując się możliwie dokładnymi cytatami.

    Co zrobić, jeśli polecenie wydaje się sprzeczne z przepisami

    Czasem padają komendy, które zdającemu wydają się niezgodne z prawem, np. „proszę zawrócić tutaj”, gdy linie na jezdni jasno tego zabraniają. W takiej sytuacji masz dwie możliwości:

    • zastosować się do polecenia w taki sposób, by nie złamać przepisów (np. przejechać skrzyżowanie i zawrócić zgodnie z oznakowaniem);
    • asertywnie, ale spokojnie powiedzieć: „Nie mogę w tym miejscu wykonać manewru, ponieważ zabrania tego oznakowanie”.

    Egzaminator może wtedy wydać kolejne polecenie lub powtórzyć poprzednie. Jeśli nalega na manewr sprzeczny z przepisami, masz podstawę do późniejszej skargi. Kluczowe, aby samemu nie łamać prawa – to zawsze będzie ocenione jako błąd, nawet jeśli wcześniejsze polecenie było nieprecyzyjne.

    Jak przygotować się, by zminimalizować ryzyko „uwzięcia się”

    Trening odporności na stres egzaminacyjny

    Im wyższy poziom stresu, tym łatwiej o interpretację każdej surowej miny jako „ataku”. Warto więc zainwestować trochę energii w ćwiczenia, które pozwalają opanować napięcie. Sprawdza się zwłaszcza:

    • jazda w warunkach zbliżonych do egzaminu – instruktor siedzi z boku, nie odzywa się poza krótkimi komendami, nie chwali ani nie pociesza; po 40 minutach daje dopiero omówienie;
    • trening oddechowy przed wejściem do samochodu – proste, powolne wdechy i wydechy, skupienie na liczeniu od 1 do 10;
    • wizualizacja przebiegu egzaminu – wyobrażenie sobie całej sytuacji krok po kroku, od wejścia do WORD do zjazdu na plac i powrotu, z naciskiem na spokojne reakcje na błędy.

    Nerwy nie znikną całkowicie, ale można je obniżyć na tyle, by głowa miała przestrzeń na logiczną ocenę sytuacji, a nie tylko „egzaminator mnie nie lubi”.

    Znajomość kryteriów oceny zamiast domysłów

    Wielu kursantów nie zna dokładnych kryteriów przerwania egzaminu i skali błędów. To podatny grunt pod poczucie krzywdy. Dobrym krokiem jest:

    • zapoznanie się z oficjalnym opisem przebiegu egzaminu na stronie WORD lub w rozporządzeniu (często w formie tabeli z błędami i punktacją);
    • omówienie z instruktorem typowych sytuacji granicznych: kiedy błąd jest jeszcze „do odrobienia”, a kiedy oznacza natychmiastowy koniec;
    • przejrzenie przykładowych nagrań egzaminów (jeśli są dostępne) z komentarzem instruktora, co egzaminator musiał, a co mógł zrobić.

    Im lepiej znasz „reguły gry”, tym mniejsze pole do interpretacji każdego niepowodzenia jako wyniku złej woli. Łatwiej też wtedy merytorycznie zakwestionować zachowanie egzaminatora, gdy faktycznie przekroczy on przepisy.

    Wybór instruktora, który zna realia lokalnego WORD

    Instruktor z doświadczeniem w danym ośrodku często wie, jak wygląda praktyka egzaminacyjna: które skrzyżowania sprawiają problem, jakie manewry są szczególnie często oceniane surowo, jak wygląda typowa organizacja trasy. Taka osoba może:

    • pokazać „trudne punkty” miasta, po których egzaminatorzy chętnie prowadzą trasy;
    • zwrócić uwagę na manewry kluczowe (np. wjazd na rondo z sygnalizacją, parkowanie równoległe, zawracanie na skrzyżowaniach z wyspą centralną);
    • uczulić na to, jak zachować się przy niejasnych poleceniach w konkretnych lokalizacjach.

    To nie jest „uczenie pod egzaminatora”, lecz raczej przygotowanie do realnych warunków, w których egzamin się odbywa. Mniejszy element zaskoczenia to mniejsze ryzyko błędów, które później łatwo przypisać „uwzięciu się”.

