Czy egzaminator może podpowiadać? Fundamenty przepisów i zdrowego rozsądku
Neutralność egzaminatora – dlaczego to takie ważne
Egzaminator państwowy ma jedno główne zadanie: obiektywnie ocenić, czy kandydat na kierowcę samodzielnie spełnia wymagania określone w przepisach. Cały system egzaminów na prawo jazdy opiera się na założeniu, że osoba, która zdała, potrafi jeździć samodzielnie, bez czyichkolwiek podpowiedzi. Jeśli egzaminator zaczyna „ciągnąć” kandydata za rękę, uczynić z niego „pilota”, przestaje wypełniać swoją podstawową funkcję.
Z punktu widzenia prawa egzaminator nie jest instruktorem. Instruktor uczy, egzaminator sprawdza. Na sali egzaminacyjnej i w trakcie jazdy wszystkie wskazówki, komentarze i wtręty egzaminatora mogą mieć wpływ na zachowanie zdającego, dlatego przepisy i wewnętrzne regulaminy WORD-ów (wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego) podchodzą do „podpowiadania” bardzo restrykcyjnie.
Wiele nieporozumień bierze się stąd, że kandydaci oczekują „ludzkiego” podejścia, a egzaminatorzy muszą trzymać się procedur. Między ludzkim wsparciem a merytoryczną ingerencją przebiega cienka granica. To właśnie na niej rodzi się pytanie: czy egzaminator może podpowiadać, a jeśli tak – w jakim zakresie?
Podstawa prawna: co naprawdę regulują przepisy
Przepisy dotyczące egzaminowania na prawo jazdy są rozproszone, ale kluczowa jest ustawa Prawo o ruchu drogowym oraz rozporządzenia w sprawie egzaminowania. Określają one m.in. obowiązki egzaminatora, zasady komunikacji z kandydatem i sytuacje, w których egzaminator może (a nawet musi) zareagować.
Z tego punktu widzenia ważne są trzy zasady:
- Samodzielność kandydata – zdający ma sam wykonać wszystkie zadania, podejmując decyzje na podstawie przepisów i sytuacji na drodze.
- Bezpieczeństwo ruchu drogowego – egzaminator ma obowiązek ingerować, jeśli widzi bezpośrednie zagrożenie; bezpieczeństwo jest ważniejsze niż „czysta” forma egzaminu.
- Bezstronność i jednakowe traktowanie – egzaminator nie może nikogo faworyzować ani „ratować” zadań, których inny kandydat musiałby wykonać samodzielnie.
Z przepisów wprost nie wynika lista „tekstów, które wolno” i „tekstów, których nie wolno” wypowiadać egzaminatorowi. Dlatego granica między pomocą dopuszczalną a błędem egzaminatora wyznaczana jest przede wszystkim przez skutek podpowiedzi: czy kandydat wykonał zadanie samodzielnie – czy dzięki wskazówce?
Czym jest „podpowiedź” na egzaminie praktycznym
Podpowiedź to nie tylko jawne „skręć w lewo” zamiast wymaganego skrętu w prawo. Podpowiedzią może być również:
- sugestywne „No i co teraz?” w sytuacji, gdy kandydat się zawahał,
- podniesienie głosu tuż przed znakiem „STOP” w sposób, który zmusza zdającego do gwałtownej reakcji,
- punktowanie konkretnego rozwiązania typu „tu się zwykle zmienia pas wcześniej”,
- ruch ręką czy gest, który wyraźnie nakierowuje (np. wskazanie właściwego pasa).
Nie każda wypowiedź egzaminatora jest jednak zakazaną podpowiedzią. W wielu sytuacjach egzaminator musi udzielać informacji: jasno zlecać zadania, powtarzać komendy, gdy kandydat nie usłyszał, wyjaśnić, co dokładnie ma zostać wykonane („na najbliższym skrzyżowaniu w lewo”). Różnica między poleceniem egzaminacyjnym a podpowiedzią polega na tym, czy wypowiedź egzaminatora:
- tylko określa zadanie (kierunek jazdy, manewr, miejsce wykonania), czy
- dodatkowo sugeruje sposób techniczny, moment lub strategię wykonania manewru.

Dopuszczalne formy pomocy: co egzaminator może zrobić i powiedzieć
Wyjaśnienie polecenia i powtórzenie komendy
Jedna z podstawowych i zupełnie legalnych „pomocy” to jasne formułowanie poleceń. Egzaminator ma obowiązek przekazywać je w sposób zrozumiały, prosty i możliwy do wykonania. Jeśli zdający nie dosłyszał lub nie zrozumiał – może poprosić o powtórzenie, a egzaminator nie tylko może, ale powinien polecenie powtórzyć.
Przykładowo:
- „Proszę na najbliższym skrzyżowaniu skręcić w lewo.”
- „Proszę zaparkować równolegle pomiędzy tymi dwoma pojazdami.”
- „Proszę zawrócić w najbliższym możliwym miejscu, z zachowaniem przepisów.”
Każde z tych poleceń mówi co zrobić, ale nie mówi jak to zrobić technicznie. Egzaminator nie przejmuje roli instruktora – nie tłumaczy, kiedy dokładnie skręcić kierownicą, ile razy sięgnąć po bieg wsteczny ani którym kołem zrównać się z krawężnikiem.
