Czy można jechać buspasem? Kiedy dotyczy to motocykli i pojazdów elektrycznych

0
122
5/5 - (1 vote)

Nawigacja:

Buspas – co to właściwie jest i skąd tyle wątpliwości?

Definicja buspasa w polskich przepisach

Buspas, na znakach określany jako pas ruchu dla autobusów, to wydzielony pas ruchu przeznaczony przede wszystkim dla pojazdów komunikacji miejskiej. Jego podstawę prawną stanowi Prawo o ruchu drogowym oraz rozporządzenia dotyczące znaków i sygnałów drogowych. Na jezdni oznaczany jest zwykle białym napisem BUS, często wraz z dodatkowymi symbolami (np. roweru, taksówki) oraz znakiem pionowym D-12 lub innym odpowiednim znakiem wskazującym przeznaczenie pasa.

Kluczowe jest to, że uprawnienia do korzystania z buspasa wynikają z oznakowania. Przepisy ogólne wskazują katalog pojazdów uprzywilejowanych i komunikacji zbiorowej, ale ostateczne „tak” lub „nie” dla konkretnych użytkowników drogi (np. motocykli, samochodów elektrycznych, hulajnóg elektrycznych) daje:

  • znak pionowy z piktogramami pojazdów,
  • tabliczka pod znakiem zawężająca lub rozszerzająca zakres,
  • lokalne uchwały i zarządzenia zarządcy drogi (np. miasta).

Dlaczego kwestia jazdy buspasem budzi tyle pytań?

Problem polega na tym, że nie ma jednego, ogólnopolskiego modelu korzystania z buspasów przez motocykle czy pojazdy elektryczne. Każde miasto może wprowadzać własne zasady, o ile mieszczą się w ramach prawa. W efekcie:

  • w Warszawie motocykle mogą jechać określonymi buspasami,
  • w innym mieście te same motocykle dostaną mandat na każdym buspasie,
  • pojazd elektryczny w jednym miejscu ma przywileje, w drugim traktowany jest jak zwykłe auto spalinowe.

Kierowcy i motocykliści przemieszczający się między miastami dostają sygnały sprzeczne z własnym doświadczeniem. To, co „wolno” w stolicy, kilka kilometrów dalej może zakończyć się wysokim mandatem. Dlatego tak ważne jest czytanie znaków i znajomość lokalnych rozwiązań, a nie kierowanie się opowieściami znajomych czy artykułami sprzed kilku lat.

Jak rozpoznać, czy można wjechać na buspas?

Najprostsza reguła: patrz na znaki pionowe i oznakowanie poziome. Przepisy jasno mówią, że użytkownik drogi ma obowiązek stosować się do znaków i sygnałów. O legalności wjazdu na buspas decydują:

  • symbol autobusu – zawsze oznacza, że pas jest przede wszystkim dla komunikacji zbiorowej,
  • symbole dodatkowe – rower, motocykl, taxi, pojazd elektryczny, samochód osobowy itp.,
  • tabliczki – mogą wskazywać np. „Nie dotyczy TAXI, pojazdów elektrycznych, motocykli”,
  • godziny obowiązywania – czasem buspas działa tylko w godzinach szczytu.

Jeżeli na znakach nie ma Twojego pojazdu, zasada jest prosta: nie wjeżdżasz. Domyślnie buspas nie jest „rezerwowym” pasem dla samochodów, motocykli czy hulajnóg w korku. To przywilej przyznawany wyraźnie, a nie domyślnie.

Motocyklista jedzie buspasem na miejskiej ulicy z widoku z góry
Źródło: Pexels | Autor: 分 参

Ogólne zasady korzystania z buspasa w Polsce

Jakie pojazdy mają prawo do buspasa z mocy prawa?

Katalog podmiotów, które mogą korzystać z buspasów, wynika częściowo z ustawy, a częściowo z oznakowania. W uproszczeniu, bez dodatkowych znaków, buspas jest przeznaczony głównie dla:

  • autobusów komunikacji miejskiej (oznaczonych odpowiednim numerem linii),
  • pojazdów wykonujących przewóz regularny (np. linie podmiejskie, PKS – jeśli wyznaczono dla nich buspas),
  • często także taksówek – jeżeli tak stanowią znaki (w praktyce prawie zawsze tak jest, ale formalnie wynika to z oznakowania).