    Jak skutecznie zgłosić podejrzenie stronniczości

    Jakie dowody zebrać po egzaminie

    Jeżeli masz przekonanie, że egzamin został przeprowadzony niesprawiedliwie, pierwszym krokiem jest stworzenie możliwie dokładnego obrazu sytuacji. Po wyjściu z auta (najlepiej jeszcze przed opuszczeniem WORD-u):

    • zapisz godzinę i numer stanowiska oraz imię i nazwisko egzaminatora (lub jego numer identyfikacyjny z plakietki);
    • spisz kolejność zdarzeń – gdzie jechałeś, jakie manewry wykonywałeś, w jakim momencie padł wynik negatywny;
    • zanotuj dokładne brzmienie komentarzy, które uznajesz za obraźliwe lub niestosowne;
    • zachowaj arkusz przebiegu egzaminu, jeśli go otrzymałeś, i zwróć uwagę, jakie błędy zostały w nim zaznaczone.

    Emocje z czasem zacierają szczegóły, a właśnie detale decydują o tym, czy skarga będzie uznana. Suchy opis „egzaminator był niemiły i mnie nie lubił” rzadko ma szansę powodzenia; konkretne cytaty, miejsca, czas i odwołanie do przepisów – już tak.

    Wniosek o wgląd do nagrania z egzaminu

    Coraz więcej WORD-ów rejestruje przebieg egzaminów praktycznych (część tylko dźwięk, część także obraz z wnętrza pojazdu). Masz prawo wystąpić o:

    • wgląd w nagranie w siedzibie WORD – często po wcześniejszym umówieniu terminu;
    • kopię nagrania (na podstawie pisemnego wniosku, zgodnie z procedurami danego ośrodka).

    W nagraniu słychać ton egzaminatora, widać momenty wydań poleceń, reakcje kursanta, a także sytuację na drodze. To kluczowy materiał dowodowy, gdy twierdzisz, że:

    • polecenia były wydawane zbyt późno lub nieprecyzyjnie;
    • egzaminator stosował komentarze wyśmiewające, seksistowskie czy dyskryminujące;
    • przerwano egzamin bez obiektywnej podstawy związanej z bezpieczeństwem.

    Przed złożeniem skargi warto obejrzeć nagranie z kimś doświadczonym – instruktorem lub prawnikiem specjalizującym się w prawie ruchu drogowego. Pozwoli to ocenić, czy rzeczywiście doszło do naruszeń, czy może emocje przysłoniły obraz sytuacji.

    Jak napisać skuteczną skargę do WORD

    Skarga złożona „na gorąco” pełna emocjonalnych ocen („egzaminator był złośliwy”, „na pewno się uwziął”) ma mniejszą szansę na merytoryczne rozpatrzenie. Lepszy efekt daje spokojnie przygotowane pismo, które zawiera:

    • twoje dane i numer egzaminu (data, godzina, kategoria prawa jazdy);
    • oznaczenie egzaminatora (imię, nazwisko lub numer, jeśli jest znany);
    • opis przebiegu egzaminu w kolejności chronologicznej, z zaznaczeniem momentów spornych;
    • wypis naruszonych – twoim zdaniem – przepisów lub standardów (np. konkretny punkt regulaminu WORD lub rozporządzenia w sprawie egzaminowania);
    • wniosek końcowy, np. „wnoszę o analizę nagrania oraz ocenę prawidłowości przeprowadzenia egzaminu przez egzaminatora X”.

    Unikaj obraźliwych sformułowań. Nie chodzi o „ukaranie” egzaminatora za to, że egzamin się nie udał, ale o rzetelne zbadanie, czy nie przekroczył on swoich uprawnień lub nie złamał zasad bezstronności.

    Do kogo jeszcze można się zwrócić

    Jeśli odpowiedź WORD-u uznasz za niewystarczającą, istnieją dalsze ścieżki. W zależności od skali problemu możesz:

    • złożyć skargę do organu nadzorującego WORD w twoim województwie (najczęściej jest to urząd marszałkowski);
    • skorzystać z pomocy rzecznika praw obywatelskich, gdy uważasz, że naruszono twoje prawa w szerszym, systemowym wymiarze;
    • rozważyć konsultację z adwokatem lub radcą prawnym, jeśli masz dowody na poważne nadużycia, np. sugerowanie łapówki czy jawne dyskryminowanie.

    Nie każdy sporny egzamin musi prowadzić do batalii prawnej. Czasem wystarczy, że WORD przeanalizuje nagranie, przekaże egzaminatorowi uwagi, a ten zmieni sposób pracy. Zdarza się jednak, że dopiero nacisk zewnętrznych instytucji powoduje realne korekty w ośrodku.