Pomoc techniczna i organizacyjna – kiedy to nie jest „podpowiedź”
Są sytuacje, w których egzaminator udziela wsparcia, ale nie narusza niezależności kandydata. Dotyczy to rzeczy o charakterze organizacyjnym i technicznym, np.:
- pytanie, czy kandydat czuje się dobrze i może kontynuować jazdę,
- wskazanie odpowiedniego przycisku, gdy dotyczy to np. awaryjnych świateł w konkretnym modelu auta (przy zadaniu „przygotowanie do jazdy”),
- przypomnienie o zapięciu pasów bezpieczeństwa przed ruszeniem, o ile egzamin formalnie się jeszcze nie rozpoczął,
- informacja o zmianie trasy z powodów losowych (korek, wypadek, roboty drogowe).
Takie działania nie stanowią pomocy w zakresie rozwiązania zadań egzaminacyjnych, lecz służą utrzymaniu ciągłości i bezpieczeństwa przebiegu egzaminu. Kandydaci często mylą te elementy z „faworyzowaniem” – tymczasem egzaminator w tych kwestiach ma dość szeroki margines swobody, o ile nie wpływa bezpośrednio na sposób wykonania konkretnego manewru.
Reakcja w sytuacji zagrożenia – obowiązkowa „ingerencja”
Kiedy zachowanie zdającego stwarza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, egzaminator ma obowiązek zareagować natychmiast. To może wyglądać jak „podpowiedź”, ale w rzeczywistości jest ochroną życia i zdrowia. Typowe przykłady:
- gwałtowne „STOP!” wraz z zahamowaniem pedałem hamulca instruktorskiego, gdy zdający wymusza pierwszeństwo,
- „Proszę zatrzymać pojazd” – gdy kandydat jedzie na czerwonym świetle, nie widzi pieszego na przejściu lub zmierza pod prąd.
Taka ingerencja kończy egzamin wynikiem negatywnym. To nie jest dozwolona „pomoc”, lecz konieczność z punktu widzenia przepisów i odpowiedzialności egzaminatora. Nie można oczekiwać, że egzaminator „puści” sytuację groźną dla innych uczestników ruchu w imię „samodzielności” zdającego.

Zakazane podpowiadanie: kiedy pomoc egzaminatora staje się błędem
Podpowiedzi merytoryczne przed lub w trakcie zadań
Najbardziej oczywista forma nielegalnej pomocy to jasna wskazówka co do poprawnej odpowiedzi lub sposobu wykonania zadania. W praktyce oznacza to między innymi:
- „Zobacz, masz znak zakazu wyprzedzania, więc…?”
- „Tu na tym skrzyżowaniu większość zdających włącza prawy kierunkowskaz wcześniej, spróbuj tak samo.”
- „Lepiej teraz zwolnij, bo za chwilę będziesz musiał się zatrzymać.”
Tego typu zdania ingerują bezpośrednio w tok myślenia kandydata. Zamiast samodzielnie ocenić sytuację na drodze, zdający reaguje na sugestię egzaminatora. To już nie jest obiektywne sprawdzenie umiejętności, lecz wspólne rozwiązywanie zadań. Z prawnego punktu widzenia taki egzamin może zostać uznany za przeprowadzony niezgodnie z przepisami.
Ratowanie błędów i „ciągnięcie za rękę”
Druga forma zakazanego podpowiadania to sytuacja, gdy egzaminator widzi, że kandydat popełnia błąd, ale zamiast go ocenić – próbuje „uratować” zadanie. Przykładowo:
- zdający nie zatrzymuje się przed linią warunkowego zatrzymania (znak STOP), a egzaminator mówi: „Pamiętamy o obowiązkowym zatrzymaniu…” – i czeka, aż reakcja nastąpi,
- kandydat źle wykonuje manewr parkowania, a egzaminator dorzuca: „Można jeszcze skorygować ustawienie, mamy trochę miejsca” – mimo że czas i liczba prób zgodnie z regulaminem już minęły,
- zdający pomija sygnał świetlny, egzaminator tonem ostrzegawczym: „Czerwone, czerwone…!”, zamiast przerwać egzamin.
Na papierze wygląda to jak troska o kandydata, ale efekt jest taki, że egzamin przestaje być miarodajny. Osoba, która zdała dzięki takiej „pomocy”, w normalnym ruchu drogowym nie będzie miała obok siebie egzaminatora, który szepnie „czerwone”. I tu pojawia się sedno problemu: egzamin ma symulować realną, samodzielną jazdę.
Podpowiadanie na egzaminie teoretycznym
Na egzaminie teoretycznym „podpowiadanie” przyjmuje inną postać. Z reguły nie jest to szept egzaminatora, lecz:
- reakcja egzaminatora na wahanie kursanta przy konkretnym pytaniu,
- drobne sygnały niewerbalne (mimika, kiwanie głową, „krzywy uśmiech”),
- niewłaściwe zorganizowanie sali, pozwalające zdającym wzajemnie się „podpowiadać”.
Egzaminator teoretyczny ma obowiązek bezstronnie nadzorować przebieg testu. Nie wolno mu:
- komentować treści pytań,
- tłumaczyć „co autor miał na myśli”,
- objaśniać przepisów podczas trwającego egzaminu.
Jeżeli egzaminator pomaga kandydatowi zaznaczyć prawidłową odpowiedź lub przymyka oko na „pomoc kolegi”, narusza zasady egzaminowania, a wynik takiego egzaminu traci wiarygodność. W skrajnych sytuacjach może to skutkować postępowaniem dyscyplinarnym wobec egzaminatora, a nawet unieważnieniem egzaminu.
Gdzie dokładnie przebiega granica: subtelne różnice i szare strefy
Polecenie egzaminacyjne a instrukcja wykonania
Najbardziej praktyczny sposób, aby rozróżnić dopuszczalne i niedopuszczalne komunikaty, to odpowiedzieć sobie na pytanie: czy egzaminator właśnie określa zadanie, czy uczy, jak je wykonać?