Dodatkowo, w szczególnych przypadkach, z buspasów mogą korzystać pojazdy uprzywilejowane – jak karetki pogotowia, radiowozy, wozy straży pożarnej – o ile konieczność wynika z wykonywania przez nie obowiązków służbowych. Jednak to dotyczy sytuacji nagłych, a nie regularnego korzystania z pasa.

Jaką rolę odgrywają lokalne przepisy i zarządcy dróg?

Zarządca drogi (najczęściej miasto) może zdecydować, by rozszerzyć katalog pojazdów uprawnionych do jazdy buspasem. Odbywa się to poprzez:

  • postawienie odpowiednich znaków pionowych,
  • wprowadzenie symboli określonych pojazdów na znakach,
  • uchwały rady miasta lub zarządzenia prezydenta/burmistrza.

Dlatego w jednym mieście motocykl widnieje na znaku buspasa, w innym – nie. Tak samo z pojazdami elektrycznymi czy carsharingiem. Dla kierowcy praktyczna konsekwencja jest jedna: każde miasto trzeba traktować jak osobne „reguły gry”, nawet jeśli droga ma tę samą kategorię (krajowa, wojewódzka, powiatowa).

Najczęstsze błędne przekonania dotyczące buspasów

W praktyce można zauważyć kilka mitów, które powtarzają się w rozmowach kierowców czy motocyklistów:

  • „Jeśli buspas jest pusty, mogę wjechać, by nie blokować ruchu” – błędne. Przepisy nie uzależniają możliwości korzystania z buspasa od natężenia ruchu, tylko od oznakowania.
  • „Motocykl jest węższy, więc nikomu nie przeszkadza” – również błędne. Liczy się status na znaku, nie gabaryty pojazdu.
  • „Samochód elektryczny wszędzie ma przywileje” – nieprawda. Uprawnienia pojazdów elektrycznych są konkretne i wyliczone, a jazda buspasem zależy od lokalnych regulacji.
  • „Jak wszyscy wjeżdżają, to znaczy, że wolno” – bardzo ryzykowne podejście. Grupa łamiąca przepisy nadal łamie przepisy.

Utrwalone „zwyczaje” kierowców bywają zupełnie sprzeczne z przepisami. Kierowanie się tym, co robią inni na drodze, łatwo kończy się mandatem. W przypadku buspasów policja i straż miejska dość chętnie reagują, bo naruszenia są dobrze widoczne choćby na miejskim monitoringu.

Motocyklista i elektryczny autobus na buspasie nocą w mieście
Źródło: Pexels | Autor: Dwi Setyo

Motocykle a buspasy – kiedy wolno, a kiedy grozi mandat?

Dlaczego motocykle są dyskusyjne na buspasach?

Motocykl, w przeciwieństwie do autobusu czy taksówki, nie jest wprost wymieniony w przepisach jako pojazd uprawniony do korzystania z buspasa na terenie całego kraju. Jednocześnie jest stosunkowo:

  • wąski i zwrotny,
  • przyspiesza dość dynamicznie,
  • często stoi w korkach między autami, co generuje ryzyko kolizji.

Z tego powodu wiele środowisk motocyklowych od lat postuluje dopuszczenie motocykli do buspasów, wskazując na przykłady z innych krajów Europy. Część miast w Polsce poszła w tym kierunku, ale zrobiła to punktowo, na wybranych odcinkach. Dlatego motocykl jest w praktyce pojazdem, który w jednych miejscach może legalnie jechać buspasem, a w innych – nie, mimo identycznych parametrów i tej samej tablicy rejestracyjnej.

W jakich sytuacjach motocykl może legalnie jechać buspasem?

Kierujący motocyklem może wjechać na buspas tylko wtedy, gdy zostanie wyraźnie dopuszczony oznakowaniem. Przykładowe sytuacje, gdy jest to legalne:

  • Na znaku pionowym buspasa, obok symbolu autobusu i ewentualnie taxi, znajduje się symbol motocykla.
  • Pod znakiem buspasa wiszą tabliczki z napisem lub piktogramem wskazującym, że „Nie dotyczy motocykli”.
  • Miasto wprowadziło pilotażowe rozwiązania i poinformowało o tym w komunikacji oficjalnej, a zmiana jest widoczna w oznakowaniu na drodze.