    Jak odzyskać motywację po niesprawiedliwym egzaminie

    Oddzielenie emocji od faktów

    Po nieudanym egzaminie, zwłaszcza gdy był prowadzony w nieprzyjaznej atmosferze, naturalna jest chęć rezygnacji. Pierwszy krok to rozdzielenie dwóch wątków:

    Analiza przebiegu egzaminu z kimś zaufanym

    Po kilku dniach, gdy emocje trochę opadną, dobrze jest „rozłożyć egzamin na części pierwsze” z kimś, kto patrzy z boku. Najczęściej będzie to instruktor prowadzący, choć czasem przydaje się spojrzenie innej osoby z ośrodka. Taka rozmowa powinna obejmować:

    • konkretne manewry, przy których pojawiły się problemy – co zrobiłeś, co zanotował egzaminator, jak można było zareagować inaczej;
    • moment narastania stresu – od kiedy zaczęły się „zacięcia”, pomyłki biegów, mylenie kierunków;
    • reakcje na komentarze egzaminatora – czy ton głosu lub sposób mówienia wybiły cię z rytmu, czy raczej stres był już wcześniej bardzo wysoki.

    Chodzi o oddzielenie: „egzaminator był niemiły” od „na rondzie nie zachowałem pierwszeństwa”. Oba wątki mogą być prawdziwe jednocześnie, ale tylko ten drugi bezpośrednio decyduje o wyniku. Jeśli uda się to zobaczyć, łatwiej zaplanować dalsze kroki – zarówno prawne, jak i szkoleniowe.

    Budowanie planu naprawczego zamiast obwiniania się

    Obwinianie siebie („jestem beznadziejny”) lub egzaminatora („uwziął się”) niczego nie zmienia, a często blokuje dalszą naukę. Dużo korzystniejsze jest potraktowanie nieudanego podejścia jak materiał szkoleniowy. Taki plan może wyglądać na przykład tak:

    • lista manewrów do przećwiczenia – np. parkowanie równoległe, podjazd pod górkę z ruszaniem, zmiana pasa na drogach wielopasowych;
    • konkretna liczba jazd z naciskiem na „słabe punkty”, a nie ogólne „pojeździjmy po mieście”;
    • ćwiczenia mentalne – powtarzana wizualizacja sytuacji, w której egzaminator ma chłodny ton, a ty mimo to prowadzisz poprawnie;
    • ustalenie terminu kolejnego egzaminu tak, by był czas na doszlifowanie umiejętności, ale też by przerwa nie była zbyt długa (miesiące przerwy powodują „rdzę” w nawykach).

    Taki plan odbiera mocy myśli: „nic ode mnie nie zależy, bo egzaminator i tak się przyczepi”. Pojawia się poczucie wpływu: poprawiam to, co realnie w mojej gestii.

    Rozmawianie o „niesprawiedliwości” w sposób, który pomaga, a nie szkodzi

    Naturalną reakcją jest opowiedzenie bliskim, jak wyglądał egzamin. To, w jaki sposób o tym mówisz, ma jednak wpływ na twoją gotowość do kolejnego podejścia. Sprawdza się kilka prostych zasad:

    • zamiast zdania „on się na mnie uwziął” – opis faktów: „od początku był bardzo chłodny, kilka razy podniósł głos, a egzamin przerwał po tym, jak zbyt późno zahamowałem na przejściu”;
    • zamiast „nigdy nie zdam” – „tym razem nie poszło, bo… (konkretne błędy). Muszę przećwiczyć X, Y, Z”;
    • gdy bliscy zaczynają nakręcać narrację „wszyscy egzaminatorzy to…” – spokojne sprostowanie: „znam osoby, które zdały za pierwszym razem; tu raczej chodziło o tego jednego egzaminatora / o moje błędy”.

    Takie mówienie nie zakłamuje rzeczywistości, ale też nie buduje w głowie obrazu totalnego spisku, który zabija motywację. Łatwiej wtedy znaleźć w sobie energię, by spróbować jeszcze raz.