Przykłady dopuszczalne:
- „Na następnym skrzyżowaniu proszę skręcić w prawo.”
- „Proszę zaparkować prostopadle tyłem po prawej stronie drogi.”
- „Za tym pojazdem proszę zmienić pas na lewy.”
Przykłady niedopuszczalne:
- „Jak minie pan ten znak, proszę od razu włączyć kierunkowskaz.”
- „Proszę skręcić kierownicą o pół obrotu, będzie idealnie do krawężnika.”
- „Tu zwykle jest auto z prawej, proszę się lepiej rozejrzeć.”
W pierwszej grupie zdań egzaminator zachowuje neutralność – zadaje „co”, ale nie wchodzi w „jak”. W drugiej grupie ewidentnie wchodzi w rolę instruktora, czyli podpowiada, co kandydat ma zrobić, aby zadanie wykonać poprawnie.
Ton, czas i forma wypowiedzi – wpływ na zachowanie kandydata
Czasami nawet poprawnie sformułowane polecenie, wypowiedziane w nieodpowiednim momencie, staje się faktyczną podpowiedzią. Przykładowo:
- polecenie „proszę skręcić w prawo” wydane 5 metrów przed skrzyżowaniem – praktycznie zmusza do nagłego, ryzykownego manewru lub zignorowania polecenia,
- głośne, nerwowe „pamiętamy o prędkości” tuż przed miejscem, gdzie często stoją nieoznakowane radiowozy,
- komentarz „tu się często popełnia błąd przy zmianie pasa” wypowiedziany w momencie, gdy zdający właśnie zbliża się do takiej sytuacji.
Nawet jeśli w treści nie ma otwartej rady, sam moment i ton wypowiedzi mogą stać się bodźcem wpływającym na decyzje zdającego. Dobrą praktyką egzaminacyjną jest:
- wydawanie komend z odpowiednim wyprzedzeniem,
- „Egzamin trwa dalej, proszę kontynuować jazdę zgodnie z poleceniami.”
- „Zadanie parkowania nie zostało wykonane prawidłowo.”
- „Proszę pamiętać o stosowaniu się do znaków pionowych i poziomych.”
- „Jeśli teraz dobrze zaparkuje pan równolegle, to powinno się udać zdać.”
- „Lepiej nie ryzykować wyprzedzania, bo można przez to oblać.”
- „Z takim błędem jeszcze się da pozytywnie zakończyć egzamin, ale kolejnego już proszę nie robić.”
- Brak bezpośredniego zagrożenia – np. lekko za szybka jazda w dopuszczalnej prędkości. Egzaminator nie powinien „podpowiadać”, tylko ocenić styl jazdy.
- Rosnące ryzyko – np. zbliżanie się do przejścia z pieszym w pobliżu. Jeżeli zdający zachowuje minimalne standardy (redukcja prędkości, obserwacja), egzaminator nie interweniuje.
- Bezpośrednie zagrożenie – np. pieszy wchodzi na przejście, a kierowca nie reaguje. Tu obowiązkiem egzaminatora jest przerwanie zadania, a często zahamowanie.
- „Proszę oddychać spokojnie, mamy wystarczająco dużo czasu na wykonanie zadania.”
- „Jeżeli czegoś pan nie usłyszy, proszę poprosić o powtórzenie polecenia.”
- „Korek jest duży, może to potrwać kilka minut, proszę jechać na biegu jałowym zgodnie z ruchem.”
- „Niech się pan tak nie denerwuje, ja panu trochę pomogę.”
- „Proszę zaufać, dobrze panu idzie, jak będzie coś trudnego, to podpowiem.”
- Nadmiernie „miękki” egzaminator – przymyka oko na błędy, podpowiada, jak je naprawić, czasem „dobiera” trasę tak, by była jak najłatwiejsza dla konkretnej osoby.
- Nadmiernie „twardy” egzaminator – wydaje polecenia w ostatniej chwili, tworząc sztuczne trudności, ocenia bardzo drobne uchybienia jak ciężkie błędy.
- polecenia wydawane są w sposób jasny i przewidywalny,
- błędy oceniane są zgodnie z przepisami i instrukcją egzaminowania, nie według „widzimisię”,
- egzaminator nie pomaga, ale też nie utrudnia ponad to, co wynika z realnego ruchu drogowego.
- protest bezpośrednio po egzaminie – w ośrodku egzaminowania, najlepiej na piśmie, z opisem konkretnych zdań egzaminatora i momentów, w których padły,
- wniosek o wgląd do nagrania (przy egzaminie praktycznym) – zapis audio-wideo pozwala zweryfikować, czy wypowiedzi egzaminatora mieściły się w granicach przepisów,
- skarga do organu nadzorującego WORD – najczęściej do właściwego urzędu marszałkowskiego lub innej jednostki wskazanej w danym województwie.
- upomnienie lub nagana służbowa,
- obowiązek dodatkowych szkoleń i nadzoru nad pracą egzaminatora,
- czasowe zawieszenie w wykonywaniu zadań egzaminatora,
- odebranie uprawnień egzaminatora w skrajnych przypadkach.
- stwierdzenie nieprawidłowości bez wpływu na wynik – gdy np. wypowiedź egzaminatora była nieprofesjonalna, ale nie zmieniła decyzji kandydata w kluczowym momencie,
- unieważnienie egzaminu – gdy pomoc egzaminatora mogła realnie zaważyć na wyniku, zarówno pozytywnym, jak i negatywnym.
- instruktor ograniczył liczbę podpowiedzi do minimum,
- całe odcinki jazdy odbywały się z niemal całkowitą ciszą instruktora,
- kursant sam wybierał pasy, momenty zmiany biegów, sposób reagowania na znaki, a instruktor dopiero po fakcie omawiał błędy,
- symulować warunki egzaminu – włącznie z formą wydawania poleceń i ich częstotliwością.