Przykładowo, w części dużych miast w Polsce wybrane buspasy zostały udostępnione motocyklistom, co oznaczono znakiem z motocyklem. Na innych odcinkach tej samej trasy motocykle mogą mieć już zakaz. W praktyce, jadąc motocyklem w nieznanym mieście, rozsądnie jest traktować buspas jak strefę zakazu, dopóki znak nie pokaże inaczej.

Kiedy motocykliście grozi mandat za buspas?

Jeśli motocykl wjedzie na buspas bez odpowiedniego dopuszczenia znakami, kierowca narusza przepisy ruchu drogowego. Konsekwencje są analogiczne do jazdy samochodem osobowym po buspasie bez uprawnień. Typowe przewinienia:

  • jazda całym odcinkiem buspasa, choć nie ma na znaku symbolu motocykla,
  • omijanie korka lub kolumny samochodów po buspasie „bo nikomu nie przeszkadzam”,
  • wjechanie na buspas na krótkim odcinku, żeby szybciej skręcić czy wyprzedzić.

Nawet jeśli manewr jest krótki i wydaje się nieszkodliwy, w świetle przepisów to nadal korzystanie z pasa zastrzeżonego dla innych. Dodatkowo, jeśli dojdzie do kolizji z autobusem na buspasie, wina motocyklisty staje się niemal automatyczna, bo znajdował się w miejscu, gdzie nie miał prawa przebywać.

Bezpieczna jazda motocyklem na dopuszczonym buspasie

Tam, gdzie motocykle są wpuszczone na buspasy, pojawia się inne wyzwanie: jak nie utrudniać jazdy komunikacji zbiorowej. Kilka praktycznych zasad:

  • Nie blokuj autobusu – jeśli z tyłu zbliża się autobus, lepiej przyspieszyć (w granicach przepisów) lub zmienić pas, niż zmuszać go do hamowania.
  • Uważaj na przystanki – zatrzymujące się autobusy mogą częściowo wyjeżdżać z zatoki na buspas, a piesi czasem wchodzą na jezdnię.
  • Zachowaj większy margines bezpieczeństwa – kierowcy samochodów równoległego pasa nie zawsze spodziewają się motocykla po buspasie, mimo że jest do niego dopuszczony.
  • Nie slalomuj – szybkie przeskakiwanie między buspasem a pasem ogólnym tylko po to, by zyskać kilka metrów, zwiększa ryzyko kolizji i może zainteresować patrol.

Jazda motocyklem po buspasie, choć wygodna, wymaga rozsądku i świadomości, że autobus jest tu „u siebie”. Motocykl powinien się do niego dostosować, a nie odwrotnie.

Skutery i autobus na skrzyżowaniu z buspasem w centrum miasta
Źródło: Pexels | Autor: Beihaiwuwang Bei

Pojazdy elektryczne a buspasy – co faktycznie daje „zielona tablica”?

Jakie pojazdy uznawane są za elektryczne w rozumieniu przepisów?

Nie każdy pojazd „na prąd” jest traktowany tak samo. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych wyróżnia m.in.:

  • pojazd elektryczny – napędzany wyłącznie silnikiem elektrycznym, zasilanym z akumulatorów ładowanych z zewnętrznego źródła (np. osobowe EV),
  • pojazd hybrydowy typu plug-in (PHEV) – ma zarówno silnik spalinowy, jak i elektryczny, z możliwością zewnętrznego ładowania,
  • pojazd hybrydowy klasyczny (HEV) – ładuje akumulator tylko z hamowania i pracy silnika, bez wtyczki,
  • mikromobilność elektryczną – hulajnogi elektryczne, UTO itd. – tu jednak przepisy ruchu są inne.

Kluczowy jest status pojazdu elektrycznego w świetle ustawy, bo z nim wiąże się prawo do zielonej tablicy i wybrane przywileje. Zwykła hybryda bez możliwości ładowania z gniazdka nie jest pojazdem elektrycznym i nie ma prawa do tablic o innym kolorze.

Zielone tablice a przywileje na buspasach

Zielone tablice rejestracyjne wprowadzono po to, by łatwiej identyfikować elektryki oraz wybrane hybrydy typu plug-in. Same tablice jeszcze niczego nie „dają” – przywileje muszą wynikać z przepisów. Jednym z nich może być prawo do korzystania z buspasa, ale:

  • nie jest to przywilej ogólnopolski bezwarunkowy,
  • lokalne władze mogą go przyznać lub nie,
  • czasem dotyczy tylko części buspasów w mieście.