    Pracownik medyczny w kombinezonie pobiera wymaz w punkcie drive-thru
    Źródło: Pexels | Autor: Gustavo Fring

    Co robią dobrzy egzaminatorzy i jak to rozpoznać

    Neutralność zamiast „bycia miłym”

    Wielu kandydatów oczekuje uśmiechu, żartów i rozładowania atmosfery. Tymczasem egzaminator z wysokimi standardami częściej jest po prostu neutralny: nie wspiera słownie, ale też nie dokłada presji. Cechy, na które można zwrócić uwagę, to m.in.:

    • spokojny ton wydawania poleceń, bez ironii i zniecierpliwienia;
    • jasne komunikaty („na następnym skrzyżowaniu proszę skręcić w lewo”, „za przejściem proszę zawrócić”);
    • zachowanie tej samej postawy przez cały egzamin, niezależnie od drobnych potknięć kandydata.

    Nawet jeśli taki egzaminator nie wydaje się „sympatyczny”, zwykle jest przewidywalny i trzyma się procedur. Wbrew pozorom to lepsze niż pozorna „kumplowskość”, która nagle przeradza się w chłodną decyzję o przerwaniu egzaminu.

    Minimalna ingerencja w jazdę

    Kolejny wyznacznik solidnej pracy egzaminatora to umiejętność oceny, kiedy musi zareagować (dla bezpieczeństwa), a kiedy jeszcze może poczekać na samodzielną decyzję kursanta. Doświadczeni egzaminatorzy:

    • nie „podpowiadają” kierunków, chyba że polecenie rzeczywiście mogło być zrozumiane dwojako;
    • interweniują fizycznie (hamulec, kierownica) tylko przy realnym zagrożeniu, a nie przy każdym drobiazgu;
    • nie komentują na bieżąco stylu jazdy („za wolno”, „za szybko”), jeśli mieści się on w granicach bezpiecznych.

    Taka postawa może sprawiać wrażenie chłodnej, ale z perspektywy kandydata jest uczciwsza: wiadomo, że jeśli egzaminator wtrąca się w prowadzenie auta, to dlatego, że sytuacja rzeczywiście wymaga reakcji.

    Konsekwencja w ocenie – także dla ciebie

    Jednym z głównych źródeł poczucia „uwzięcia” jest porównywanie się z innymi: „koleżance puścił to, co mnie oblał”. Trzeba jednak brać pod uwagę, że każda sytuacja drogowa ma swoje niuanse. Dobry egzaminator:

    • stosuje te same kryteria wobec różnych kandydatów, ale zawsze w odniesieniu do konkretnych okoliczności;
    • odróżnia błąd techniczny (np. zgaszenie silnika) od realnego zagrożenia bezpieczeństwa (np. wymuszenie pierwszeństwa);
    • potrafi krótko uzasadnić, dlaczego dany błąd zakończył egzamin.

    Jeżeli po egzaminie, nawet niezdanym, dostajesz jasne wyjaśnienie z odniesieniem do przepisów, to sygnał, że egzaminator przynajmniej próbuje być rzetelny. Poczucie „uwzięcia się” najczęściej narasta tam, gdzie brakuje informacji zwrotnej albo jest ona podana w sposób protekcjonalny.

    Granica między „uwzięciem” a wymagającym egzaminem

    Wysoki poziom trudności trasy a bezstronność

    Niekiedy trasa egzaminacyjna wydaje się wyjątkowo trudna: gęsty ruch, skomplikowane skrzyżowania, kilka rond pod rząd. To samo w sobie nie oznacza złej woli egzaminatora. W wielu miastach:

    • istnieją standardowe pętle egzaminacyjne, które obejmują kilka kluczowych miejsc;
    • o wyborze trasy decyduje organizacja ruchu i czas egzaminu, a nie sympatia lub antypatia do konkretnego kandydata;
    • przepisy wymagają sprawdzenia szeregu umiejętności, co wymusza obecność trudniejszych fragmentów.

    Uwzięcie zaczyna się tam, gdzie egzaminator ewidentnie „dokłada” utrudnienia ponad normę: np. wydaje polecenia bardzo późno w miejscach znanych z dużego natężenia ruchu, zmienia trasę w sposób chaotyczny, przeciąga czas egzaminu bez powodu czy wielokrotnie każe wykonywać ten sam manewr bez wyraźnej przyczyny.

    Sposób komunikowania błędów a odczucie stronniczości

    Nawet jeśli merytorycznie egzamin przeprowadzono poprawnie, ton komentarzy może zostawić poczucie niesprawiedliwości. Krytyczne zachowania egzaminatora, które często są odbierane jako „uwzięcie”, to m.in.:

    • ironia („to był świetny sposób na wjazd pod prąd”);
    • uogólnienia („z wami kobietami to zawsze to samo”);
    • komentarze niezwiązane z jazdą („jak pan tak w życiu decyzje podejmuje, to współczuję”);
    • przewracanie oczami, głośne westchnięcia, śmiech pod nosem.