- jasne tłumaczenie, że egzaminator nie jest od nauczania,
- omawianie przykładowych, dopuszczalnych i niedopuszczalnych zachowań egzaminatora,
- uczenie asertywności – by kandydat potrafił poprosić o powtórzenie polecenia, ale nie oczekiwał rady co do treści decyzji,
- oddzielanie faktów od „miejskich legend” o egzaminach.
- na drogi trafiają kierowcy, którzy potrafią samodzielnie analizować sytuację,
- nie utrwala się przekonanie, że „zawsze ktoś podpowie”,
- odpowiedzialność za decyzje za kierownicą spoczywa na właściwej osobie – kierowcy, a nie na otoczeniu.
- „Proszę zwrócić uwagę na znaki” tuż przed skrzyżowaniem – technicznie da się to obronić jako ogólne przypomnienie o obserwacji drogi, ale wypowiedziane w konkretnym miejscu bywa faktyczną wskazówką: „tam jest coś ważnego, proszę tam teraz szukać odpowiedzi”.
- „Czy jest pan pewien tej decyzji?” po ustawieniu się do manewru – zamiast neutralnego pytania o gotowość („Czy może pan wykonać manewr?”) egzaminator sugeruje, że decyzja była zła, podważając wybór kandydata. Dla wielu osób to sygnał: „zmień pas / zrezygnuj z wyprzedzania / jedziesz nie tam, gdzie trzeba”.
- „Proszę jechać tak, jak pan uważa za właściwe” wypowiedziane z ironią – formalnie brak polecenia, w praktyce komunikat emocjonalny, który może wpływać na dalsze decyzje, bo zdający zaczyna „czytać” ton egzaminatora zamiast skupić się na drodze.
- wyjaśnienie zasad obsługi systemu komputerowego przed rozpoczęciem egzaminu,
- informowanie o czasie pozostałym do końca testu,
- interwencja techniczna w razie awarii stanowiska (z ewentualną zmianą stanowiska).
- komentowanie trudności pytań („te z pierwszej części są prostsze, proszę się skupić na końcówce”),
- reakcja mimiką lub gestem na wybory kandydata (kręcenie głową, westchnięcia, półsłówka),
- głośne odczytywanie pytania i omawianie jego sensu – zwłaszcza, gdy może to podsunąć właściwą odpowiedź.
- „Czy to polecenie dotyczy najbliższego skrzyżowania?”
- „Czy mam wykonać zawracanie na skrzyżowaniu czy poza nim?”
- „Nie usłyszałem końcówki, czy mógłby pan powtórzyć polecenie?”
- „Czy dobrze się ustawiłem do skrętu w lewo?”
- „Czy mogę jeszcze wyprzedzić ten pojazd?”
- „Czy to dobra prędkość na tym odcinku?”
- ostrzega słownie („Uwaga, pojazd z prawej!”) bez wcześniejszej reakcji ze strony kandydata,
- używa hamulca lub przejmuje sterowanie pojazdem,
- wydaje natychmiastowe polecenie unikania zagrożenia („proszę natychmiast się zatrzymać”).
- niepewność co do własnych umiejętności – osoba, która zdała przy widocznej pomocy egzaminatora, często po czasie zaczyna się zastanawiać, czy faktycznie „zasłużyła” na wynik pozytywny,
- utwierdzenie w złych nawykach – jeśli egzaminator nie reaguje na poważne błędy lub wręcz pomaga je „przykryć”, kursant wychodzi na drogę z błędnymi schematami, których nikt nie skorygował,
- ryzyko unieważnienia egzaminu – wykryta nieprawidłowość może oznaczać konieczność powtórki, nawet po kilku tygodniach czy miesiącach.
- kierownik działu egzaminowania siada na tylnej kanapie jako obserwator,
- losowo wybierane nagrania są analizowane pod kątem zgodności z instrukcją egzaminowania,
- egzaminatorzy z bardzo odbiegającymi wynikami zdawalności (znacznie wyższymi lub niższymi) są proszeni o wyjaśnienia i odbywają dodatkowe szkolenia.
- polecenia były zrozumiałe, wypowiadane z odpowiednim wyprzedzeniem, bez nerwowych ponagleń,
- egzaminator nie komentował na bieżąco jakości jazdy, nie „marudził”, nie wzdychał,
- reagował jedynie tam, gdzie wchodziło w grę bezpieczeństwo albo potrzeba doprecyzowania zadania,
- po egzaminie (jeśli procedura to dopuszcza) potrafił w spokojny sposób wskazać konkretny powód wyniku negatywnego,
- nie składał żadnych „obietnic” ani „zapewnień” o możliwości podpowiadania czy ulgowego traktowania.
- poprosić instruktora o kilka jazd „egzaminacyjnych”, w trakcie których mówi tylko tyle, ile mógłby powiedzieć egzaminator,
- zwracać uwagę na każde miejsce, w którym instruktor podpowiada „z automatu” – to sygnał, że w tym obszarze trzeba jeszcze popracować nad samodzielnością,
- po każdej takiej jeździe zrobić krótkie omówienie: kiedy instruktor zareagował tak, jak na egzaminie zareagowałby egzaminator (ze względów bezpieczeństwa), a kiedy „nadmiarowo” pomagał.
- konkretną datę, godzinę i kategorię egzaminu,
- opis sytuacji i przykładowe wypowiedzi egzaminatora,
- ewentualne dane świadków (np. instruktora obecnego na egzaminie, jeśli miał prawo tam być).