W praktyce oznacza to, że sam fakt posiadania zielonych tablic nie oznacza automatycznie możliwości jazdy każdym buspasem. Konieczne jest jeszcze stosowne oznakowanie drogi, na którym pojawi się symbol pojazdu elektrycznego lub odpowiednia tabliczka, albo uchwała samorządu przełożona na znaki.

Kiedy elektryk ma prawo do buspasa?

Pojazd elektryczny może legalnie korzystać z buspasa wtedy, gdy lokalny zarządca drogi:

  • wprowadził odpowiednie oznakowanie na buspasie (np. piktogram samochodu z wtyczką),
  • Ograniczenia czasowe i odcinkowe – kiedy przywilej nie działa cały dzień

    W wielu miastach dopuszczenie pojazdów elektrycznych do buspasów nie jest całodobowe ani „od początku do końca” danego pasa. Zarządcy dróg często stosują ograniczenia czasowe i odcinkowe, dopasowane do natężenia ruchu komunikacji zbiorowej.

    Na znakach można wtedy zobaczyć m.in.:

    • godziny obowiązywania – np. „6–10” oraz „14–18”, co oznacza, że poza tymi porami buspas staje się zwykłym pasem ruchu,
    • dni tygodnia – np. „Pn–Pt”, co sugeruje, że w weekend ruch jest swobodniejszy i buspas funkcjonuje inaczej,
    • tabliczki z dopuszczeniem elektryków – np. „Nie dotyczy pojazdów elektrycznych”, które obowiązują równolegle z godzinami na znaku podstawowym.

    Pojazd elektryczny może wtedy jechać buspasem tylko w takim zakresie, w jakim obowiązuje przywilej. Jeśli na przykład dopuszczenie elektryków obowiązuje w godzinach szczytu, to poza nimi buspas działa jak normalny pas, a „zielona tablica” przestaje mieć praktyczne znaczenie – wszyscy mogą się nim poruszać.

    Często dopuszczony jest też tylko konkretny odcinek danej ulicy. Początek i koniec takiego fragmentu wyznaczają kolejne znaki. Kierowca elektryka, który jedzie na pamięć i „ciągnie” buspasem dalej niż wolno, łatwo łapie naruszenie – monitoring miejski bez trudu rejestruje przekroczenie strefy dopuszczenia.

    Typowe błędy kierowców elektryków na buspasach

    Z obserwacji policji i straży miejskiej wynika, że właściciele pojazdów elektrycznych często popełniają kilka powtarzających się błędów. Najczęstsze sytuacje wyglądają tak:

    • jazda buspasem „bo mam zielone tablice”, bez sprawdzenia znaków na konkretnej ulicy,
    • ignorowanie dopisków godzinowych – traktowanie przywileju jako całodobowego, choć na znaku są wyraźne ramy czasowe,
    • wjeżdżanie na każdy buspas w mieście, mimo że tylko część z nich w ogóle dopuszcza pojazdy elektryczne,
    • korzystanie z buspasa przez hybrydy bez złącza ładowania, które nie spełniają definicji pojazdu elektrycznego z ustawy.

    Przykładowo: kierowca plug-in hybrydy z zielonymi tablicami regularnie dojeżdża jedną ulicą, na której jego pojazd jest dopuszczony do buspasa. Po tygodniu zaczyna założyć, że podobnie jest wszędzie i przy okazji innej trasy wjeżdża buspasem tam, gdzie dopuszczenie obejmuje wyłącznie autobusy i taxi. Kamery to wyłapują, a mandat przychodzi pocztą, mimo że kierowca był przekonany, że działa „zgodnie z intencją ustawodawcy”.

    Kontrola i kary za nieuprawnioną jazdę buspasem

    Naruszenia na buspasach są dla służb stosunkowo łatwe do wychwycenia. W grze są nie tylko patrole drogówki, ale także:

    • monitoring miejski – kamery w newralgicznych punktach, często połączone z systemami automatycznego odczytu tablic rejestracyjnych,
    • patrole straży miejskiej – szczególnie w dużych miastach, gdzie buspasy są mocno obciążone,
    • mobilne kontrole prowadzane z autobusów lub nieoznakowanych radiowozów, jadących równolegle z ruchem.