    Takie zachowania uderzają w poczucie godności i mogą stanowić podstawę do skargi, nawet jeśli sam wynik egzaminu – jako taki – byłby do obrony. Można wtedy zakwestionować nie tyle ocenę, co kulturę pracy egzaminatora.

    Jak utrzymać zdrowe podejście do kolejnych podejść

    Traktowanie egzaminu jak „testu bezpieczeństwa”, a nie oceny ciebie jako osoby

    Dużą ulgę przynosi zmiana perspektywy: egzamin praktyczny to sprawdzenie, czy potrafisz bezpiecznie poruszać się po drogach, a nie „czy jesteś mądry” albo „czy zasługujesz na prawo jazdy”. To subtelna, ale ważna różnica. Gdy o tym pamiętasz:

    • łatwiej przyjąć komunikat „dziś się nie udało” bez poczucia ataku na swoją wartość;
    • łatwiej też uwierzyć, że kolejne podejście może wyglądać inaczej – bo to kwestia umiejętności, które można rozwijać.

    Egzaminator, nawet jeśli ma gorszy dzień czy nieprzyjemny sposób bycia, wciąż sprawdza głównie to, czy twoje decyzje na drodze nie zagrażają innym. Im bardziej skupiasz się na tym aspekcie, tym mniej miejsca na spirale myśli o „uwzięciu”.

    Ustalanie realnych oczekiwań wobec siebie

    Presja „muszę zdać za pierwszym/za drugim razem, bo inaczej wstyd” bardzo sprzyja temu, by szukać winnych na zewnątrz. Tymczasem w praktyce:

    • wiele osób zdaje dopiero za trzecim, czwartym, a nawet piątym podejściem;
    • każdy dodatkowy egzamin to kolejna porcja doświadczenia na drodze – jeśli jest dobrze przepracowana z instruktorem, nie jest to czas stracony;
    • nikt poza najbliższym otoczeniem nie pamięta po miesiącu, za którym razem zdałeś – za to wszyscy odczują skutki, jeśli będziesz jeździć niepewnie i agresywnie.

    Zdrowiej jest założyć: „zrobię wszystko, by zdać jak najszybciej, ale nie będę traktować niezdania jako życiowej katastrofy”. Taka postawa zmniejsza napięcie, a tym samym – paradoksalnie – zwiększa szanse na pozytywny wynik.

    Świadome korzystanie z opinii o egzaminatorach

    W internecie łatwo znaleźć komentarze w stylu „ten egzaminator oblewa wszystkich”, „na tamtą nie idź, bo się uwzięła na młodych”. Trzeba podchodzić do nich z dużym dystansem. Przydatne pytania pomocnicze to:

    • czy opis zawiera konkretne sytuacje i błędy, czy tylko emocje („krowa”, „psychol”, „sadysta”);
    • czy opinie są jednoznacznie złe, czy raczej podzielone (co sugeruje, że część osób po prostu szuka usprawiedliwienia);
    • czy komentarze pochodzą zbliżonego okresu – realna zmiana stylu pracy egzaminatora mogła nastąpić lata temu.

    Jeśli wiele osób opisuje podobne, konkretne zachowania tego samego egzaminatora, warto porozmawiać o tym z instruktorem i ewentualnie rozważyć zmianę terminu/egzaminatora (jeśli przepisy lokalne na to pozwalają). Jeśli jednak komentarze są głównie emocjonalne, lepiej skupić się na własnym przygotowaniu niż na „polowaniu na idealnego egzaminatora”.

    Systemowe sposoby ograniczania stronniczości egzaminatorów

    Monitoring i okresowe analizy nagrań

    Rejestrowanie egzaminów to nie tylko narzędzie do rozpatrywania skarg. W dobrze zarządzanych WORD-ach nagrania są także analizowane wyrywkowo przez osoby nadzorujące. Pozwala to:

    • wyłapać egzaminatorów, którzy używają niestosownych komentarzy lub wprowadzają chaos;
    • zwrócić uwagę na sytuacje, w których egzamin mógł zostać zakończony zbyt wcześnie lub zbyt późno;
    • użyć fragmentów nagrań do szkoleń wewnętrznych – pokazywania dobrych i złych praktyk komunikacyjnych.