- Egzaminator ma być neutralnym ocenianiem, a nie instruktorem – jego rolą jest sprawdzenie, czy kandydat potrafi samodzielnie jeździć zgodnie z przepisami.
- Podstawowe zasady egzaminu to: samodzielność kandydata, bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz bezstronność i jednakowe traktowanie wszystkich zdających.
- O dopuszczalności „podpowiedzi” decyduje jej skutek: jeśli wpływa na decyzję lub sposób wykonania manewru, narusza samodzielność kandydata i może być błędem egzaminatora.
- Podpowiedzią może być nie tylko jawne wskazanie manewru, ale także sugestywne komentarze, ton głosu czy gesty, które faktycznie kierują działaniem zdającego.
- Dopuszczalne są jasne polecenia egzaminacyjne (np. wskazanie manewru i miejsca jego wykonania) oraz ich powtarzanie – o ile nie podpowiadają techniki ani momentu wykonania zadania.
- Pomoc techniczna i organizacyjna (np. wyjaśnienie działania przycisków, informacja o zmianie trasy, pytanie o samopoczucie) jest dozwolona, jeśli nie wpływa na rozwiązanie zadań egzaminacyjnych.
- W sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa egzaminator ma obowiązek zareagować, nawet jeśli przerwie to „czystą” formę egzaminu – priorytetem zawsze jest bezpieczeństwo.
Neutralne przypomnienie a sugestia wyniku
Egzaminator ma prawo, a czasem obowiązek, przypominać o ramach egzaminu, lecz nie może sugerować, jakie decyzje są „bezpieczne” dla wyniku. Różnica bywa subtelna, ale kluczowa.
Dopuszczalne komunikaty to na przykład:
Z kolei wypowiedzi problematyczne to między innymi:
W pierwszej grupie egzaminator opisuje stan faktyczny lub przypomina o ogólnych zasadach. W drugiej – wchodzi w rolę doradcy strategii zdawania, co realnie wpływa na decyzje kandydata. Egzamin nie ma być negocjacją wyniku, lecz odzwierciedleniem faktycznych umiejętności.
Komunikaty związane z bezpieczeństwem a ocena zadania
Szczególną kategorią są wypowiedzi dotyczące bezpieczeństwa, wygłaszane w momencie, kiedy błąd dopiero „się rodzi”. Czasami egzaminator widzi zagrożenie wcześniej niż kandydat i staje przed dylematem: ostrzec czy poczekać na błąd.
Możliwe są trzy sytuacje:
Słowa typu „uważamy na pieszych” wypowiadane w sytuacji, gdy kandydat już dawno powinien zareagować, to de facto próba ratowania wyniku, a nie troska o bezpieczeństwo. Jeżeli reakcja jest spóźniona, to egzaminator powinien zatrzymać pojazd i zakończyć egzamin z wynikiem negatywnym, zamiast ostrzegać jak instruktor.
Warunki drogowe, stres i „miękkie” wsparcie psychiczne
Część zdających myli zakazane podpowiadanie z dopuszczalnym wsparciem psychologicznym. Egzaminator nie jest terapeutą, ale może minimalizować nadmierny stres, o ile nie wpływa to na merytoryczny przebieg egzaminu.
Przykłady neutralnych, dozwolonych wypowiedzi:
Tymczasem wypowiedzi w rodzaju:
tworzą nieformalny „pakt”, w którym kandydat może liczyć na ulgowe traktowanie. To już narusza zasadę bezstronności, nawet jeśli w praktyce żadna jawna podpowiedź nie padnie.
Różne style egzaminatorów – kiedy „łagodny” oznacza nieobiektywny
Kandydaci często porównują egzaminatorów: „ten jest surowy, tamten pomaga”. W rzeczywistości nie chodzi o charakter, lecz o konsekwencję w stosowaniu przepisów. Dwa skrajne style budzą wątpliwości:
Oba skrajne podejścia są sprzeczne z ideą egzaminu. W jednym zdają osoby nieprzygotowane do samodzielnej jazdy, w drugim – oblewają kandydaci, którzy radzą sobie poprawnie, lecz nie spełniają wygórowanych, prywatnych standardów egzaminatora.
Zdrowe podejście polega na tym, że:
Co zrobić, gdy kandydat podejrzewa niedozwolone podpowiadanie
Zdarza się, że to sam zdający czuje, że egzamin „poszedł za dobrze”, bo egzaminator ewidentnie sugerował prawidłowe rozwiązania. Równie częste są skargi na brak reakcji na nieuczciwą pomoc między zdającymi na teorii. Tego typu sytuacje można i trzeba formalnie zgłaszać.
Kandydat ma do dyspozycji kilka narzędzi:
Istotne jest możliwie precyzyjne opisanie sytuacji: przybliżona lokalizacja, rodzaj manewru, sens słów egzaminatora, reakcja kandydata. Ogólne zarzuty w stylu „on wszystkim podpowiada” są dużo trudniejsze do zweryfikowania niż opis jednej, konkretnej sceny.
Skutki dla egzaminatora i możliwe konsekwencje dla wyniku
Jeżeli organ nadzorujący stwierdzi, że egzaminator faktycznie naruszył zasady, reperkusje mogą być poważne. W zależności od wagi uchybienia wchodzą w grę:
Co z wynikiem egzaminu? Możliwe są dwa scenariusze:
Unieważnienie egzaminu oznacza powtórkę – niezależnie od tego, czy kandydat pierwotnie zdał, czy nie. Z punktu widzenia prawa najważniejsze jest przywrócenie wiarygodności procedury, a nie „utrzymanie” korzystnego wyniku za wszelką cenę.