    Za nieuprawnione korzystanie z buspasa grozi mandat i punkty karne. Wysokość sankcji wynika z naruszenia zakazu jazdy po pasie ruchu przeznaczonym wyłącznie dla określonych pojazdów. Jeżeli dodatkowo dojdzie do wykroczenia związanego z bezpieczeństwem (wyprzedzanie na przejściu, zajechanie pierwszeństwa autobusowi, ominięcie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem), suma mandatów potrafi być dotkliwa.

    W sporach powypadkowych fakt nieuprawnionego poruszania się buspasem jest często kluczowy. Jeśli kierowca motocykla lub elektryka znajdował się na pasie, na który nie miał prawa wjechać, przypisanie mu winy lub współwiny staje się znacznie prostsze, nawet gdy druga strona również nie zachowała należytej ostrożności.

    Jak samodzielnie sprawdzić zasady buspasów w danym mieście?

    Przepisy lokalne bywają rozproszone, ale da się je stosunkowo szybko zweryfikować. Najrozsądniej jest połączyć kilka źródeł:

    • strona internetowa zarządcy dróg lub ZTM/ZKM – często znajdują się tam mapy buspasów oraz informacje o dopuszczeniu motocykli i pojazdów elektrycznych,
    • biuletyn informacji publicznej (BIP) danej gminy lub miasta – publikowane są tam uchwały dotyczące organizacji ruchu,
    • komunikaty prasowe i mapy interaktywne – wiele miast przy nowych buspasach przygotowuje specjalne grafiki pokazujące, kto gdzie może jechać,
    • fizyczne oznakowanie – ostatecznie liczy się to, co widać na znaku przy drodze, nie tylko zapisy w uchwałach.

    Kierowcy motocykli i elektryków często korzystają też z forów, grup w mediach społecznościowych czy aplikacji nawigacyjnych, gdzie inni użytkownicy dzielą się świeżymi informacjami o dopuszczeniu do buspasów. To przydatne, ale nie ma mocy prawnej – jeśli mapa w aplikacji wskazuje, że można, a znak przy drodze mówi co innego, podczas kontroli liczy się wyłącznie oznakowanie.

    Różne kategorie pojazdów elektrycznych a praktyka na buspasach

    Wokół „elektryków” narosło sporo nieporozumień. Z punktu widzenia buspasów istotnych jest kilka rozróżnień:

    • osobowe EV – pełnoprawne samochody elektryczne, zazwyczaj z zielonymi tablicami; mogą korzystać z buspasów tylko tam, gdzie zarządca drogi to dopuścił,
    • plug-in hybrydy (PHEV) – traktowane często tak samo jak EV, o ile spełniają warunki z ustawy (i mają zielone tablice); zasady buspasów są dla nich identyczne jak dla „czystych” elektryków,
    • klasyczne hybrydy (HEV) – bez możliwości ładowania z gniazdka, nie są pojazdami elektrycznymi w rozumieniu ustawy, nie mają zielonych tablic i co do zasady nie korzystają z przywilejów na buspasach,
    • lekkie pojazdy miejskie – małe „elektryczne maluchy”, czterokołowce itp.; o ich statusie decyduje kategoria homologacyjna i to, jak zostały wpisane w dokumentach (L6e, L7e, M1 itd.).

    Dla przykładu: mały miejski czterokołowiec na prąd zarejestrowany jako pojazd kategorii L może otrzymać zielone tablice, ale to nie oznacza automatycznie, że jest np. zrównany z motocyklem na buspasie. W praktyce i tak liczy się to, czy miejscowy zarządca dopuścił pojazdy elektryczne jako grupę, czy wskazał konkretny typ (np. tylko autobusy elektryczne i taxi).

    Łączenie buspasa z manewrami: skręt, wjazd do zatoki, zmiana pasa

    Nawet jeśli kierowca nie ma prawa jechać całym odcinkiem buspasa, przepisy dopuszczają pewne krótkie wjazdy na ten pas, konieczne do wykonania manewru. Chodzi o sytuacje, gdy:

    • pas ogólny kończy się i linie przerywane pozwalają na włączenie się do ruchu na buspasie w celu skrętu,
    • dojazd do skrzyżowania z wydzieloną strzałką do skrętu prowadzi częściowo po buspasie,
    • oznaczenia poziome wskazują możliwość zmiany pasa na krótkim odcinku, aby wjechać do zatoki lub na drogę podporządkowaną.