    Świadomość, że egzamin jest nagrywany, wpływa także na kandydatów – część z nich dzięki temu czuje większe poczucie bezpieczeństwa, bo „nie są zdani tylko na słowo egzaminatora”.

    Szkolenia z komunikacji i pracy pod presją

    Egzaminator to zawód wysokiego ryzyka wypalenia: codzienny kontakt ze zdenerwowanymi ludźmi, powtarzalność, ciągłe skupienie. Bez odpowiedniego wsparcia łatwo popaść w rutynę i zacząć reagować zniecierpliwieniem. Dlatego coraz częściej organizuje się:

    • szkolenia z komunikacji – jak wydawać polecenia, jak udzielać informacji zwrotnej, jak reagować na agresję słowną kandydatów;
    • warsztaty radzenia sobie ze stresem – dla samych egzaminatorów, którzy również funkcjonują w presji czasu i odpowiedzialności;
    • superwizje – spotkania, na których omawiają trudne przypadki i szukają lepszych rozwiązań.

    Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Czy egzaminator naprawdę może się „uwziąć” na kursanta?

    Egzaminator formalnie nie ma prawa „uwziąć się” na konkretnego kursanta – obowiązują go ścisłe przepisy, kryteria oceny i zasady bezstronności. W praktyce większość sytuacji, które kursanci opisują jako „uwzięcie”, wynika z silnego stresu, nieznajomości kryteriów egzaminu oraz różnic charakteru między egzaminatorami (jedni są bardziej surowi i oszczędni w słowach, inni bardziej „ludzcy”).

    Zdarzają się jednak przypadki rzeczywistej stronniczości czy naruszenia procedur. Jeśli egzaminator wyraźnie inaczej traktuje poszczególnych zdających, komentuje ich wygląd, wiek czy płeć albo przerywa egzamin bez podstawy w przepisach, można mówić o zachowaniu niezgodnym ze standardami, a czasem o złamaniu prawa.

    Jak odróżnić surowego egzaminatora od niesprawiedliwego?

    Surowy egzaminator:

    • ściśle trzyma się przepisów i wytycznych WORD,
    • nie przymyka oka na błędy, które inni czasem puszczają,
    • ma oszczędny sposób bycia, nie zagaduje, nie wspiera emocjonalnie.

    Dopóki w ten sam sposób traktuje wszystkich i opiera się na obiektywnych kryteriach, jego zachowanie jest legalne i mieszczące się w standardzie, choć może być odbierane jako „niemiłe”. Niesprawiedliwy egzaminator to ktoś, kto wybiórczo traktuje kursantów, komentuje ich cechy osobiste, manipuluje przebiegiem egzaminu lub przerywa go bez przewidzianej w przepisach przyczyny – takie działania są podstawą do skargi.

    Jakie prawa ma egzaminator podczas egzaminu praktycznego?

    Egzaminator działa na podstawie ustawy Prawo o ruchu drogowym, rozporządzeń dotyczących egzaminowania oraz wewnętrznych instrukcji WORD. Ma obowiązek przeprowadzić egzamin zgodnie z wymaganym zakresem, dbać o bezpieczeństwo, wydawać polecenia dotyczące trasy i manewrów oraz odnotowywać błędy zgodnie z katalogiem błędów.

    Nie może natomiast oceniać kursanta według sympatii, wyglądu czy przekonań – jedynym kryterium ma być zachowanie na drodze i zgodność z przepisami. Ma prawo przerwać egzamin w ściśle określonych sytuacjach (np. przy rażącym naruszeniu zasad ruchu), ale musi to uzasadnić i odnotować w arkuszu.

    Kiedy egzaminator może przerwać egzamin na prawo jazdy?

    Egzaminator ma obowiązek przerwać egzamin i zakończyć go wynikiem negatywnym m.in. wtedy, gdy:

    • dojdzie do bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa (np. wymuszenie pierwszeństwa, przejazd na czerwonym, wjazd na przejście przy pieszych),
    • kursant nie zastosuje się do poleceń lub sygnałów egzaminatora czy innych uprawnionych osób,
    • odmówi wykonania zadanego manewru,
    • popełni rażące naruszenie przepisów szczegółowych (np. wyprzedzanie na przejściu, jazda pod prąd).