Jak przygotować się, by nie oczekiwać „ratunku” na egzaminie
Istotnym źródłem nieporozumień jest to, że wielu kursantów kończy szkolenie z nawykiem polegania na instruktorze. Skoro na jazdach słyszą: „teraz zmieniamy pas”, „zwolnij, będzie pieszy”, to w dniu egzaminu podświadomie oczekują podobnych komunikatów. Ich brak bywa interpretowany jako „złośliwość” egzaminatora.
Warto zadbać, by na końcowym etapie kursu:
Dobrze poprowadzony kurs sprawia, że na egzaminie kandydat w ogóle nie myśli o „podpowiedziach”. Traktuje egzaminatora jak element procedury: osobę, która wskazuje zadania i dba o bezpieczeństwo, ale nie bierze udziału w podejmowaniu decyzji za kierownicą.
Rola ośrodków szkolenia w kształtowaniu realnych oczekiwań
Część mitów o „pomagających egzaminatorach” bierze się z przekazów w szkołach jazdy. Niekiedy instruktor, chcąc zachęcić do zapisu na kurs, roztacza obraz „łatwego” egzaminu, na którym – rzekomo – dużo zależy od humoru egzaminatora i „dobrych układów” w WORD.
Zdrowa praktyka po stronie ośrodka szkolenia kierowców obejmuje między innymi:
Dzięki temu kandydat przychodzi na egzamin z właściwym nastawieniem: nie szuka „furtki” w zachowaniu egzaminatora, lecz koncentruje się na przepisach i technice jazdy.
Dlaczego konsekwentny brak podpowiedzi służy wszystkim uczestnikom ruchu
Egzaminator, który konsekwentnie powstrzymuje się od podpowiadania, nie robi tego z chłodu emocjonalnego. Chodzi o to, by prawo jazdy było wiarygodnym potwierdzeniem umiejętności, a nie biletem wygranym dzięki „życzliwości” konkretnej osoby w WORD.
Z perspektywy bezpieczeństwa drogowego brak nieformalnej pomocy oznacza, że:
Granica między dozwoloną pomocą a błędem egzaminatora biegnie tam, gdzie kończy się opis zadania i troska o bezpieczeństwo, a zaczyna wpływanie na treść decyzji podejmowanych przez kandydata. Im wyraźniej obie strony ją rozumieją, tym bardziej przewidywalny i uczciwy staje się egzamin – i tym bezpieczniej później na drogach.
Najczęstsze szare strefy: kiedy kandydatom wydaje się, że „to już podpowiedź”
Podczas rozmów z kursantami przewija się kilka typowych sytuacji, w których trudno od razu ocenić, czy egzaminator przesadził z pomocą. Sprawa komplikuje się zwłaszcza tam, gdzie jedna i ta sama wypowiedź może zostać odebrana zupełnie różnie – w zależności od tego, jak bardzo zdający jest zestresowany i jaką ma świadomość przepisów.
Do najbardziej problematycznych zaliczają się m.in.:
W takich sytuacjach nie chodzi wyłącznie o treść słów, ale też o kontekst: natężenie ruchu, złożoność skrzyżowania, moment, w którym pada wypowiedź, a nawet ton głosu. Dlatego właśnie nagrania z egzaminu są tak istotne – pozwalają odróżnić zwykłe przypomnienie o obserwacji drogi od faktycznej sugestii co do konkretnego manewru.
Granica pomocy na egzaminie teoretycznym
Na teorii kontakt ze zdającym jest dużo bardziej ograniczony niż podczas części praktycznej, ale zasady neutralności pozostają takie same. Egzaminator nie może komentować pytań, wyjaśniać ich treści ani sugerować prawidłowych odpowiedzi – nawet gdy widzi, że kandydat najwyraźniej nie rozumie zadania.
Do dozwolonych zachowań, które nie naruszają bezstronności, należą m.in.:
Niedopuszczalne jest natomiast:
Egzaminator może i powinien zapewnić spokojne, bezpieczne warunki, ale nie ma prawa „przerabiać” teorii na konsultację z zakresu przepisów ruchu drogowego. Ta granica bywa niedoceniana, a to właśnie na teorii najłatwiej o nieświadome faworyzowanie zdających, którzy proszą o „trochę dokładniejsze tłumaczenie”.
Jak rozmawiać z egzaminatorem, nie oczekując wskazówek
Kontakt słowny w trakcie praktycznego egzaminu nie musi ograniczać się do suchego „tak” i „nie”. Kandydat ma prawo zadawać pytania, by doprecyzować polecenie – byle nie były to pytania o treść decyzji, jakość wykonanego manewru czy „radę”, co zrobić.
Za bezpieczne i mieszczące się w standardach uznaje się np. takie pytania jak:
Z kolei pytania w rodzaju:
de facto proszą egzaminatora o ocenę decyzji na bieżąco, czyli oczekują nieformalnego instruktażu. Tego egzaminator robić nie może, nawet gdy widzi, że kandydat balansuje na granicy błędu. Odpowiedzią – co do zasady – będzie wtedy brak podpowiedzi albo neutralne powtórzenie wydanego wcześniej polecenia.
Dobrą praktyką jest przyjęcie prostej zasady: pytaj o to, co masz zrobić (rodzaj zadania, miejsce jego wykonania), a nie o to, jak masz to zrobić i czy wykonujesz to dobrze.
Przykładowe sytuacje z praktyki i ich ocena
Kilka scenariuszy z realnych egzaminów dobrze pokazuje, gdzie najczęściej ginie granica między pomocą a błędem.