    Kluczowe jest tu rozróżnienie między korzystaniem z buspasa jako z pasa ruchu (jazda nim na dłuższym odcinku) a krótkim, technicznym wjazdem, który wynika z organizacji ruchu i dozwolonego manewru. Jeżeli linie są przerywane, a strzałki na jezdni wyraźnie prowadzą przez fragment buspasa, kierowca działa zgodnie z projektem organizacji ruchu.

    Problemy zaczynają się wtedy, gdy kierujący:

    • rozszerza sobie ten odcinek, wjeżdżając na buspas znacznie wcześniej, niż wskazuje oznakowanie,
    • jedzie nim dalej za skrzyżowaniem, „bo już jestem na pasie, to pojadę”,
    • wykorzystuje dopuszczony krótki fragment do wyprzedzania stojącej kolumny, zamiast przygotować się do skrętu.

    W razie kontroli tłumaczenie, że „tylko się ustawiałem do skrętu”, nie pomoże, jeśli przejazd buspasem wyraźnie wykraczał poza wyznaczoną strefę z linią przerywaną.

    Przyszłość buspasów: rosnąca rola pojazdów uprzywilejowanych i niskoemisyjnych

    Wraz ze wzrostem liczby pojazdów elektrycznych i rozbudową komunikacji zbiorowej, rośnie presja na racjonalne gospodarowanie przepustowością buspasów. Samorządy balansują między:

    • utrzymaniem priorytetu dla autobusów i pojazdów uprzywilejowanych (pogotowie, straż, policja),
    • chęcią promowania elektromobilności przez dodatkowe udogodnienia,
    • ograniczeniem chaosu informacyjnego – zbyt duża liczba wyjątków czyni oznakowanie nieczytelnym.

    Już teraz część miast decyduje się na bardziej selektywne dopuszczenia, np. tylko dla taksówek zeroemisyjnych lub wybranych linii przewozów. Można się spodziewać, że w kolejnych latach zasady będą doprecyzowywane, a przywileje dla pojazdów elektrycznych na buspasach mogą zostać uzależnione np. od poziomu napełnienia autobusów lub wyników pomiarów prędkości komunikacji zbiorowej.

    Dla użytkownika końcowego sprowadza się to do jednej, prostej praktyki: czytać znaki za każdym razem i nie zakładać, że raz zdobyty przywilej obowiązuje wszędzie. Buspas jest narzędziem do usprawniania ruchu w mieście, a motocykle i elektryki, jeśli są dopuszczane do korzystania z niego, muszą się w tę logikę wpasować, a nie ją zastępować własnymi zwyczajami.

    Buspas a odpowiedzialność cywilna i ubezpieczeniowa

    Przy kolizjach i stłuczkach na buspasach w grę wchodzi nie tylko kodeks wykroczeń, ale też odpowiedzialność cywilna i polityka ubezpieczycieli. Dla poszkodowanego kluczowe staje się ustalenie, kto faktycznie naruszył przepisy – i czyje zachowanie było przyczyną szkody.

    Jeżeli sprawca kolizji jechał buspasem bez uprawnień, ubezpieczyciel co do zasady i tak wypłaci odszkodowanie z OC, ale taka okoliczność:

    • ułatwia przypisanie mu winy lub przynajmniej współwiny,
    • może wpłynąć na ocenę ryzyka przy kolejnych odnowieniach polisy (wyższa składka),
    • bywa argumentem przy regresach ubezpieczeniowych w przypadku rażącego naruszenia zasad.

    Z perspektywy kierowcy motocykla lub auta elektrycznego jazda po buspasie „na granicy” przepisów bywa kusząca, ale w razie sporu sądowego staje się słabym punktem obrony. Jeśli druga strona wjechała z drogi podporządkowanej nieostrożnie, ale ty poruszałeś się pasem, którym nie wolno ci było jechać, sąd może orzec podział odpowiedzialności, co przełoży się na niższe odszkodowanie z AC i problemy przy dochodzeniu roszczeń z OC sprawcy.

    Przykład z praktyki: kierowca motocykla jedzie buspasem, którym w danym mieście motocykle nie są dopuszczone. Samochód z pasa ogólnego gwałtownie skręca w prawo do zatoki autobusowej, przecinając tor jazdy motocykliście. Bez wąt