    Jeśli egzamin został przerwany, egzaminator musi wpisać konkretną przyczynę do arkusza. W razie wątpliwości co do zasadności tej decyzji można później odwołać się do nagrania i złożyć skargę, wskazując, że do rażącego naruszenia nie doszło.

    Jakie zachowania egzaminatora są niedopuszczalne i podlegają skardze?

    Egzaminator nie ma prawa:

    • obrażać, wyśmiewać, oceniać wyglądu, wieku, płci, akcentu czy pochodzenia kursanta,
    • sugerować łapówek, „układów” lub innych nieformalnych korzyści,
    • odmówić przeprowadzenia egzaminu bez merytorycznej podstawy,
    • przerywać egzaminu bez przewidzianego w przepisach powodu,
    • celowo wydawać sprzeczne lub spóźnione polecenia, by sprowokować błąd,
    • używać wulgaryzmów, podnosić głos w agresywny sposób czy grozić kursantowi.

    Takie zachowania naruszają standardy pracy egzaminatora i mogą być podstawą formalnej skargi do dyrektora WORD lub organu nadzorującego, z wnioskiem o analizę nagrania i przebiegu egzaminu.

    Co zrobić, gdy mam wrażenie, że egzaminator się na mnie „uwziął”?

    W pierwszej kolejności, jeszcze „na świeżo”, warto możliwie dokładnie odtworzyć przebieg egzaminu: jakie były sytuacje sporne, jakie błędy zostały wpisane do arkusza, w którym momencie egzamin przerwano. Następnie można poprosić w WORD o wgląd w nagranie (jeśli jest wykonywane) i skonfrontować swoje odczucia z rzeczywistym zapisem.

    Jeśli po analizie uważasz, że egzaminator przekroczył uprawnienia, zachowywał się w sposób obraźliwy lub przerwał egzamin bez podstawy, możesz złożyć pisemną skargę do dyrektora WORD z opisem sytuacji i konkretnymi zarzutami. Urząd ma obowiązek zbadać sprawę, a w razie potwierdzenia nieprawidłowości wyciągnąć konsekwencje wobec egzaminatora.

    Czy „zły egzaminator” z opinii w internecie zawsze jest niesprawiedliwy?

    Nie. Wokół WORD-ów krąży wiele legend i opinii o „katowskich” egzaminatorach, u których „nikt nie zdaje”. Część z nich wynika z realnie niższej zdawalności (np. z powodu bardzo konsekwentnego podejścia do błędów), ale część to po prostu sposób na wytłumaczenie sobie niepowodzenia przez zdających.

    Różnice w statystykach między egzaminatorami mogą wynikać z ich charakteru, sposobu pracy, a nawet pory dnia czy specyfiki grup, które do nich trafiają. Dla pojedynczego kursanta surowy, małomówny egzaminator może być odbierany jako „uwzięty”, choć w rzeczywistości konsekwentnie stosuje te same kryteria wobec wszystkich.

    Najbardziej praktyczne wnioski

    • Poczucie, że egzaminator „uwziął się” na kursanta, często wynika z silnego stresu, zniekształconego odbioru zachowań oraz potrzeby zrzucenia odpowiedzialności za niepowodzenie.
    • Trzeba odróżnić egzaminatora surowego, ale działającego zgodnie z przepisami i jednakowo wobec wszystkich, od egzaminatora stronniczego, który narusza procedury i standardy.
    • Przejawem niesprawiedliwości jest m.in. różnicowanie traktowania kandydatów, przerywanie egzaminu bez rażącego błędu, osobiste komentarze i manipulowanie przebiegiem jazdy.
    • Plotki o „złych egzaminatorach” w WORD-ach często opierają się na pojedynczych historiach i emocjach; niższa zdawalność u niektórych egzaminatorów nie musi oznaczać uwzięcia, lecz np. większą konsekwencję.
    • Egzaminator działa w ścisłych ramach prawa i procedur WORD – ma obowiązek obiektywnie oceniać wyłącznie zachowanie na drodze, dbać o bezpieczeństwo i dokumentować błędy według określonego katalogu.
    • Egzaminator nie ma prawa obrażać, sugerować łapówek, celowo prowokować do błędów czy przerywać egzaminu bez ustawowych podstaw; takie zachowania mogą stanowić podstawę do skargi.
    • Przerwanie egzaminu jest uzasadnione tylko w ściśle określonych sytuacjach, np. przy spowodowaniu bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu; poza nimi może być traktowane jako nadużycie.