Przypadek 1: „Proszę dodać gazu, tu można szybciej jechać”
Kandydat jedzie 30 km/h na drodze z dopuszczalną prędkością 50 km/h, ruch jest niewielki, manewr nie wymaga tak ostrożnej jazdy. Egzaminator mówi: „Proszę dodać gazu, tu można szybciej jechać”.
Taka wypowiedź jest problematyczna. Wykracza poza wskazanie minimalnie akceptowalnego tempa jazdy (co można zrobić inaczej: „proszę utrzymywać płynność ruchu, dostosować prędkość do warunków”) i zahacza o instruowanie, jak dokładnie regulować pedał gazu. W dodatku odnosi się do „możliwości” szybszej jazdy, a nie do konieczności zapewnienia właściwego tempa ruchu.
Przypadek 2: „Proszę nie blokować pasa, możemy jechać” w korku
Kolumna pojazdów powoli rusza, kandydat zbyt ostrożnie trzyma duży odstęp i zostaje w tyle, powodując zator. Egzaminator mówi: „Proszę nie blokować pasa, możemy jechać”.
Tu kluczowe jest sformułowanie i moment. Wypowiedź odnosi się do bezpieczeństwa i płynności ruchu, nie podaje konkretnej prędkości ani nie sugeruje manewru wyprzedzania. Zwykle mieści się to w standardzie zwrócenia uwagi na realne utrudnianie ruchu, choć lepiej brzmiałoby neutralne: „proszę utrzymywać płynność jazdy, dostosować odległość do poprzedzającego pojazdu”.
Przypadek 3: „Tu będzie jednokierunkowa, proszę zawczasu zająć lewy pas”
Przed znakiem „droga jednokierunkowa” egzaminator uprzedza kandydata: „tu będzie jednokierunkowa, proszę zawczasu zająć lewy pas”.
To klasyczna niedozwolona podpowiedź. Egzaminator nie ogranicza się do opisu zadania (np. „proszę pojechać na wprost, a potem w lewo”) ani do pilnowania bezpieczeństwa. Sugeruje konkretną reakcję na dopiero nadjeżdżającą sytuację drogową, wyręczając kandydata w obserwacji znaków i planowaniu toru jazdy.
Jak egzaminator powinien reagować na rażące błędy bez „ratowania” wyniku
Niekiedy błyskawiczna reakcja egzaminatora jest konieczna, by nie dopuścić do kolizji lub wymuszenia pierwszeństwa. Dla kandydata bywa to odczuwalne jak „podpowiedź”, choć w istocie jest to interwencja bezpieczeństwa, która z definicji kończy egzamin wynikiem negatywnym.
Chodzi przede wszystkim o sytuacje, gdy egzaminator:
Takie działania nie mają na celu „pomocy” w zaliczeniu zadania, tylko uniknięcie realnego niebezpieczeństwa. Formalnie traktuje się je jako przerwanie samodzielnego wykonywania egzaminu, co jest jednoznaczne z niezaliczeniem. Zdarza się jednak, że kandydaci interpretują to jako „prawie udało się, egzaminator mnie uratował” – tymczasem z punktu widzenia przepisów była to już konieczna interwencja.
Dlaczego błędne „podpowiedzi” szkodzą także zdającemu
Przy pobieżnym spojrzeniu może wydawać się, że niedozwolona pomoc egzaminatora jest „na rękę” zdającemu. W praktyce bywa odwrotnie – potrafi zaszkodzić krótkoterminowo i długoterminowo.
Konsekwencje dla kandydata mogą wyglądać następująco:
Zdarzają się sytuacje, w których kandydat po czasie żałuje, że „dał się poprowadzić” egzaminatorowi i nie zareagował, gdy czuł, że dzieje się coś niezgodnego z zasadami. Brak reakcji nie zwalnia jednak żadnej ze stron z odpowiedzialności, a ewentualne postępowanie wyjaśniające i tak może ruszyć choćby z urzędu, np. po analizie nagrań kontrolnych.
Rola obserwatorów i kontroli jakości egzaminów
System egzaminowania nie opiera się wyłącznie na zaufaniu do pojedynczego egzaminatora. W wielu WORD-ach funkcjonują procedury wewnętrzne, których zadaniem jest monitorowanie jakości pracy: obserwacje losowo wybranych egzaminów, okresowe analizy nagrań czy porównywanie statystyk zdawalności między egzaminatorami.
W praktyce może to wyglądać tak, że:
Obserwator nie ma prawa ingerować w sam egzamin, ale jego obecność często dyscyplinuje obie strony do klarownej komunikacji. Dla kandydata to też sygnał, że istnieje realny mechanizm nadzoru, a kwestia „czy egzaminator może podpowiadać” nie jest zostawiona wyłącznie w sferze obyczaju.
Jak rozpoznać, że egzamin był przeprowadzony rzetelnie
Nie każdy stres, poczucie niesprawiedliwości czy rozczarowanie wynikiem oznacza od razu, że egzaminator przekroczył swoje uprawnienia – w jedną lub drugą stronę. Istnieje jednak kilka cech, po których można poznać, że egzamin – niezależnie od oceny końcowej – został przeprowadzony profesjonalnie.
Najczęściej widać to po tym, że:
Kandydaci często opisują taki egzamin słowami: „było chłodno, rzeczowo, ale fair”. Taki właśnie ma być profesjonalny egzamin – pozbawiony spektakularnych gestów pomocy, ale też wolny od prywatnych gier czy nacisków.
Jak wykorzystać wiedzę o granicach pomocy już na etapie kursu
Znajomość zasad, którymi kieruje się egzaminator, przydaje się nie tylko w dniu sprawdzianu, ale już podczas zajęć z instruktorem. Świadomy kursant może od początku ćwiczyć jazdę w taki sposób, by na egzaminie brak podpowiedzi nie był dla niego zaskoczeniem.
W praktyce dobrze jest:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy egzaminator może podpowiadać na egzaminie praktycznym na prawo jazdy?
Egzaminator nie może podpowiadać w takim sensie, w jakim robi to instruktor – nie może sugerować, kiedy skręcić kierownicą, kiedy zmienić pas czy jak zinterpretować znak. Jego rolą jest sprawdzenie, czy kandydat samodzielnie podejmuje decyzje zgodne z przepisami i sytuacją na drodze.
Dopuszczalne jest jedynie wydawanie jasnych poleceń typu: „na najbliższym skrzyżowaniu w lewo” czy „proszę zaparkować między tymi dwoma pojazdami” oraz ich powtórzenie, gdy zdający nie dosłyszał. Wszystko, co wykracza poza określenie zadania i zaczyna wskazywać sposób jego wykonania, traktowane jest jako niedozwolona podpowiedź.
Jakie podpowiedzi egzaminatora są dozwolone, a jakie niedozwolone?
Dozwolone są polecenia określające zadanie, jego miejsce i kierunek, np. „proszę zawrócić w najbliższym możliwym miejscu” oraz pomoc techniczno-organizacyjna (np. wskazanie przycisku świateł awaryjnych, informacja o zmianie trasy z powodu korka). Egzaminator może też wyjaśnić niezrozumiałe polecenie lub je powtórzyć.
Niedozwolone są wszelkie wskazówki merytoryczne typu: „tu lepiej zwolnić, bo za chwilę będziesz musiał się zatrzymać”, „większość zdających wcześniej włącza tu kierunkowskaz”, „masz znak zakazu wyprzedzania, więc…?”. Zakazane jest również „ratowanie” zdającego w trakcie popełniania błędu, np. przypominanie o znaku STOP dokładnie w momencie, gdy kandydat powinien się zatrzymać z własnej inicjatywy.
Czy egzaminator może ostrzec przed zagrożeniem lub powiedzieć „stop” w trakcie jazdy?
Tak, egzaminator ma obowiązek zareagować, gdy zachowanie zdającego stwarza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Może wtedy wydać gwałtowne polecenie „STOP!”, a nawet użyć pedału hamulca po swojej stronie, jeśli wymuszone jest pierwszeństwo lub grozi kolizja.
Taka reakcja nie jest traktowana jako pomoc, tylko jako interwencja ze względów bezpieczeństwa. Zwykle kończy się to jednak wynikiem negatywnym egzaminu, ponieważ oznacza, że kandydat samodzielnie nie poradził sobie z daną sytuacją na drodze.
Czy egzaminator może powtórzyć lub doprecyzować polecenie w czasie egzaminu?
Tak, kandydat ma prawo poprosić o powtórzenie polecenia, jeśli go nie usłyszał lub nie zrozumiał, a egzaminator ma obowiązek je powtórzyć. Może też doprecyzować, o które skrzyżowanie czy miejsce chodzi, o ile nadal nie sugeruje sposobu wykonania manewru.
Kluczowe jest to, by powtórka polecenia nie przerodziła się w instrukcję działania. Egzaminator może więc powiedzieć: „powtarzam: na najbliższym skrzyżowaniu skręcamy w lewo”, ale nie powinien dodawać wskazówek w rodzaju: „zajmij od razu lewy pas, bo za chwilę trzeba skręcić”.
Czy egzaminator może zapytać o samopoczucie lub przypomnieć o pasach bezpieczeństwa?
Tak, takie działania mieszczą się w obszarze pomocy organizacyjnej i dbałości o bezpieczeństwo, a nie nielegalnego podpowiadania. Egzaminator może zapytać, czy kandydat czuje się dobrze, czy jest gotowy do jazdy, a przed formalnym rozpoczęciem egzaminu przypomnieć o zapięciu pasów.
Może też pomóc w obsłudze konkretnego pojazdu w zakresie, który nie ma związku z merytoryczną treścią zadań, np. wskazać położenie wyłącznika świateł awaryjnych, jeśli jest on nietypowo umieszczony. Nie może jednak przejąć roli instruktora i tłumaczyć, jak wykonać manewr.
Co zrobić, jeśli uważam, że egzaminator za dużo podpowiadał lub mnie „ratował”?
Nadmierne podpowiadanie egzaminatora również jest nieprawidłowością – egzamin ma sprawdzać samodzielność kandydata. Jeśli masz uzasadnione wątpliwości, że egzamin był przeprowadzony niezgodnie z procedurami (zarówno przez nadmierne, jak i wybiórcze „ratowanie”), możesz złożyć skargę do dyrektora WORD lub organu nadzorującego ośrodek.
W skardze warto wskazać:
Organ może wtedy przeanalizować zapis z kamer w pojeździe i ocenić poprawność przebiegu egzaminu.
Czy „ludzkie podejście” egzaminatora jest sprzeczne z przepisami?
Nie, przepisy nie zabraniają egzaminatorowi być życzliwym, spokojnym i kulturalnym. Może mówić łagodnym tonem, wspierać zdającego poprzez jasne komunikaty, dbać o komfort psychiczny w granicach neutralności. To, czego nie wolno, to wpływać na merytoryczne decyzje kandydata na drodze.
Granica przebiega tam, gdzie „ludzkie podejście” przeradza się w realne sugerowanie rozwiązań, uprzedzanie zdarzeń drogowych czy „ciągnięcie za rękę”. Zadaniem egzaminatora jest być jednocześnie człowiekiem i bezstronnym weryfikatorem umiejętności – bez faworyzowania i bez wyręczania zdającego.






